Klucze i świnki

Będzie długo, jak na dwóchsetny wpis przystało, ale potem dam państwu od siebie odpocząć. W końcu, nie samym „Tindómë ar Undómë” czytelnicy żyją, niech i inni mają szansę trochę dla nich napisać. Dziś wprawdzie dzień św. Benedykta – i na chwilę pojawi się on w moim wpisie, chociaż nie wprost wspomniany – ale dziś też sobota, więc będzie więcej o błogosławionej Dziewicy, dla której szczególnie jest ten jubileuszowy wpis.

Modlitwę kojarzymy często ze wzniosłymi sprawami. Modlimy się o odpuszczenie grzechów, o nadejście Bożego królowania, o pokój na świecie, o bezpieczeństwo i zdrowie dla bliskich, o Boże błogosławieństwo i wytrwałość dla biskupów i kapłanów… A przecież modlitwa, ten oddech duszy, dotyczyć może wszystkich, najprostszych nawet, najbardziej codziennych, najbardziej banalnych – z punktu widzenia poważnych teologów – spraw. Ks. Twardowski napisał, że nawet, kiedy się ktoś modli o znalezienie zagubionych kluczy, wyznaje w ten sposób swoją zależność od Boga i Jego wszechmoc. Bo przecież Bóg nie tylko liczy wszystkie gwiazdy na niebie, ale i włosy na naszej głowie. Nie można powiedzieć, że jakakolwiek prośba, zwrócona do niego, prośba dziecka do Ojca, jest banalna, nieważna, niepotrzebna. Parrhesia, o której tyle pisze Apostoł, to właśnie owa wolność wypowiedzi, możność powiedzenia Bogu wszystkiego, nawet najmniejszych rzeczy, które dla innych mogą być zupełnie nieważnymi drobiazgami.

Wieki temu czytałem książkę o klasztorze benedyktynek sakramentek na Nowym Mieście, i jego losach w czasie Powstania Warszawskiego. Można tam było przeczytać sporo o samych siostrach, ich życiu, ich codzienności. Dwa fragmenty zapadły mi w pamięć. Jeden dotyczył pewnej młodszej siostry, może i nowicjuszki, nie pamiętam dokładnie, która miała problem z otwarciem jakichś drzwi – ich zamek zacinał się. Biedna siostra zwróciła się o pomoc do innej, która akurat przechodziła. Ta kazała jej obok siebie uklęknąć, i obie powoli odmówiły Zdrowaś Maryjo. Drzwi dały się otworzyć bez trudu. Druga historia dotyczy intencji modlitw, jakie siostry podawały – modlitw dotyczących zgromadzenia i jego codziennego życia. Jedna z sióstr powiedziała: Módlmy się też za nasze świnki, żeby były zdrowe. (Zdaje się, że wtedy siostry miały całkiem spore gospodarstwo.)

Myślę o tych modlitwach o drobiazgi, kiedy na kolanach zasypia mi Oswald, a w przedpokoju drzemie Nessa. Ciągle nie jestem pewien, jak się ułożą ich wzajemne stosunki – wiem już, że nie mogą razem dostawać jedzenia, bo Nessa robi się agresywna. Ale rano, kiedy drapała w drzwi prosząc o spacer, całkiem spokojnie Oswalda powąchała. Modlę się do świętej Maryi, Królowej pokoju, o zgodę między moim ukochanym psem i moim nowym kotem. Poprosiłem o tę modlitwę także moją siostrę w Karmelu, i jeszcze kilka osób. Modlę się do Maryi, która jest Matką miłosierdzia, Pocieszycielką strapionych, a nade wszystko – jak Ją nazywali doktorzy Kościoła i papieże – Wszechmocą błagającą, Omnipotentia supplex. I wiem, że dla Niej moje prośby nie są banalne, wszak Ona zna codzienne życie, wie, jak prowadzi się dom, jak dba o całą rodzinę. Myślę, że po prostu można przy Niej usiąść, głowę oprzeć o Jej ramię, poczuć Jej macierzyńskie objęcie – i jest dobrze. Gdyby się kiedykolwiek zdarzyło, że nie mam za co Panu dziękować, zawsze będę Mu dziękował za Najświętszą Pannę Maryję.

W Karmelu codziennie odmawia się inną litanię do Bożej Rodzicielki. We czwartki jest to litania z Monte Berico, z regionu Vicenza, a pochodzi ona z 15. wieku. Nazwana jest litanią do Maryi, Matki miłosierdzia. Nie jest chyba zbyt znana – a jest naprawdę piękna.

Kyrie, eleison, etc.

Święta Maryjo, módl się za nami.
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Dziewico Przeczysta,
Święta Maryjo, Córko Króla Przedwiecznego,
Święta Maryjo, Matko i Oblubienico Chrystusa,
Święta Maryjo, świątynio Ducha Świętego,
Święta Maryjo, Królowo niebios,
Święta Maryjo, Pani Aniołów,
Święta Maryjo, prawdo Proroków,
Święta Maryjo, chwało Apostołów,
Święta Maryjo, mocy Męczenników,
Święta Maryjo, chlubo Dziewic,
Święta Maryjo, wzorze czystości,
Święta Maryjo, przykładzie pokory,
Święta Maryjo, obrazie wszelkich cnót,
Święta Maryjo, bramo niebios,
Święta Maryjo, miłosierna wobec grzeszników,
Święta Maryjo, porcie naszego zbawienia,
Święta Maryjo, Dziewico czuła,
Święta Maryjo, źródło nadziei i wiary,
Święta Maryjo, źródło najsłodszej miłości,
Święta Maryjo, pełna łaski Bożej,
Święta Maryjo, Matko łaski wszelkiej,
Święta Maryjo, Matko miłosierdzia,
Święta Maryjo, ufności w Tobie pokładających nadzieję,
Święta Maryjo, zbawienie do Ciebie się uciekających,
Święta Maryjo, mocy Tobie ufających,
Święta Maryjo, pociecho nieszczęśliwych,
Święta Maryjo, radości zasmuconych,
Święta Maryjo, wspomożenie ubogich,
Święta Maryjo, do której przychodzimy z naszymi modlitwami,
Święta Maryjo, do której uciekamy się w ucisku,
Święta Maryjo, do której o pomoc wołamy,
Święta Maryjo, z pobożnością Ciebie prosimy,
Święta Maryjo, z pokorą Ciebie błagamy,
Święta Maryjo, w cierpieniach Ciebie wzywamy,

Oby nas Chrystus wysłuchał, Święta Maryjo.
Oby Chrystus nie odrzucił naszej modlitwy, Święta Maryjo.
Oby Chrystus wejrzał miłosiernie na naszą słabość, Święta Maryjo.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, etc.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.