Komentarz do Ewangelii XXVII niedzieli zwykłej, rok B

Tytuł jednej z książek Mertona Nikt nie jest samotną wyspą niestety wciąż pozostaje bardziej życzeniem i wyzwaniem, niż stwierdzeniem istniejącej między wszystkimi więzi.

Piszę w ten sposób, gdyż doświadczenie samotności i braku więzi nie odeszło do lamusa. Jest jeszcze sporo „samotnych wysp”, dla których dzisiejsze czytania mogą być mostami, albo przynajmniej planami ich wybudowania i połączenia z kontynentem.

Zaczynam więc lekturę od zdania z Księgi Rodzaju o tym, że nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam. Mówi to Bóg do siebie, a nie do mężczyzny. Nie jest to dialog, ale zapis Bożych myśli. Zatrzymuję się przy tym, gdyż ta dostrzeżona przez Boga samotność nie jest Jego pomyłką. Choć trzeba przyznać, że brzmią te słowa jak przyznanie się do błędu: nie jest dobrze… Samotność jest etapem stwarzania. Jeśli ma powstać jakaś więź, potrzebne jest też i bycie samemu. Pierwszym słowem, które mogę dziś usłyszeć jest dyskretna prośba Boga, bym samotności nie zaprzeczał i nie chciał się jej pozbyć za wszelką cenę. Wyspa połączona z kontynentem pozostaje wyspą. Jej odrębność jest przecież jej walorem.

W drugim czytaniu z Listu do Hebrajczyków moją uwagę przykuwa zdanie o mojej więzi z Chrystusem. On – uświęcający mnie swoją łaską i swoim Duchem i ja – potrzebujący uświęcenia, jesteśmy z jednego. Lecz co, lub kto, jest tym jednym źródłem? Chrystus nie wstydzi się nazywać mnie swoim bratem – czytam dalej. Skoro jesteśmy braćmi, to pochodzimy od jednego Ojca. On jako Jedyny Syn Boży. Ja natomiast, jako syn ludzki przyprowadzony przez Niego do Ojca. Samo braterstwo nie jest wyborem, jest konsekwencją bycia urodzonymi przez tych samych rodziców. Jednak to, czy mojego brata poznam i zbuduję z nim więź jest już moją decyzją. W przypadku tego brata, którym jest Chrystus, ta zasada nie przestaje obowiązywać.

Ewangelia zaczyna się od kazusu zerwania więzi małżeńskiej. Jezus odpowiada swoim rozmówcom, że to zatwardziałość serc przyczynia się do oddalenia żony. Na czym polega zło tej twardości serca? Greckie słowo „sklerokardia” oznacza między innymi nieczułość. A czy jego pierwsza część nie nawiązuje do zapominania? Te dwie bliskie siebie postawy: nieczułość i niepamięć prowadzą zatem do rozerwania więzi nie tylko w małżeństwie, ale w każdej międzyludzkiej relacji. Mostem, który łączy mnie z drugim człowiekiem jest pamięć i wrażliwość.

Samotność – wybór relacji – pamięć i wrażliwość. W takiej kolejności Bóg podpowiada mi dziś sposób budowania więzi ze sobą i z człowiekiem. Żadnego kroku nie mogę pominąć. Inaczej położony most nigdy nie będzie gwarantował bezpiecznego połączenia między dwiema osobami.

Tekst Ewangelii znajdziesz na
Brewiarz.pl.

Pozostałe komentarze z dnia na
Brewiarz.pl.

 

Zobacz także