Kolumna prawdy i sprawiedliwy Grzegorz

Wspomnienia ważnych świętych - 2 stycznia

basilbasil1„Trzy okropne ‘K’: Kreta, Cylicja [gr. Kilikes] i Kapadocja”. Tak starożytne przysłowie mówi o miejscu narodzin dwóch wielkich Ojców: Bazylego i Grzegorza. Istotnie. Kapadocja leżała z dala od ówczesnych centrów kulturalnych. Jej mieszkańcy uchodzili za dzikich i niewykształconych na równi z Pontyjczykami (już Tertulian pisał o „smutku Pontu”).

A jednak to właśnie w tej krainie przyszli na świat „Kolumna Prawdy, Bazyli Wielki” i „sprawiedliwy Grzegorz”. Nie po raz pierwszy i ostatni okazało się, że pytanie „Cóż może być dobrego z Nazaretu?” ma charakter nie tylko ponadczasowy, ale także ageograficzny.

Zanim wszystko się zaczęło

Chrześcijaństwo w Kapadocji miało w chwili narodzin obu mężów czcigodną tradycję. Właśnie tam działał słynny uczeń Orygenesa, św. Grzegorz Cudotwórca (wsławiony później nie tylko jako rzekomy autor wyznania wiary, ale także jako adresat pierwszego znanego nam objawienia Bogurodzicy). Wyjątkowo okazale prezentuje się tutaj rodzina Bazylego. Męczennikiem za wiarę był jego dziadek; świętymi wyznawcami babka Makryna, matka Emila, bracia Piotr i Grzegorz z Nyssy oraz siostra Makryna (uczestniczka dialogu Grzegorza z Nyssy „O zmartwychwstaniu”). Rodzina Grzegorza z Nazjanzu prezentowała się nieco skromniej: chrześcijanką od dziecka była jego matka, natomiast ojciec miał się nawrócić pod wpływem cnotliwej żony (daje do myślenia sam pomysł małżeństwa „mieszanego” pod względem wyznaniowym, jak i samo nawrócenie ojca i później jego kariera kościelna – umarł jako biskup Nazjanzu, a mowę na jego pogrzebie wygłosił nasz Grzegorz). 

Pierwsze lata

Bazyli i Grzegorz urodzili się ok. 330 r. Obydwaj szykowani byli przez swoje rodziny do kariery politycznej, gdyż inaczej trudno wytłumaczyć staranne wykształcenie, jakie obydwaj odebrali. Zresztą właśnie studia umożliwiły im spotkanie się w Atenach, które uchodziły wówczas za centrum studiów retorycznych (dziś powiedzielibyśmy studiów wyższych) na świecie. Owoce pracy, którą obydwaj podjęli, możemy podziwiać do dziś, czytając pozostawione przez obydwu Ojców pisma. W Atenach zawarli dozgonną przyjaźń, co dla Grzegorza, z natury nieśmiałego i ulegającego wpływom, nie było łatwe tym bardziej, że Bazyli przez następne lata swój wpływ wykorzystywał wikłając przyjaciela w walkę, nie teologiczną tylko, w obronie ortodoksji z Nicei. 

Dyskretny urok monastycyzmu

gregorPodczas studiów ateńskich i podróży po Egipcie, Syrii i Palestynie obydwaj przyjaciele zetknęli się z życiem monastycznym, które, jak i na innych Ojców IV w., wywarło na nich wielkie wrażenie. Po powrocie do rodzinnych stron, i krótkiej karierze nauczycielskiej Grzegorza, obydwaj rozpoczęli wieść życie monastyczne na pustkowiach Pontu. Owocem tych doświadczeń, spisanym jednak znacznie później, są Reguły krótsze i Reguły dłuższe zredagowane przez Bazylego. Teksty te, mające formę kolekcji konkretnych pytań i odpowiedzi, do dziś stanowią podstawę organizacji życia mniszego w prawosławiu. Z estymą o pismach monastycznych Bazylego pisze także w swej Regule św. Benedykt, nazywając go „naszym świętym ojcem”. 

Chrystologiczne burze

Wiek IV to czas wielkich kontrowersji chrystologicznych. W dużej mierze niepokój stąd wypływający, jak również pragnienie, aby właśnie „najlepsi i najbardziej uczeni” objęli stanowiska biskupie, zakłóciły spokój Bazylego i Grzegorza. Wpierw Grzegorz, jak sam potem napisze „pod tyranią ojca”, został w 362 r. wyświęcony na prezbitera, aby pomóc mu w zarządzie biskupstwem Nazjanzu. Bazyli w 370 r. został biskupem Cezarei Kapadockiej. W rok później, nie bez intryg Bazylego, Grzegorz został biskupem Sasimy. Wielokrotnie wypomni to potem przyjacielowi. Mimo jednak przebiegłości Bazylego Grzegorz pozostaje u boku ojca do jego śmierci w 374, a później przez rok go zastępuje. Wreszcie zmęczony ucieka na pustkowia Seleucji. Zdaje się, że nawet i tam nie utracił kontaktu z Bazylim. Gdy w sierpniu 378 r. pod Adrianopolem poległ popierający arian cesarz Walens, zapewne znów dzięki zabiegom Bazylego (choć nie jest to pewne), Grzegorz został biskupem Konstantynopola. Był to jeden z ostatnich sukcesów Bazylego, który umarł ok. 379 r. Mowę na jego pogrzebie, podziwianą po dziś dzień, wygłosił Grzegorz. 

