Katolik „bezprzymiotnikowy”.

Trochę przypadkiem wpadłem w sieci na coś zatytułowanego  „Credo katolika otwartego”, które ujęte jest w 5 punktach. Oto one:

1.Tylko człowiek wolny może odpowiedzieć na wezwanie Boga

2. Nie jestem jedynym posiadaczem prawdy, dlatego warto wchodzić w dialog z innymi

3. Wątpienie jest konstytutywną cechą człowieka, również wierzącego

4. Zakładam autonomię państwa i Kościoła oraz autonomię sumienia

5. Każdy z nas ponosi odpowiedzialność za rozwój społeczny i stan naszej wspólnoty.

Do tych pięciu zasad postanowiłem dać odpowiedź katolika „bezprzymiotnikowego”.

Ad. 1 – to jest tak oczywiste, że nie wiem jaki nieuk może to kwestionować.

Ad.2 –W dialog z innymi warto wchodzić. Ale czy z każdym? To po pierwsze. A po drugie sądzę, że katolik dialogując musi pamiętać o tym, że „ najpierw oświadcza święty Sobór, że sam Bóg ukazał ludzkości drogę, na której Jemu służąc ludzie mogą osiągnąć w Chrystusie zbawienie i szczęśliwość. Wierzymy, że owa jedyna prawdziwa religia przechowuje się w Kościele katolickim i apostolskim, któremu Pan Jezus powierzył zadanie rozszerzania jej na wszystkich ludzi, mówiąc Apostołom: „Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, cokolwiek wam przykazałem” (Mt 28,19-20).” (Dignitatis Humanae, Deklaracja o wolności religijnej SW II, 1) Sprowadzanie problemu do bon motu  „nikt nie jest posiadaczem prawdy” to teologiczny populizm.

Ad. 3 Żadne tam „wątpienie” tylko obowiązek. Sobór mówi jasno: „Wszyscy ludzie zaś obowiązani są szukać prawdy, zwłaszcza w sprawach dotyczących Boga i Jego Kościoła, a poznawszy ją, przyjąć i zachowywać.” (DH1)

Ad. 4 Ślicznie! Tylko to są tak wyświechtane słowa, że nic już nie znaczą. A Sobór mówi wyraźnie, choć rzadko, kto go cytuje w tym fragmencie: „Wolność religijna, której ludzie domagają się dla wypełnienia obowiązku czci Bożej, dotyczy wolności od przymusu w społeczeństwie cywilnym – pozostawia ona nienaruszoną tradycyjną naukę katolicką o moralnym obowiązku ludzi i społeczeństw wobec prawdziwej religii i jedynego Kościoła Chrystusowego.”  (DH 1)  I dodajmy jeszcze coś co Paweł Milcarek ostatnio cytował na swoim profilu na FB: „Wiara i szukanie świętości jest sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. Ale Bóg nam powiada: „Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty!” (Kpł 11, 44). On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka, ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa” ( bł. Jan Paweł II, Lubaczów, 3 czerwca 1991).

Ad. 5 Taka niezbyt mądra piosenka z lat mojej młodości mi się przypomniała: „Zęby myj, zbieraj złom, dobry bądź dla zwierząt”.  Czyż to nie przed taką postawą ostrzega Franciszek? Czy to nie jest zwerbalizowana pokusa, żeby z Kościoła zrobić po prostu pozarządową organizacje charytatywną? Gdzie w tym wszystkim jest troska o wieczne zbawienie swoje i bliźnich? Gdzie w ogóle zapodzial się jakikolwiek wymiar nadprzyrodzony?

Wolę być „bezprzymiotnikowy”


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Piotr Chrzanowski

Z wykształcenia inżynier mechanik, od dłuższego czasu z zawodu dyrektor. Mieszka pod Bydgoszczą. Mąż z ponad dwudziestoletnim stażem i ojciec dwóch synów w wieku licealnym.