Komentarz do Ewangelii XXVII niedzieli zwykłej, rok C

Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna.

Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź i siądź do stołu? Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?

Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać».

W pierwszym czytaniu prorok oskarża Boga o obojętność. Pyta, a my razem z nim, co robić, gdy Bóg wydaje się być nieobecny, gdy milczy patrząc na zło, gdy nie wysłuchuje naszych modlitw? Jak trwać gdy On nie wydaje się już tak bliski, jak w szczególnych chwilach intymnych spotkań? Spotkań, których wspomnienie zwiększa tylko gorycz obecnego poczucia odrzucenia i nie rozpala już naszego serca?

Dziś już nam się nie chce starać, już nie chce modlić. Nie chce nam się, bo to nic nie daje – żadnych efektów! Człowiek nastawiony jest na działanie, które przynosi jakąś korzyść. I całe szczęście, bo inaczej robilibyśmy mnóstwo bezsensownych rzeczy.

Problem jest jeden. Ten sens, tę korzyść spostrzegamy inaczej niż Bóg, mamy bardzo ograniczoną perspektywę. Zapominamy o naszym celu, o tym, że to jacy jesteśmy dzisiaj, w tej chwili – ma kolosalne znaczenie dla dotarcia tam, gdzie Bóg na nas czeka. Każdy krok stanowi odcinek drogi i każdy krok ma swój czas. Nie można go odłożyć na później, z nadzieją, że ktoś nas podwiezie Ferrari – jakiś wspaniały animator, kierownik duchowy, czy ktoś, kto będzie potrafił nas ożywić i znów będzie nam się chciało. Każdy krok jest konieczny do pokonania całej drogi.

Tymczasem, gdy sens naszego życia staje się niejasny, zaczynamy szukać wokół siebie małych tymczasowych celów, które mają nam zapewnić poczucie, że jednak idziemy, nie stoimy w miejscu, że coś zdobywamy. Zdobywamy podwyżkę, samochód, urlop w pięknym miejscu. Powoli bierzemy życie w swoje ręce, bo skoro Pan i tak milczy…

Ten właśnie czas, kiedy cel staje się odległy i niewyraźny jest świętym czasem – łaską daną przez Pana. Bo to wtedy wiara, wierność Bogu nabiera sensu. Jaką wartość ma wierność świeżo zakochanej pary? Przecież zakochani świata nie widzą poza sobą. Dla nich wierność jest upragnioną oczywistością. Wierność nabiera sensu właśnie wtedy, kiedy ukochany zdaje się nas zostawiać samych. To wtedy wierność staje się wyrazem miłości. Jak stwierdza ksiądz Tomáš Halík wiara to cierpliwość wobec Boga.

Prośba uczniów o wiarę i przypowieść o tak zwanych nieużytecznych sługach wydaje się nie mieć ze sobą związku, dopóki nie odczytamy, że to właśnie trwanie w wierności jest tym, co nam polecono, jak sługom w dzisiejszej przypowieści. Matka Teresa z Kalkuty mówiła, że Bóg nie żąda od nas sukcesu, lecz wierności. To wierność nam polecono i ona nas uszczęśliwi, bo przecież tylko Bóg wie, co naprawdę może człowieka uszczęśliwić. Sprawdź co tak naprawdę jest Tobie polecone, resztą się nie zajmuj. Szkoda czasu na pozorne kroki. Tylko wypełnienie tego co nakazane da Ci szczęście.

 

Zobacz także