Komentarz do Ewangelii XVII niedzieli zwykłej, rok C

Widzimy w dzisiejszej ewangelii, że choć Jezus podczas publicznej działalności był otoczony licznymi uczniami, to jednak na początku wcale nie przewidywał, by uczyć ich modlitwy, tak jak to wcześniej czynił wobec swoich uczniów Jan Chrzciciel.

Natomiast sam Jezus często przebywał na modlitwie i to zapewne intrygowało Jego uczniów. Stąd pojawia się ich prośba, by ich też nauczył się modlić. Wygląda na to, że Jezus spokojnie czekał, aż uczniowie sami poczują pragnienie modlitwy, poruszeni Jego postawą wobec Boga. Pragnął zapewne, by modlitwa wypływała z ich pragnienia serca, a nie była tylko jakąś formą narzuconego im religijnego obowiązku. Czy w nas jest żywe pragnienie modlitwy, czy też traktujemy ją tylko jako jeden z naszych obowiązków chrześcijańskich? Czy pobudza nas do poszukiwań – swojej drogi modlitwy – modlitwa innych ludzi? Gdzie szukamy nauczycieli modlitwy?

W odpowiedzi na prośbę uczniów uczy ich Jezus modlitwy „Ojcze nasz”, i nie jest to tylko nauczenie ich jakiejś „formuły modlitewnej”, ale raczej zachęta do konkretnej postawy na modlitwie. W istocie postawa, jaką ma mieć modlący się wobec Boga, jest najważniejsza w tej propozycji Jezusa. W modlitwie zwracamy się do Boga, który jest dla nas niewidzialny, niepojęty i nieprzenikniony. Jeśli Bóg jest tylko jakimś potężnym Panem, którego my sami nic nie obchodzimy, to modlitwa jest czymś bezsensownym. Fundamentalne dla modlitwy pytanie o stosunek Boga do nas znajduje odpowiedź w pierwszym słowie Jezusa uczącego modlitwy, kiedy zachęca, by zwracać się do Boga jako do Ojca. To słowo wskazuje nie tylko na właściwy Jego tytuł, ale również na stosunek, w jakim Bóg pozostaje z nami. Choć jest On Bogiem potężnym, to jednak nie jest obcym, który nie chce nic o nas wiedzieć. On jest Kimś, kto zwraca się do każdego nas z zainteresowaniem, miłością i troską, w sposób charakterystyczny dla postawy ojca wobec jego dzieci. Dopiero w takiej dziecięcej postawie ufności można się do Niego zwracać z konkretnymi prośbami.

Jezus daje wzorcowy tekst modlitwy, co nie znaczy, że musi się zawsze używać tych tylko słów. Niemniej prośby tej modlitwy wyznaczają zakres, w którym powinna się mieścić własna modlitwa ucznia, oraz wskazują intencje, które powinno się uczynić swoimi najważniejszym intencjami. Prawdziwa modlitwa chrześcijańska nie znosi nadmiaru słów, lecz szuka prostoty i zwięzłości. Znamy tę modlitwę i zapewne często ją odmawiamy, ale czy wtenczas czujemy sercem bliskość Ojca, do którego te słowa kierujemy, czy też ta modlitwa stała się zwykła formułką do wyrecytowania?

Z dalszego nauczania Jezusa wynika, że tym czym są dla rozwoju biologicznego chleb, ryba i jajko tym dla rozwoju duchowego jest sam Duch Święty, o którego należy prosić Ojca. Pierwszą i najwspanialszą formą życia duchowego jest modlitwa. Życie duchowe bez życia modlitwy po prostu nie istnieje. Sprawcą życia duchowego w nas jest Duch Święty, podobnie jak był nim w życiu Jezusa, którego po namaszczeniu w Jordanie wyprowadzili zaraz na 40 dni modlitwy na pustyni. Duch Święty ukazany jest przez św. Pawła jako sprawca chrześcijańskiej modlitwy. On nie tylko skłania nas do modlitwy, ale też wzbudza w nas modlitwę i sam się w nas modli! Kiedy tak się dzieje to czujemy jak się rozpala nasze serce, podobnie jak to poczuli uczniowie zdążający do Emaus, gdy Jezus im wyjaśniał Pisma. Naucza Katechizm: Duch święty jest wewnętrznym Nauczycielem modlitwy chrześcijańskiej. On jest twórcą żywej tradycji modlitwy. Oczywiście, jest tyle dróg w modlitwie, co modlących się, ale ten sam Duch działa we wszystkich i ze wszystkimi. (KKK 2672) Warto postawić sobie szczerze pytanie, czy czujemy w sobie Ducha, który nas prowadzi do modlitwy i w nas się modli? Czy podczas modlitwy rozpalają się nasze serca w lepszym zrozumieniu Słowa Bożego?

Spróbujmy dziś trwając przed Jezusem, razem z Nim modlić się do naszego Ojca tą modlitwą, jakiej nas Jezus nauczył, ale spróbujmy poczuć sercem i zasmakować każde jej słowo. I na koniec, po tej modlitwie, zgodnie z zachętą Jezusa, prośmy Ojca, by nam udzielił swojego Ducha, by to On nas teraz dalej prowadził w naszym życiu codziennym.

 

Zobacz także