Komentarz do Ewangelii VI niedzieli Wielkanocnej, rok B

Kto z nas odważyłby się tak dekretować swoje przyjaźnie – poprzez warunek posłuszeństwa wobec własnych poleceń.

Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili (J 15. 14 – 16a)

Jest w ludzkim świecie forma przyjaźni, która powstaje pomiędzy nauczycielem i jego dojrzewającym uczniem. Forma wyjątkowa. Tylko nauczyciel może ją oznajmić. Tylko on może zmienić dotychczasowy charakter wzajemnych odniesień. Uczeń, który pierwszy nazwałby swego nauczyciela przyjacielem, byłby ciągle na tyle  niedojrzały, by zupełnie na tytuł przyjaciela nauczyciela nie zasługiwać.
 
Relacja nauczyciel – uczeń. Nauczyciel wybiera sobie uczniów spośród tych, którzy najpierw zdecydują się jego wybrać na swego nauczyciela. Wybierają dla jego umiejętności, dla jego osobowości. Wybierają, bo zachwyca, tajemniczo przyciąga, budzi zaufanie. Podążą za nim nawet na warunkach trudnych. Czyż posłuszeństwo temu, czego się często nie rozumie, nie obejmuje, nie jest trudne? Są „sługami”, bo jak słudzy muszą być posłuszni niejasnej dla siebie cudzej woli. Ważne by być blisko, by czerpać z mądrości nauczyciela, cieszyć się z jego obecności, sposobu bycia. Entuzjazmują się nim, są pod jego wpływem, wrażeniem, ba, czasami wydaje im się, że go rozumieją, a przecież ciągle nie rozumieją.
 
Z tego zbioru nauczyciel dopiero wybiera swoich prawdziwych uczniów. Musi na tyle znać ludzi, by w niedojrzałości ucznia dostrzec kogoś, kto będzie zdolny dziedziczyć jego bogactwo ducha. Musi trafnie przeczuć kongenialność, powinowactwo. Stąd to on jest prawdziwie wybierającym.
 
Przychodzi pora, gdy uczeń może stać się przyjacielem nauczyciela. Nie kimś mu po prostu sympatycznym, dobrze znajomym, zaufanym, kimś na kogo umiejętnościach może polegać, ale kimś, kto ma podobny do niego udział w świecie wartości, podobne jak on odniesienie do Boga. Nauczyciel staje się współstworzycielem swego wychowanka, gdyż jego pouczenia stały się istotnymi elementami konstruującymi osobowość ucznia. Teraz nazywa go swoim przyjacielem, chociaż ten nie przestanie nigdy być uczniem swego mistrza.
 

 

Zobacz także