Komentarz do Ewangelii XXVI niedzieli zwykłej, rok B

Niejednokrotnie w życiu możemy spotkać kogoś, kto deklaruje się jako osoba niewierząca, a żyje bardziej moralnie niż niejeden „wierzący”.

Albo możemy też spotkać kogoś, kto jest nawet ateistą, ale na tematy wiary, życia i słów Jezusa wie o wiele więcej niż przeciętny „wierzący”. I w takiej sytuacji może pojawić się mieszane uczucie, pewnie wspólne wielu z nas: „To mój Jezus. Jestem Chrześcijaninem. To ja mogę o Nim mówić – ty możesz jedynie o Nim słuchać. Nie będzie mnie tu niewierzący pouczał!”. Wtedy też trudno pamiętać o nadziei i cieszyć się tym, że Bóg jakoś jednak jest obecny w życiu tej osoby; wtedy trudniej jest żyć nadzieją, że może kiedyś i ten ktoś odkryje pełnię prawdy o Chrystusie…

Podobną sytuację widzimy dzisiaj w opisie wydarzeń z obozu Izraelitów, jak również w oburzeniu Apostołów. Z tego Słowa, aktualnego także dziś, wyciągnijmy zaproszenie, abyśmy wsłuchiwali się w to, co mają do powiedzenia inni, nawet tacy, którzy wydają się nam być dalecy lub wręcz obcy. Żebyśmy nie stali się sektą, z wyłącznością na wszystko. Nie zapominajmy, że Bóg chce zbawienia wszystkich ludzi, nie tylko katolików, a skoro tak, to pewnie stara się działać w życiu każdego człowieka. Oczywiście, taka „postawa wsłuchania” wymaga sporej świadomości swojej wiary, a także, co trudniejsze, ogromnej pracy nad sobą samym i swoimi uprzedzeniami. Ale nikt nie mówił, że będzie sielankowo; że wiara nie jest wymagająca…

Bo zobaczmy, że Jezus w odpowiedzi na niechęć Apostołów wobec innych „sympatyków Jezusa”, odpowiada wezwaniem do… poprawy życia swoich Uczniów. Automatycznie przypominają mi się tu słowa św. Augustyna: Jak wielu jeszcze tych, którzy nie są z nas, przebywa poniekąd wewnątrz Kościoła! I jak wielu tych, którzy są z nas, pozostaje poniekąd na zewnątrz! I faktycznie, nie powinniśmy tego bagatelizować, że wielu odeszło z Kościoła lub powstrzymuje się z zaufaniem Bogu w Kościele w wyniku zgorszenia życiem „ludzi Kościoła”, nas „wierzących”. Nie zapominajmy, że głoszenie Ewangelii, nawracanie innych zawsze powinno zaczynać się od własnego nawrócenia. Dlatego też Jezus wzywa nas dzisiaj, jako swoich Uczniów, żebyśmy odcięli się od chciwości (symbol ręki), od pychy i wyniosłości (noga) oraz od pożądliwości (oko). Wtedy może lepiej zrozumiemy działanie Ducha Świętego w świecie, w życiu innych ludzi, bo i w nas będzie ono pełniejsze. I może wtedy śmielej zawołamy z radością: „Oby cały Lud Pana prorokował, oby mu dał swego Ducha!”. Oby Bóg doprowadził wszystkich, nawet naszych nieprzyjaciół do przyjaźni ze sobą.

Przeczytaj Ewangelię z dnia na brewiarz.pl

Więcej komentarzy do tej Ewangelii na brewiarz.pl

 

Zobacz także