Sytuacja w Konstantynopolu bynajmniej nie była łatwa. Większość mieszkańców miasta była zwolennikami arianizmu. Do niewielkiej grupki wyznawców ortodoksji skierował Grzegorz swoje słynne Mowy teologiczne, które później zjednają mu przydomek Teologa. 

Ku wieczorowi 

Znaczna część podręczników pisze o Soborze w Konstantynopolu, który miał się odbyć w 381 r. i ogłosić tzw. credo nicejsko–konstantynopolitańskie. Ostatnio niektórzy uczeni powątpiewają w zwołanie tegoż soboru (m.in. przytacza się argument braku wzmianki o takowym wyznaniu wiary przed Soborem w Chalcedonie) i wolą mówić o synodzie lokalnym, których w IV w. z powodu zamętu doktrynalnego było bez liku. W wyniku tegoż synodu Grzegorz opuścił miasto (niechętni mu biskupi przypomnieli kanon z Nicei, który zakazywał biskupom zmieniać stolice, a wszak Grzegorz, przynajmniej nominalnie!, był biskupem Sasimy, chociaż jego noga w tymże mieście nie stanęła). Brakło Bazylego, który znów mógłby go wciągnąć w jakieś rozgrywki. Grzegorz usunął się zatem i aż do śmierci miał spokój. Zmarł w 390 r.

Teologia perennis

Aby docenić wpływ obydwu Ojców przypomnieć chociażby pierwszy traktat broniący bóstwa Ducha Świętego napisany przez Bazylego, odznaczające się precyzją Mowy Grzegorza, gdzie mówi o Bóstwie Syna nie negującym jedyności Boga; wreszcie studia Bazylego, które doprowadziły do możliwości porozumienia Wschodu i Zachodu (co oznacza hypostasis, a co oznacza prosopon) – te same wątki podjął także Grzegorz. Jeżeli Atanazy z Aleksandrii bronił wyznania wiary z Nicei, to Bazyli z Grzegorzem pomogli mu zapuścić głębokie korzenie zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Dziś mówi się także o Grzegorzu jako o najwybitniejszym chrześcijańskim styliście greckim, którego sława bez trudu winna zaćmić samego Jana Chryzostoma. 

Wielki uczeń

I może na koniec warto wspomnieć o wielkim uczniu obydwu przyjaciół, który w swych traktatach sławi ich bez miary. Mowa oczywiście o Ewagriuszu z Pontu. W traktacie Gnosticus o naszych Ojcach czytamy: 

"Dowiedzieliśmy się od sprawiedliwego Grzegorza, że istnieją cztery cnoty, właściwe też dla samej kontemplacji: roztropność i męstwo, powściągliwość i sprawiedliwość. I mówił on, że dziełem roztropności jest oglądanie rozumnych i świętych mocy, niezależnie od ich zasad. Przekazał, że ich objawienie jest owocem samej tylko mądrości. Dziełem zaś męstwa jest trwać w prawdzie – nawet jeśli trzeba walczyć – i nie angażować się w to, co nie istnieje. Dalej sądził, że właściwe dla powściągliwości jest przyjmowanie ziarna od pierwszego ogrodnika i odsuwanie tego, który sieje później. Natomiast dziełem sprawiedliwości jest przedstawiać racje każdemu według jego godności, pewne rzeczy oznajmiając niejasno, na inne wskazując zagadkowo, a niektóre ukazując wprost – dla pożytku prostaczków.

Kolumna prawdy, Bazyli Kapadocki, [powiedział]: wiedzę, która pochodzi od ludzi, wzmacniają usilne starania i ćwiczenia, tę zaś, która pochodzi z łaski Boga – sprawiedliwość, wolność od gniewu i miłosierdzie. Tę pierwszą mogą posiąść nawet ci, którzy są poddani namiętnościom; tę drugą natomiast zdolni są otrzymać wyłącznie ci, którzy się uwolnili od namiętności. Oni to nadto, w godzinie modlitwy, kontemplują własne światło umysłu, które ich oświeca." (Gnosticus, 44-45)

 

Zobacz także