Komentarz do Ewangelii 6. niedzieli Wielkanocnej

Przez strzeżenie Słowa dochodzimy do intymnego dotknięcia Jego serca, do usłyszenia tego jak bije dla Ojca w Duchu Świętym.

J 14, 23–29 Duch Święty nauczy was wszystkiego

STRZEC SŁOWA

„Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Grecki tekst można dosłownie przetłumaczyć: „będzie STRZEGŁ mojego słowa”. Nie będzie łatwo. Nie wystarczy przeczytać i chwilę pomedytować nad Słowem. Nie wystarczy odnieść go do swego życia. Jezus mówi wyraźnie: trzeba STRZEC Jego Słowa. Trzeba strzec jak skarbu, a nawet aresztować jak więźnia, trzeba wręcz szpiegować Słowo, pilnować – chodzić z Nim w sercu, nie dać Mu odejść nawet o krok. W ten sposób Trójca w swoim Słowie czyni sobie mieszkanie – stajemy się tabernakulum: „…i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim PRZEBYWAĆ” – św. Jan używa tutaj greckiego słowa meno, które oznacza: ZAMIESZKIWAĆ.

Co ciekawe u czterech Ewangelistów słowo meno użyte jest 45 razy, z czego aż 34 razy używa go Jan. Czyżby to słowo miało dla niego specjalne znaczenie? Czy to nie wskazówka do zrozumienia tajemnicy, wskazówka dana nam przez tego, kto spoczywał na piersi Jezusa, kto słyszał bicie Jezusowego serca i najlepiej znał Jego pragnienie ZAMIESZKANIA w nas? Pójdźmy tym tropem, przyjrzyjmy się Janowej Ewangelii.

Pamiętamy początek Przygody uczniów z Jezusem. Zaczyna się ich pytaniem: „Mistrzu, gdzie MIESZKASZ?”

A teraz, w Wieczerniku, Jezus podejmuje ten temat, wyjaśnia sekret tego mieszkania: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać (MIESZKAĆ)”.

I koniec Janowej Ewangelii – miejsce, w którym Jezus mówi o nim samym, o Ewangeliście: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego?” (J 21, 22) „Pozostał”? Jan użył tego samego czasownika jak w dwóch poprzednich miejscach: meno – mieszkać!

Cała Ewangelia Janowa jest w pewien sposób oparta na słowie MIESZKAĆ. Mieszkanie ma przygotować nam Jezus, kiedy odejdzie do Ojca. Mówi, że idzie przygotować nam miejsce w domu Ojca (J 14, 2), a zarazem, że to On zamieszka w nas (J 14, 23). I tak powoli odkrywamy mieszkanie przygotowywane nam przez Jezusa. Tym miejscem, w którym On mieszka, które nam przygotowuje, którego sami wciąż szukamy, za którym tęsknimy, w którym następuje SPOTKANIE, okazujemy się my sami, sama głębia naszej istoty.

Aby pomóc nam dotrzeć do tego przedziwnego mieszkania Trójcy w nas, Jezus zostawia nam swój pokój: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. (…) Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.” (J 14,27). Patrząc na oryginalny tekst możemy powiedzieć: „Niech serce wasze SIĘ NIE PORUSZA (nie mąci jak woda) i nie TCHÓRZY”.

Woda zmącona – nic w niej nie widać. Nie da się napić zmąconej wody. Jest brudna. Gdy woda jest twarda, to po przegotowaniu trzeba ją odstawić. Kamień powoli opada na dno. Nieporuszona woda nadaje się do picia. Jest przezroczysta. Trwać nieporuszenie, przyjąć Chrystusowy pokój to uwierzyć, że nie muszę się już bać. Kiedy trwam nieporuszenie i zostawiam to, co nieistotne, wyciszam swoje zmysły, to powoli budzi się we mnie jakby szósty zmysł – Boży zmysł. Ze zdumieniem odkrywam mieszkanie Boga w sobie i rozpoznaję Jego tęsknotę za mną, za moją obecnością dla Niego, z Nim. Trzeba tylko chcieć, spróbować trwać nieporuszenie. On nam pomoże, tylko na to czeka!

Błogosławiona Elżbieta od Trójcy Świętej pisała w swojej modlitwie:

„Boże MÓJ, Trójco, którą uwielbiam, pomóż mi zapomnieć o sobie samej, abym mogła ZAMIESZKAĆ w Tobie, nieporuszona, spokojna – tak, jakby moja dusza była już w wieczności. Oby nic nie zmąciło mego pokoju, ani nie wyprowadziło mnie z Ciebie, o mój Niezmienny, ale niech każda chwila unosi mnie coraz dalej, w głębię Twego Misterium! Uspokój duszę moją. Uczyń ją swym niebem, swoim MIESZKANIEM umiłowanym i miejscem swego spoczynku. Niech nigdy nie zostawię Cię tam samego, ale niech trwam tam całą sobą…”

Do tego zaprasza nas Jezus – przez strzeżenie Słowa dochodzimy do intymnego dotknięcia Jego serca, do usłyszenia tego jak bije dla Ojca w Duchu Świętym. Nieporuszeni zostajemy wprowadzeni w głąb, w ciszę Jego tajemnicy, bez szukania rozwiązań, nawet bez próby rozumienia – pozwalamy na to, aby Duch Święty czynił Sobie, Ojcu i Synowi w nas Swoje mieszkanie.

 

Komentarz do Ewangelii 6. niedzieli Wielkanocnej

Zobacz także