Komentarz II: zamknij moje oczy – czyli trochę o zmysłach na Liturgii

1. Wzrok i słuch - równowaga i obrzędy wstępne

Przez ostatnich kilka tygodni pracowałam z niewidomą dziewczyną. Było to zupełnie nowe doświadczenie – zarówno zawodowe, jak i osobiste, może przede wszystkim osobiste. Na marginesie: współodczuwanie. Moja klientka straciła wzrok na skutek powikłań po zapaleniu opon mózgowych. Otarła się o śmierć, ale mimo to ani razu nie słyszałam jej narzekającej na swój los. To lekcja numer jeden. Lekcja numer dwa to uczenie się nowej rzeczywistości, w której ciało funkcjonuje w niepewności. Pracując z nią, próbowałam wczuć się w jej sytuację. Zamykałam oczy, starając się odnaleźć różne przedmioty wyłącznie poprzez dotyk lub starając się przejść choćby kilka kroków po prostej drodze. Nie jest to łatwe.

Kiedy zamykam oczy podczas Eucharystii, moim głównym kanałem odboru bodźców staje się słuch. Pozwalam, by wzrok, który jest dominującym zmysłem, przestał działać. Pozwalam na utratę kontroli. Pozwalam, by moje ciało w naturalny sposób przygotowało mnie na przyjscie Jezusa. Jest to zupełnie niezwykłe doświadczenie – to jest kontemplacja: pogrążenie się w dosłownej ciemności, która staje sie światłem. Wszystko się wyostrza, ale najlepsze jest to, że staję się bardziej uważna, że zaczynam czekać i pragnąć. To nie jest coś nad czym panujesz, co możesz kontrolować. Wiemy, że ciemność wzmaga lęk, ale czy wiemy, że ciemność wzmaga też pragnienie? Moje ciało intuicyjnie przeprowadza mnie przez obrzędy wstępne, przygotowuje mnie na przyjęcie Słowa i Ciała Jezusa.

Zamykam oczy i jeśli nie stanę się uważna, stracę równowagę. I to jest miejsce dla Boga. Wtedy może przyjść, aby pomóć Ci utrzymać równowagę. Podczas Eucharystii moje ciało mówi mi o Bogu, moje ciało mówi mi o zaufaniu, o pragnieniu. Moje ciało w naturalny sposób mówi mi o najgłebszych prawdach teologicznych, przekłada je dla mnie, czyniąc je zrozumiałymi.

2. Dotyk i smak – czyli spełnienie

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad smakiem podczas Eucharystii, nad smakiem samej Eucharystii? Czy w ogóle używamy tego zmysłu, modląc się? Czy jest to możliwe? Skoro przyjmujemy prawdę o Wcieleniu, wierzymy, że spożywamy Ciało Chrystusa, zatem tak, jest to możliwe. W Wielkiej Brytanii powszechny jest zwyczaj przyjmowania Komunii Świętej pod dwiema postaciami. I to pomaga. Pomaga uzmysłowić sobie, że oto Bóg daje mi się w pełni, że mogę smakować Jego Ciało i Krew. Zmysł smaku, a może bardziej dotyku, kiedy mój język obcuje z Ciałem Chrystusa, jest wyrazem miłości. Moje ciało tak może doznawać zjednoczenia. Tak, to jest nie tylko rzeczywistość duchowa – Twoje ciało obcuje z Bogiem podczas Eucharystii, dosłownie. Czy wierzysz w to? Przecież w końcu Eucharystia to uczta.

 


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

pesah

Urodzona w 1981 r. i wychowana w Krakowie, z wyboru wciąż w drodze (obecnie w Wielkiej Brytanii), zainteresowana naśladowaniem Mistrza z Nazaretu.