Kościół, lewica, dialog – czyli o ks. Bonieckim

 Półtora miesiąca temu Zbigniew Nosowski, naczelny miesięcznika Więź, opublikował artykuł „Dwie twarze jednej nienawiści”. Postawił w nim na jednym poziomie tzw. artystyczne dokonania niejakiego Nergala, w szczególności podarcie Biblii i profanacje pomnika Żydów pomordowanych w Jedwabnem.

 

Rzecz wydawałaby się oczywista. Jednak ponieważ tekst ukazał się w Gazecie Wyborczej, ktoś mógłby żywić cień nadziei na zmianę jej podejścia do rozmaitych cywilizacyjnych sporów przetaczających się przez Polskę czy szerzej przez wszystkie kraje Zachodu. Autora osobiście bardzo szanuję. Może nasze spojrzenie na sprawy kościelne, zwłaszcza takie jak ekumenizm czy dialog międzyreligijny, czasem się bardzo różni, ale trudno byłoby mi postawić mu zarzut wspierania postaw etycznie wątpliwych. Owszem, w cytowanym artykule niepotrzebnie przytacza np. argument ze „Starucha”.  Figura to bowiem chyba rzeczywiście nieciekawa, ale to co z nim w tej chwili robi nasze państwo, tez do godnych pochwały nie należy. Wzruszenie ramion budzą złudzenia co do np. stowarzyszenia „Nigdy więcej’; gdyby chcieć określić jego charakter z taką samą łatwością z jaką jego przedstawiciele szafują etykietkami „faszystów’ i „nazistów”, trzeba by użyć słowa „krypto komunistyczne”.

Co do GW, jeśli kto ma jeszcze jakie złudzenia, co rychlej niech je porzuci. Nazajutrz bowiem Nosowskiemu słuszny odpór dała Katarzyna Wiśniewska. Teza Nosowskiego to „nieporozumienie, bo granice tego, co w sferze publicznej dozwolone, kończą się tam, gdzie zaczyna się ludzka krzywda”.

A oczywiście darcie Biblii krzywdą nie jest, jest co najwyżej niemądre. A w ogóle o co chodzi? Nergal dostał Fryderyka w 2010, a „w rankingu "Decibel Magazine" uznano go za 17. najlepszego gitarzystę deathmetalowego na świecie”. Klękajcie katole – 17 miejsce na świecie. SIEDEMNASTE!!!!!

Szkoda cytować dalej płody pióra tej cynicznej i skorumpowanej panny. Istotne jest, że dla takich osób ks. Boniecki stanowi bardzo wygodne alibi. Argument z samej siebie, choć tez bywa stosowany, mniej jednak znaczy, niż teza, że wielce zasłużony (piszę to bez ironii) ksiądz tez nie czuje się skrzywdzony.  Jest w tym odrobina racji – nie powinniśmy się bulwersować, że akurat nasza religię wyśmiewają, oczerniają czy prześladują. Nasz Pan powiedział przecież, ze będą nas prześladować tak jak jego prześladowali. Kiedy jednak przed arcykapłańskim sądem zostaje spoliczkowany domaga się uzasadnienia. Podobnie i my nie powinniśmy chyba mówić, że deszcz pada gdy nas opluwają, i gdy do tego przekonują nas postronni kibice,  zresztą wbrew teoretycznie przez siebie głoszonym zasadom.

Ciekawym jest dla mnie pytanie co kieruje ks. Bonieckim, że tak zawsze empatycznie podchodzi do rozmaitych ludzi z wyjątkiem swych współwyznawców.  Myślę, że Ksiądz, jak i wiele innych osób spośród tzw. katolików otwartych, jest sierotą po złudzeniach sprzed 25 czy 25 lat o Kościele, lewicy i dialogu, żeby nawiązać do tytułu sławnej książki Adama Michnika. Zawarte wtedy przyjaźnie, powstałe osobiste sympatie bardzo utrudniają dziś przyjęcie bardziej jednoznacznych postaw. Obrońcy księdza przed rzekomymi prześladowaniami piszą: „Ksiądz Boniecki jest przewodnikiem dla bardzo wielu, również młodych, mozolnie poszukujących Boga w swoim życiu, stawiających pytania, na które nie ma łatwych odpowiedzi, chcących zgodnie z przykazaniem miłości budować przestrzeń, w której jest miejsce i szacunek dla każdego człowieka.” Pięknie – miejsce i szacunek dla każdego człowieka. Czy także dla tego nienarodzonego jeszcze, chorego na trisomię, którego nie chcieli zabić lekarze w Poznaniu (choć niestety zrobili to w Warszawie). Marek Beylin pisze dziś na portalu gazeta.pl; „dramat kobiety, której szpital odmówił aborcji płodu z zespołem Downa, pokazuje, jak dobrze się ma polskie zinstytucjonalizowane barbarzyństwo”. Oto świat w którym barbarzyństwem nie jest zabicie, rozerwanie na strzępy bardzo małego dziecka, ale właśnie niezabicie go! Ten straszny czyn domaga się słusznego odporu, napiętnowania. Trzeba głośno i z hukiem potępić „bezlitosnych” lekarzy, aby już więcej nie ośmielili się pójść pod prąd. Z taką lewicą ma Kościół prowadzić dialog? Już zostawmy innego żałosnego dziennikarza z GW, który w swoim felietonie o Nergalu praktycznie zrównuje chrześcijaństwo, satanizm i kult „jelonka rogacza”. Taką wizję świata, jego historii i współczesności maja wychowankowie naczelnego Wyborczej. Skoro jednak do niego dzsiaj Duch św. przemawia przez usta Wojewódzkiego?

Ksiądz Boniecki może cały czas publikować w Tygodniku Powszechnym. Może i mnie przekona, że rzeczywiście troszczy się o każdego człowieka. Także o to dziecko, zabite w warszawie, ku nie skrywanej satysfakcji jego przyjaciół.Zaś temat „Kościół, lewica, dialog po 35 latach” to mógłby być całkiem interesujący temat Laboratorium Więzi, w którymś z kolejnych numerów miesięcznika.
I jeszcze módlmy się za przełożonych polskie prowincji księży Marianów. Będzie im potrzeba wiele wytrwałości.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Piotr Chrzanowski

Z wykształcenia inżynier mechanik, od dłuższego czasu z zawodu dyrektor. Mieszka pod Bydgoszczą. Mąż z ponad dwudziestoletnim stażem i ojciec dwóch synów w wieku licealnym.