Jesteśmy podobni do Abrahama

Abraham jest u początku Objawienia Bożego. Dla Izraelitów jest ojcem w sposób naturalny, ponieważ wszyscy od niego pochodzą, dla chrześcijan jest ojcem ze względu na wiarę.

W czasie postnym potomkom Abrahama polecamy wywiad z o. Jakubem Kruczkiem, dominikaninem, kierownikiem duchowym, poświęcony postaci patriarchy, ojca trzech religii. Rozmawiają Anna Dąbrowska i Sławomir Rusin, redaktorzy “Listu” i "Biblia krok po kroku".

Jan Paweł II w „Liście o pielgrzymowaniu do miejsc świętych” napisał, że wszyscy jesteśmy duchowymi potomkami Abrahama, bo błogosławieństwo, które on otrzymał, obejmuje każdego człowieka. Co to dla nas znaczy?

Musimy pamiętać, że Abraham jest ważną postacią dla trzech wielkich religii, przede wszystkim dla judaizmu, ale także dla chrześcijaństwa i islamu. Charakterystyczne, że w każdej z nich używa się pojęcia „ojciec”, „patriarcha”. Ojciec to ten, który jest u początku.

Abraham jest u początku Objawienia Bożego. Dla Izraelitów jest ojcem w sposób naturalny, ponieważ wszyscy od niego pochodzą, dla chrześcijan jest ojcem ze względu na wiarę. Jeżeli możemy go w czymś naśladować, to przede wszystkim w jego relacji z Bogiem. Bóg dał się poznać Abrahamowi w słowach i znakach, a jego odpowiedzią było całkowite przylgnięcie do Niego, zawierzenie swojego życia. Jesteśmy zaproszeni, aby naśladować Abrahama w zawierzeniu Bogu.

Bóg przemówił do Abrahama wprost a on posłuchał tego głosu. Czy Abrahamowi nie było łatwiej zawierzyć Bogu niż nam, dzisiaj?

Sądzę, że to jemu było trudniej. My znamy Boga, który się objawił, znamy Biblię, żyjemy w czasie Kościoła, poznaliśmy Boga w Jezusie Chrystusie. Abraham nie znał Objawienia, żył w świecie, w którym ludzie oddawali cześć różnym bóstwom, a na tym swoistym „rynku bogów” było bardzo wiele ciekawych i atrakcyjnych propozycji. Być może dorastał w domu, w którym ojciec oddawał cześć bożkom? To, że Abraham potrafił rozpoznać wśród wielu głosów głos Jedynego Boga, jest łaską. Bóg, przemawiając do człowieka, zawsze odwołuje się do wolności. Człowiek może powiedzieć: „mnie to nie interesuje, mam swoje sprawy, własnych bogów”. Abraham nie pozostał obojętny na słowa, które usłyszał. Opowieść o nim jest zaproszeniem do otwartości i uważności na Boże słowo.

Czy mamy dziś szansę usłyszeć Boże wezwanie? A jeśli nawet je usłyszymy, skąd możemy mieć pewność, że to głos Boga? 

Żyjemy w świecie, w którym panuje chaos i hałas, wielu ludzi rości sobie prawo do wypowiadania sądów i opinii jedynie wiarygodnych, ostatecznych. Dlatego potrzebujemy jakiegoś kryterium, które pomogłoby nam usłyszeć ten autentyczny Boży głos. Ważne jest po pierwsze to, co podpowiada nam nasze serce, sumienie. Bóg mówi w naszym wnętrzu. Czasami trzeba oddalić się od otaczającego hałasu, poszukać ciszy, żeby usłyszeć to, co chce nam powiedzieć. Po drugie, ważne są w tym przekazie wartości, takie jak dobro, prawda i piękno. Bóg, który do mnie przychodzi, objawia się w pięknie, porywa mnie swoim urokiem, podnosi, fascynuje. Bóg przychodzi, bo pragnie mojego dobra, a Słowo, które do mnie kieruje, jest zawsze Prawdą. Oczywiście, słowa, które do nas docierają, musimy weryfikować, zastanawiać się, czy są one prawdziwe, czy możemy się na nich oprzeć. Weryfikacją dla tego, co słyszymy w naszym wnętrzu, jest zgodność z Objawieniem Bożym, z tym, czego naucza Kościół. Bóg nie powie nam już nic więcej poza tym, co powiedział w swoim Synu. Kiedyś zapytano kardynała Ratzingera, co chrześcijaństwo ma takiego ciekawego do powiedzenia współczesnemu światu, czego by nie mówiły inne religie. Odpowiedział: „W zasadzie tylko jedno: Bóg kocha człowieka". Może właśnie takie przesłanie usłyszał Abraham: „Abrahamie, jesteś dla mnie ważny, chcę się o ciebie troszczyć".

