Komentarz do Ewangelii XXXII Niedzieli zwykłej, rok A

Ewangelia opowiada o dziesięciu pannach, a ja chciałbym skomentować postacie drugoplanowe – nocnych sprzedawców oliwy. To do nich panny mądre wysyłają swe niemądre towarzyszki, by tam ratowały swoje lampy przed zniknięciem w mroku.

Wszystko mogę kupić dzisiaj przez całą dobę. Sklepy rzeczywiste i wirtualne uspokajają mnie, że w razie czego każdą moją potrzebę (rzeczywistą, bądź wydumaną) mogę szybko zaspokoić przez kliknięcie lub podejście do najbliższego „24h”. Nic w tym złego. Coś niedobrego zaczyna się wtedy, jeśli słuchając przypowieści pomyślę sobię, że z moją brakującą wiarą i miłością jest tak samo jak z zakupami w sklepie całodobowym, że zawsze będę mógł je uzupełnić. Okazuje się, że zasada „lepiej późno niż wcale” nie sprawdza się w Ewangelii. Tym razem przecież było za późno. Drzwi zostały zamknięte. Nie znam was wypowiadane przez Boga do człowieka brzmi co najmniej przejmująco.
 
Po co Jezu opowiedziałeś o tych nocnych sprzedawcach oliwy i ich bezskutecznej pomocy? Ich czuwanie – by w razie czego zaspokoić potrzeby – okazało się daremne: nie uratowali pięciu głupich panien. Nie mogę dać się nabrać na to iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa, że zawsze jeszcze będę mógł nadrobić braki w miłości i wierze, że zawsze jeszcze będę mógł naprawić krzywdę.
 
Wiara nie jest na ciężkie czasy, na chorobę, stratę pracy, czy dzień mojej śmierci. Jest bezwzględnie na teraz. Co z tego, że jeszcze zdążę pójść do spowiedzi, skoro teraz nie idę i zostaję bez pojednania? Co z tego, że jeszcze zdąże się nawrócić, skoro teraz tego nie robię? Od nocnych sprzedawców mogę się jedynie nauczyć gotowości i czuwania. Bym w razie przyjścia Pana był gotowy. Wtedy On sam zaspokoi wszystkie moje potrzeby.

 

Zobacz także