Komunia jak bankiet

Już nie tylko laptopy i komputery, ale nawet quady za 20 tysięcy złotych dostają w prezencie dzieci, które przystępują do Pierwszej Komunii Świętej W diecezji tarnowskiej też zapewne otrzymają wiele drogich podarunków, lecz udało się je namówić, by podzieliły się nimi z biedniejszymi rówieśnikami z innych krajów.

Do Pierwszej Komunii Świętej przystąpi w tym roku w Polsce około 150 tys. dzieci (w archidiecezji krakowskiej – 15 tys.). Nie wszyscy to uczniowie drugiej klasy. W diecezji opolskiej drugoklasiści poczekają do następnego roku. W sąsiedniej, katowickiej, niektórzy mieli Pierwszą Komunię już w zerówce. Niezależnie jednak od tego, w jakim wieku dzieci polskich katolików przystępują po raz pierwszy do sakramentu, oprawa uroczystości jest podobna we wszystkich diecezjach. Pierwszokomunijne przyjęcia przypominają bankiety.

Jeśli zapytamy naszych dziadków, a nawet rodziców o ich Pierwsze Komunie Święte, wówczas przekonamy się, że w latach 50. i 60. ubiegłego wieku uroczystości były niezwykle skromne. Często, szczególnie na wsi, nie towarzyszyło im żadne biesia-dowanie. Wyraźny przełom nastąpił w epoce gierkowskiej, w połowie lat 70. Wówczas komunie były obchodzone hucznie, dziewczynki ubierano w długie, falbaniaste sukienki, a chłopców w czarne garnitury. Na prezenty kupowano rosyjskie zegarki i rowery. W latach 80. było dużo skromniej. Wiadomo. Puste półki, brak odpowiednich materiałów na sukienki. Szyto je np. z gęstych… firanek. Prezentami komunijnymi najczęściej były złote łańcuszki z medalikami, pierścionki, kolczyki.

Pierwsze atłasowe kreacje komunijne z haftami i koronkami pojawiły się w salonach ślubnych w latach 90. Chłopcy mogli występować w jasnych garniturach. Wówczas w pełni ujawnił się podział społeczeństwa na biednych i bogatych.

Bywały nawet przypadki, że Pierwszą Komunię Świętą dla dzieci z bogatszych rodzin organizowano osobno. Z tego powodu, aby dzieci z mniej zamożnych domów, skromniej ubrane, nie czuły się gorzej w towarzystwie bogatych rówieśników.

Dzisiaj w coraz większej liczbie parafii obowiązują tzw. alby. Kosztują wraz z dodatkami około 120 zł. Tam, gdzie wciąż jest dowolność strojów, trzeba się liczyć z wydatkiem rzędu kilkuset złotych. Cena bardziej wymyślnej sukienki dochodzi do 1200 zł.

O ile rodzice, krewni „pierwszokomunistów” liczą się ze zdaniem kapłanów w kwestii wyboru stroju dla swoich dzieci, o tyle jeśli chodzi o towarzyszące Pierwszej Komunii przyjęcia i prezenty z tej okazji księża nie mają na nie wpływu. Na maj z niecierpliwością czekają właściciele sklepów z elektroniką, sprzętem fotograficznym, restauratorzy, cukiernicy i kwiaciarnie. Producenci dewocjonaliów i rozmaitych pseudoreligijnych gadżetów. Zacierają ręce bankowcy. Pierwsze Komunie Święte to kolejny, po okresie Wielkiejnocy „szczyt” zainteresowania klientów „szybkimi kredytami”.

Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku Pierwsze Komunie Święte stały się drugą co do ważności zaraz po weselach okazją do dużych zjazdów rodzinnych. Wtedy też pojawiły się drogie prezenty dla bohaterów tej uroczystości i koperty z gotówką. Przyjęcia komunijne zaczęły się upodabniać do małych wesel. (…)

Do komunijnych wydatków należy też wliczyć koszt prezentów dla księży i dla parafii. Tzw. dar ołtarza, to nowe szaty dla księży, konfesjonał, rzeźba, pozłacany kielich. Na oryginalny pomysł, co może być „darem ołtarza” wpadli w ub.r. rodzice dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Krakowie i księża z parafii mariackiej. Pieniądze, które mieli zamiar przeznaczyć na ewentualne prezenty dla parafii i księdza, przekazali na leczenie ciężko chorego ucznia z tej szkoły.

„Pierwsza Komunia to najważniejsza w życiu dziecka uroczystość liturgiczna. Nie może być komercyjnym widowiskiem” – apeluje do rodziców uczniów II klasy ks. bp Wiktor Skworc, ordynariusz diecezji tarnowskiej. Przypomina też, że „prezenty są najmniej istotnym elementem uroczystości pierwszokomunijnej”.

W odpowiedzi na apel bp. Skworca mieszkańcy diecezji tarnowskiej postanowili namówić dzieci przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej do podzielenia się prezentami z rówieśnikami z krajów misyjnych. Po raz pierwszy taką akcję zorganizowano w 2007 roku. Przystąpiło do niej 236 parafii. Zebrano w sumie ponad 138 tysięcy złotych.

W tym roku do kopert z datkami dzieci dołączą napisane przez siebie lub rodziców modlitwy za biedniejszych rówieśników oraz rysunki bochenków chleba, które chciałyby ofiarować. W tzw. białym tygodniu złożą dowolny dar podczas mszy św.

Grażyna Starzak

Artykuł ukazał się 9.05.2008 w Dzienniku Polskim.

 

Zobacz także