Abraham usłyszał głos i bez zastanowienia wyruszył w drogę. Zrobił krok w nieznane, wbrew zdrowemu rozsądkowi. Skąd znalazł w sobie tyle wiary?

Nie wiemy dlaczego Bóg wybrał Abrahama. Biblia ukazuje nam, że Bóg wybiera nie tych, którzy są lepsi od innych, ale tych, których chce. Abraham był słaby, lękliwy, dopuścił się w życiu kłamstwa. Bóg nie wybrał więc człowieka nieskazitelnego moralnie i mądrzejszego od innych. Powołanie zawsze jest związane z inicjatywą Boga i Jego obietnicą. Wydaje się, że Abraham był majętny, odniósł sukcesy, a równocześnie doświadczał ogromnego braku ― nie miał syna, dziedzica. Bóg, powołując go, odwołał się do jego najgłębszego pragnienia i złożył mu obietnicę: „Będziesz miał syna. Staniesz się ojcem wielu narodów. Twoje potomstwo będzie tak , jak gwiazdy na niebie"(por. Rdz 18,10). I Abraham uwierzył, mimo że zarówno on, jak i jego żona nie byli młodymi ludźmi. Jego postawa pokazuje nam, że zaufać Bożemu Słowu to postawić krok w rzeczywistość nieznaną i przekraczającą nasze wyobrażenia i plany.

Myśli Ojciec, że Abraham miał świadomość swojej wyjątkowej roli?

Jego relacja z Bogiem bardzo osobista, podobnie jak wielu innych osób, o których opowiada Biblia, np. św. Józefa czy św. Piotra. Nie wiemy, na ile mieli oni świadomość doniosłości swojej roli. Józef był prostym cieślą, kochał Maryję i chciał być jej mężem. Piotr łowił ryby nad Jeziorem Galilejskim. Obaj byli religijni, oczekiwali na przyjście Mesjasza i nagle ich życie się zmieniło – Bóg do nich przemówił, dotknął ich serc. Życie Abrahama też było zwyczajne, miał piękną żonę, rodzinę i bardzo chciał mieć syna ― to był horyzont jego życia. Nie wiedział, że będzie Patriarchą Izraela. Dopiero z biegiem czasu okazało się, jak ważną jest postacią dla swojego ludu, dla jego wiary. Nie wiemy, w jaki sposób Bóg do niego przemówił, jak wkroczył w historię jego życia. Wiemy tylko tyle, że dał się Abrahamowi poznać, że go powołał. Abraham odpowiedział: „Tak, zgadzam się. Rezygnuję ze swoich, być może bardzo pięknych, ale jednak ograniczonych, planów". Wszystko to, co człowiek myśli, planuje, o czym marzy, ogranicza się do ludzkiego horyzontu poznania i doświadczenia. Bóg jest ponad tym horyzontem. Planem Abrahama było mieć syna, ale okazało się, że plan Boga był dużo szerszy. Ród Abrahama z pokolenia na pokolenie tak się rozrastał, że powstał Naród Wybrany.

Czy można odnieść opowieść o życiu Abrahama do naszej codzienności?

Gdy odpowiadamy na Boże wezwanie, gdy podejmujemy różne codzienne decyzje, to zawsze jest tak, jakbyśmy wyruszali w drogę. Nie wiemy, co może się na niej zdarzyć, jakie będą konsekwencje naszych wyborów. Czy Abraham wiedział, że w którymś pokoleniu po nim przyjdą na świat Dawid, Maryja, Jezus? Myśląc o Abrahamie, nie możemy wynosić go na niedostępny nam piedestał. Abraham, ojciec trzech wielkich religii, nie jest jakimś nadczłowiekiem, jest kimś normalnym, kto przeżywa ludzkie strapienia i lęki, ale równocześnie potrafi powiedzieć Bogu: „tak". Podobnie jak Abraham, mamy na swoim koncie zarówno sukcesy i osiągnięcia, jak i porażki oraz niespełnienie. Nasza wiara czasami jest niezachwiana i mocna, ale innym razem się chwieje. Pamiętajmy wtedy, że kiedy Abraham otrzymał to, czego tak mocno pragnął ― stał się ojcem Izaaka ― musiał stawić czoło wielkiej próbie. Usłyszał od Boga: „Abrahamie, jeżeli naprawdę Mi ufasz, oddaj Mi to, co dla ciebie najdroższe i najcenniejsze. Oddaj Mi swojego syna Izaaka". Kryje się w tych słowach wezwanie do dojrzalszej wiary. Kiedy Abraham usłyszał: „Zostaw swój dom, dom swojego ojca i pójdź za Mną", możemy powiedzieć, że jego pierwszym powołaniem było wezwanie do wyruszenia w drogę. Drugim powołaniem, powołaniem w powołaniu, było wezwanie do złożenia ofiary z Izaaka. Abraham decyduje się na krok, który można nazwać szalonym, desperackim, który jednak świadczy o jego niezwykłym zaufaniu. Oddaje Bogu syna, choć zapewne wolałby oddać własne życie. Być może i my doświadczamy podobnej próby, być może słyszymy podobne wezwanie: „Oddaj Mi to, na czym ci najbardziej zależy".

