Jestem za, a nawet przeciw

Mój uczeń i przyjaciel, Martinus Germaniae Apostolus, opowiada, że nigdy się nie spodziewał, iż w obecnych czasach zetknie się z herezjami, o których uczył się w trakcie studiów teologicznych. Okazuje się, że arianizm czy nestorianizm żyją i mają się całkiem dobrze, a ich zwolennicy uważają się za wiernych katolików, którzy po prostu o sprawach wiary wiedzą więcej niż ich duszpasterze.

Czasami słyszy się o ludziach, którzy twierdzą, że wierzą w Boga, uważają się za katolików, chadzają do kościoła, ale… Ale nie we wszystkim zgadzają się z nauką Kościoła. I chodzi tu zwykle o to, co dotyczy moralności, czasami, jak w przywołanym wyżej obrazie z Monachium, kwestii doktrynalnych. Wydaje się, że to ludzie z Kościołem, mimo swych deklaracji, związani raczej luźno, niezadający sobie trudu głębszego poznania tego, czego Kościół święty naucza.

Czytając jednak blogi i blogowe komentarze przekonuję się, że jest jeszcze jedna kategoria "wierzących-ale". To ci, którzy całkiem dobrze znają nauczanie Kościoła, są bardzo pobożni i o letniość oskarżyć ich nie można, ale… Ale uważają, że są mądrzejsi od Urzędu Nauczycielskiego Kościoła. Lepiej wiedzą, jaki Kościół powinien być, czego powinien nauczać, jak się rozwijać, jak powinien interpretować Pismo i dbać o liturgię… Czy  to jest tylko troska o dobro Kościoła, wynikająca z miłości do niego? Czy to tzw. konstruktywna krytyka? Nie wiem. Jeśli tak, to wyrażana w dosyć dziwny sposób, z przekonaniem, że rozumieją owi wierzący Ducha Bożego lepiej niż papież i biskupi.
 
Znowu wyjdę na twardogłowego prosta(cz)ka, ale… Wolę ufać papieżowi i biskupom, wierzyć w to, że przez nich Pan kieruje swoim Kościołem, gdyż im, jako namiestnikom swojego Syna, zlecił władzę pasterską (cf. 1. prefacja o Apostołach).

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.