Komentarz do Ewangelii Niedzieli Palmowej, rok C

Co roku w Niedzielę Palmową czytamy na eucharystii w liturgii Słowa Mękę Pańską, natomiast na przy poświęceniu palm, odczytujemy ewangelię opisującą właśnie wydarzenie z niedzieli palmowej, czyli tryumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy.

Jak połączyć te dwie lektury? Kaznodzieje zazwyczaj w tym dniu zwalniają się z głoszenia homilii bazując na uwadze znajdującej się w mszale rzymskim mówiącej, że po przeczytaniu Męki Pańskiej „można powiedzieć krótką homilię”. A ich interpretacja w tym przypadku jest bardzo prosta: skoro można to znaczy że nie trzeba, a skoro nie trzeba to nie mówią, tłumacząc sobie, że to dlatego by „nie męczyć ludzi” po tak długim słuchaniu opisu Męki.

W tym roku obydwa opisy są wyjęte z Ewangelii według św. Łukasza. Opis tryumfalnego wjazdu do Jerozolimy ukazuje jak uczniowie po przyprowadzeniu do Jezusa „zamówionego” przez Niego osiołka wpierw zarzucili na niego swoje płaszcze, a potem wsadzili na niego Jezusa. A kiedy już tak na nim jechał, słali swe płaszcze również na drodze Jego przejazdu.

Kiedy już zbliżał się do zboczy Góry Oliwnej, całe mnóstwo Jego uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli podczas swojego chodzenia z Jezusem. I wołali głośno: „Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach.

Dziwny to dla nas król patrząc oczami świata. To władca na osiołku, a nie na pięknym koniu czy też na wspaniałym rydwanie. Ale to właśnie takiego pokornego króla zapowiadał prorok Zachariasz: „Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski. Pokorny – jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy” [Za 9,9].

Taka postawa uczniów wobec Jezusa nie podobała się faryzeuszom i niektórzy z nich, będący pośród tłumu wielbiącego Jezusa, zażądali od Niego, aby zabronił tego swoim uczniom. Na to jednak odparł im Jezus, że jeśli oni umilkną, to nawet kamienie wołać będą.

Choć Jezus wcześniej unikał takich sytuacji, kiedy ludzie chcieli obwołać Go królem, tu jednak im na to pozwala. Ale to On określa sposób tego królowania i moment, kiedy się to dokona. A jest to królowanie pokorne i ogłoszone tuż przed Męką, kiedy to znowu tłum będzie blisko Niego, ale wtedy będą wołali do Piłata, jak to słyszymy w opisie Męki, zupełnie inaczej: „Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!” … Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!

Można zatem powiedzieć, że faktycznie ludzie nie tylko umilkli, lecz jeszcze gorzej zamiast uwielbienia pojawia się w ich słowach wrogość wobec Jezusa. Nie wiemy czy w tym tłumie przed Piłatem są także ci których spotykamy w tryumfalnym wjeździe do Jerozolimy. Jest to prawdopodobne, że jeśli nawet nie włączają się w te nienawistne okrzyki, to jednak zamilkli wystraszeni tym co słyszą wokół siebie.

 

 

Zobacz także