Trudno to zrozumieć: najpierw Bóg wypełnia to, co obiecał, i daje Abrahamowi syna, a później chce mu go zabrać…

Bóg daje Abrahamowi obietnicę ziemi i narodzin syna, ale też zaprasza go do zawarcia Przymierza. Znakiem Przymierza jest zmiana imienia i obrzezanie. Przymierze zostaje zawarte zgodnie z tradycjami, rytuałami, które były wtedy praktykowane: Bóg, przechodząc między połówkami zwierząt, zobowiązuje się do wierności Abrahamowi. Abraham wie, że Bóg jest jego Przyjacielem, jest tym, na kim może się oprzeć, komu może zaufać. Abraham przekonał się, że Bóg wypełnia obietnice. Przekonał się także, że Bóg jest wszechmocny i potężny, nie akceptuje zła. W próbie wiary, której został poddany Abraham na górze Moria, chodziło nie tyle o oczyszczenie wyobrażeń o Bogu, ile o oczyszczenie motywacji. Dotyczy to także naszego przeżywania wiary: czy wierzę dlatego, że spodziewam się nagrody, czy może, dlatego, że wiara przynosi mi pocieszenie i ukojenie? Takie motywacje wskazują na ciągłe skupienie na sobie, a nie na Bogu. Bóg zostaje sprowadzony do roli jednego z towarów, po które sięgamy w razie potrzeby. Abraham przeżył na górze Moria oczyszczenie. Może się zdarzyć, że my też będziemy musieli przejść przez próbę wiary. Ważne, żeby w takim momencie pamiętać, iż wiara nie zawsze przynosi pocieszenie w codziennych strapieniach, ona jest czymś dużo większym: wspólnotą z Bogiem. Jest więzią z tym, który naprawdę kocha i nigdy nas nie zostawi. Jeśli zabraknie nam sił, aby iść dalej, to On sam poniesie nas na swoich ramionach.

Abraham jest ciągle w drodze, odwiedza wiele miejsc. Ale jest bardzo zmienny, raz wydaje się pełen zaufania Bogu, innym razem robi coś, co nie świadczy o nim dobrze.

Obraz drogi symbolizuje całe nasze życie, od poczęcia aż do śmierci. Ale droga jest także symbolem naszego dojrzewania w wierze, od nierozumnego powtarzania rytuałów i słów aż do uświadomienie sobie ich znaczenia. Każdy z nas jest nieustannie w drodze, gdyż nasze życie jest dynamiczne. Gdyby Abraham uległ pokusie i zatrzymał się, nie zdobyłby tego, czego tak bardzo pragnął. Nasze życie jest w tym sensie podobne do wędrówki Abrahama, też mamy czasem pokusę, żeby się zatrzymać, zadomowić, tymczasem jesteśmy zapraszani, żeby iść dalej, gdyż to, co najważniejsze, jest ciągle przed nami. Fascynująca jest historia wyboru kard. Ratzingera na papieża. Człowiek, który ukończył 78 lat, swoje już zrobił, chciał przejść na emeryturę i zająć się tym, co było jego pasją: pisaniem książek teologicznych. W opublikowanym ostatnio wywiadzie* wspomina, że właśnie wtedy został porwany w wir wydarzeń. Zgodził się z decyzją konklawe, ale miał poczucie, że już nie do końca panuje nad tym, co się w jego życiu dzieje. Chcielibyśmy panować nad tym, co się w naszym życiu dzieje, wszystko dokładnie zaplanować, zatrzymać się, odpocząć, tymczasem Pan Bóg mówi: „Zrób jeszcze krok dalej, jest jeszcze coś do zrobienia"…..

O. Jakub Kruczek, dominikanin, kierownik duchowy, opiekun braci studentów w klasztorze oo. Dominikanów w Krakowie.

Aktualny, marcowy numer miesięczników "List" oraz "Biblia krok po kroku"  już w sprzedaży!

 

Zobacz także