Komentarz na uroczystość św. Stanisława

Mówienie o tym, że wszyscy jej potrzebujemy i poszukujemy jest banałem. Jednak banały też mają prawo bytu w naszym świecie. Wszyscy poszukujemy i pragniemy stałości, czegoś w rodzaju skały, na której można się oprzeć, albo coś zbudować.

 

Skoro to takie oczywiste i powszechne, to dlaczego nie wiemy gdzie jej szukać? W czytaniach na dzień św. Stanisława jest wskazówka jak się na tej skale utrzymać. A przede wszystkim jest odpowiedź na pytanie, gdzie ją możemy odnaleźć.

W Dziejach Apostolskich czytamy rzewne wyznanie Pawła, że przez trzy lata pobytu w Efezie nie przestawał upominać jego mieszkańców. Pierwszą więc sprawą wartą zauważenia jest to, żeby w ogóle nie zaprzestać czynienia dobra. I to już jest heroizm – wytrzymać pomimo narzucającego się zniechęcenia, zmęczenia, zamazywania się celu. Najłatwiej jest przestać. Odłączyć się. Zrezygnować. Wytrwać jest o wiele trudniej. Znów banały. Ale one mają to do siebie, że są niedoceniane, a przez to tak łatwo zapominane.

W ostatnim wersecie dzisiejszego psalmu mamy wskazówkę, gdzie jest źródło stałości. Jego łaska trwa na wieki. Tę łaskę mogę przyjąć w sakramentach. Zawsze tam jest. Wszystko się zmienia – ludzie, pomysły, mody, sposoby – a łaska Pańska trwa od zawsze. Tak samo intensywna i obfita. Bóg jest niewyobrażalnie wierny i trwały. Prostota tego wersetu, tej odpowiedzi na pytanie milionów poszukiwaczy szczęścia, trwałości i pokoju jest porażająca. Tak, tym źródłem stałości mojego życia jest łaska, którą daje mi Pan.

I jeszcze Ewangelia o Jezusie, który nie ucieka widząc wilka. Jezus stoi. Wytrzymuje napięcie i napór siły Porywacza i Rozproszyciela. On jest stały, wierny i nieugięty. Nie tylko uparty w swoich słowach i przekonaniach, ale przede wszystkim wytrwały w walce o mnie, stawaniu w mojej obronie. Pasterz, który daje życie. Codziennie Jego ofiara jest murem, za którym mogę się schronić. A jednocześnie jest Skałą, na którą mogę się wspiąć. I poczuć, że wreszcie stoję, że mam upragnioną i długo poszukiwaną stałość.

Przykład niezachwianej stałości – tak nazwał Świętego Stanisława papież Pius XII w czytanym dziś w brewiarzu Liście na 700–lecie jego kanonizacji. Pozornie banalne. Ale jeśli spojrzeć na to określenie przez pryzmat dzisiejszego słowa, jest to mądra wskazówka, że tak – w stałości wiary – da się żyć.

 

 

Zobacz także