Klaryski w Kazachstanie czyli o kulturze chrześcijańskiej

Kilka niedziel temu byłem w odwiedzianch u rodziców i trafiłem na Mszę do mojej macierzystej parafii - kościoła kapucynów w Rozwadowie. Przyjechała tam wówczas z kwestą siostra Maria Angela z zakonu Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji, które budują klasztor w Pavlodarze, mieście w północno-wschodnim Kazachstanie.

Pierwszą moją reakcją było zdziwienie. Ewangelizacja (nowa czy stara) kojarzy się przecież z czynem, aktywnością, działaniem. A tu kilka kobiet (tymczasem cztery), co prawda aktualnie prowadzi życie czynne, kwestując, załatwiając formalności związane z budową, katechizując itd., ale ostatecznie zamknie się w klasztorze, odetnie od świata zewnętrznego i, brzydko mówiąc, zajmie się kontemplacją. I to nie w jeszcze katolickiej Polsce, gdzie klasztory, nawet klauzurowe, ciągle wpasowują się w miarę gładko w krajobraz, tylko w postislamskim i zarazem postsowieckim Kazachstanie. Myślę, że zupełnie naturalna byłaby myśl, iż jest to działanie pozbawione jakiegokolwiek sensu.

Oczywiście z punktu widzenia wiary, a więc w porządku nad-naturalnym, jest to działanie jak najbardziej uzasadnione i sensowne, mało tego, konieczne. Chrześcijaństwo wyłącznie aktywne, działające w przestrzeni horyzontalnej, szybko się degeneruje…

W tym, co mówiła s. Angela bardzo uderzyła mnie jedna rzecz. Otóż, jak wspomniałem, siostry oczekując na wybudowanie klasztoru m.in. prowadzą katechezy. Pod względem duchowym Kazachstan to pustynia, komunizm dokonał tam strasznego spustoszenia, nie ma praktycznie żadnej kultury religijnej. Owocuje to m.in. tym, że wiara ludzi, którzy są skłonni przyjąć katolicyzm nie ma na czym się zaczepić, w co wkorzenić. Siostra opowiadała, że często zdarza się, iż ludzie przychodzą na katechezę, słuchają z otwartymi ustami, intelektualnie przyjmują, ale nie są w stanie w wierze wytrwać. Mówiła, że my w Polsce nie wiemy co posiadamy i nie doceniamy tego, mianowicie właśnie kultury ciągle przesyconej wiarą i wartościami chrześcijańskimi, otwartej na inspiracje religijne.

Bardzo mi to dało do myślenia. Pojawia się bowiem pytanie, jak podtrzymywać i rozwijać u nas tę kulturę, aby nie doszło do jej uwiądu. Że nie jest w tej kwestii dobrze (oczywiście jeśli nie porównujemy się z takimi miejscami jak dawne republiki radzieckie) to myślę nie ulega wątpliwości. Mogę tu przywołać całkiem świeżą anegdotę z mojej własnej uczelni. Otóż studentka poproszona w czasie obrony licencjackiej o rozwinięcie tezy "Biblia w kulturze", powiedziała egzaminatorowi: "Proszę mnie o to nie pytać, ja jestem niewierząca". Śmieszne jak cholera, i tak samo mniej więcej budzące swojego rodzaju grozę. No więc dobrze nie jest, ale mamy ciągle mnóstwo potencjału. Co robić, żeby go rozwijać?

Akurat jakoś tak wyszło, że w ciągu kilku dni, kiedy, w przerwach pomiędzy pracą a lataniem za dziećmi pisałem ten tekst, o. Tomasz Grabowski OP na swoim blogu, w tekście pt. "Kościół umiera. W odpowiedzi M. Jakimowiczowi" kilka odpowiedzi czy sugestii podał. Zgodnie z własną idee fixe dodałbym do nich jeszcze jedną: liturgię, prawdziwie katolicki kult, sprawowany tak, jak tego chce Kościół (myślę tu o obu formach rytu). To jest potężna siła napędowa kultury chrześcijańskiej i to nie tylko jeśli chodzi o "wytwory kultury", sztukę itp., ale przede wszystkim o tworzenie owego zakorzenienia, fundamentu, którego tak brakuje nawróconym w krajach, gdzie wszelka kultura religijna została wycięta do, nomen omen, korzeni.

P.S. Siostry w Pavlodarze proszą o modlitwę, a jeśli ktoś chciałby wspomóc budowę klasztoru finansowo to wszystkie potrzebne dane są na stronie internetowej.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Tomasz Dekert

Tomasz Dekert na Liturgia.pl

Urodzony w 1979 r., doktor religioznawstwa UJ, wykładowca w Instytucie Kulturoznawstwa Akademii Ignatianum w Krakowie. Główne zainteresowania: literatura judaizmu intertestamentalnego, historia i teologia wczesnego chrześcijaństwa, chrześcijańska literatura apokryficzna, antropologia kulturowa (a zwłaszcza możliwości jej zastosowania do poprzednio wymienionych dziedzin), języki starożytne. Autor książki „Teoria rekapitulacji Ireneusza z Lyonu w świetle starożytnych koncepcji na temat Adama” (WAM, Kraków 2007) i artykułów m.in. w „Teofilu”, „Studia Laurentiana” i „Studia Religiologica”. Mąż, ojciec czterech córek i dwóch synów.