Komentarz do Ewangelii II Niedzieli Adwentu, rok B

Bardzo dużo nadziei daje w tych czytaniach pierwsze słowo Ewangelii: początek. Piszę o nadziei, ponieważ łatwo jest skończyć, uciąć, zlikwidować.

O wiele trudniej jest zacząć, do tego potrzebna jest siła. Jeśli więc Bóg ma wciąż odwagę mówić do mnie: początek, to znaczy, że nadzieja jest możliwa. Mogę rozpocząć jeszcze raz. Mogę odwołać dożywocie, na które skazałem tak wiele moich pragnień i tęsknot.

Ta nadzieja nie opiera się tylko na odwadze Bożej, ukazanej przez Marka w pierwszym słowie jego Ewangelii. Innym jej źródłem jest obietnica nowego nieba i nowej ziemi, o której pisze św. Piotr. Bóg obiecał, że stworzy świat jeszcze raz. Człowiek będzie stworzony od nowa. Czy muszę spełnienie tej zapowiedzi lokować tylko i wyłącznie w nieokreślonym "kiedyś"? Nowość i świeżość, a więc znów: początek, są możliwe już teraz. On jest Początkiem – pisze św. Paweł do Kolosan. Jezus Chrystus jest Alfą, inauguracją wszystkiego. Dzięki Niemu jest możliwe w moim życiu jakieś "jeszcze raz".

Bo początek, o którym pisze Marek, to początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie. Dobra nowina. Coraz jej trudniej przecisnąć się przez mnóstwo złych nowin, które do mnie docierają. Prorok Izajasz mówi do zwiastunki dobrej nowiny: podnieś twój głos! Zacznij wykrzykiwać Ewangelię, bo coraz trudniej usłyszeć o Bogu, który przychodzi z mocą, o Pocieszycielu ogłaszającym mi wolność, o Pasterzu łagodnie obchodzącym się z owcami. Tak, chcę słuchać o Bogu przychodzącym, Bogu rozpoczynającym, a nie stojącym w miejscu, zrezygnowanym i nudnym. To jest moja nadzieja – Bóg, który do mnie przychodzi z mocą. Jest ode mnie mocniejszy, więc to On ma siłę, by jeszcze raz stanąć ze mną na "starcie".

O takim mocniejszym od siebie Baranku mówi dzisiaj Jan Chrzciciel. Jezu Chryste, Początku, Baranku Boży, gładzący z mocą grzechy moje i świata, przyjdź do mnie z nadzieją, że wszystko mogę zacząć od nowa.

 

Zobacz także