Królestwo Boże w nas i pośród nas

Komentarz do liturgii XI niedzieli zwykłej roku B

Obraz Królestwa Bożego jest jednym z tych, które od samego początku istnienia Kościoła był bardzo bliski chrześcijanom. Próbowano wyobrażać je sobie na wiele sposobów. Pierwsze wyobrażenia związane były oczywiście z żydowskim oczekiwaniem czasów mesjańskich, z nową Ziemią Obiecaną, Nową Jerozolimą, która będzie trwała na zawsze. Kraj mlekiem i miodem płynący nie będzie już zagrożony przez najazdy obcych mocarstw.

Tak też rozumieli przesłanie Jezusa jego uczniowie. Jeszcze nawet po Zmartwychwstaniu, tuż przed Wniebowstąpieniem, gdy mówił im o chrzcie Duchem Świętym, pytali Go: czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? (Dz 1, 6). Ich perspektywa ograniczała się do własnego kraju, który miał stać się miejscem realizacji mesjańskich oczekiwań. Jezus poszerza jednak ich horyzont i w odpowiedzi przedstawia im misję, która daleko wykracza poza granice Izraela i Galilei: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz 7-8). Uczniowie nie głosili już Królestwa Bożego, głosili oni Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego, który urzeczywistnił w sobie Królestwo Boże, „wspólnota chrześcijańska, patrząc na Zmartwychwstałego, świadoma była dokonanego już przyjścia” (J. Ratzinger).

Dziś możemy zadać sobie pytanie o Królestwo Boże w naszym życiu. Słowa Ewangelii ukazują nam je jako ziarno wrzucone w ziemię, które zawiera w sobie cały potencjał przyszłej rośliny (zboża lub krzewu). Przypowieści te ukazują podwójną dynamikę: dynamikę życia łaski w naszych duszach oraz dynamikę rozwoju Kościoła. Nasza wiara, jak stwierdza św. Paweł, bierze się ze słuchania, ze Słowa, które żyje we wspólnocie chrześcijan. Misja, którą powierzył Jezus uczniom, była misją wcielania tego Słowa, poprzez słabe ludzkie słowo. Misja ta, była misją tworzenia Kościoła. Św. Łukasz w Dziejach Apostolskich przedstawia nam narodziny tej wspólnoty, którą jest Kościół, właśnie w perspektywie Słowa Bożego. Więcej nawet, to właśnie samo Słowo Boże jest podmiotem działania: potężnie rosło i umacniało się słowo Pańskie (Dz 12, 24; 19, 20). Nieprzypadkowo mogliśmy w ostatnim roku przeżywać szczególną bliskość Słowa Bożego. „Rok św. Pawła” miał nas przybliżyć do podstawowej prawdy, mówiącej nam o tym, że Kościół rodzi się ze słuchania Słowa Bożego. Od tego powinna zaczynać się również wszelka „reforma” życia wspólnot kościelnych. Życie Kościoła zależy od tego na ile chrześcijanie będą słuchali i odpowiadali na Słowo Boże, które jak ziarno, początkowo może wydawać się zupełnie małe i nic nie znaczące, a do tego jeszcze wrzucone w ziemię jest niewidoczne. Ludzie ukształtowani przez współczesną kulturę, która w dużej mierze kształtowana jest przez pojęcia sukcesu i skuteczności, będą mieli problem z zaufaniem czemuś tak skromnemu i słabemu jak ziarno-słowo. Jezus daje nam jednak obietnicę, i ta obietnica jest już w jakiejś mierze spełnieniem. Często możemy usłyszeć, że we współczesnej kulturze żyje się jedynie chwilą, przeżywa się jedynie dany moment. Jezus również do tego nas zaprasza, zaprasza nas do chwili, ale chwili spędzonej z nim na słuchaniu Słowa, „żyjąc wyłącznie spojrzeniem na teraz, w którym obietnica stała się już obecnością” (J. Ratzinger). Obietnica staje się obecnością dzięki Słowu głoszonemu aż po krańce ziemi.

Przypowieści z dzisiejszej Ewangelii ukazują nam jeszcze drugi wymiar: dynamikę życia łaski w duszy. Ziarno wrzucone w ziemię, rosnąc – napełnia, daje życie. Nie zawsze jednak życie to w całości pozostaje owocem tej łaski. Część z tego co nań się składa jest owocem sprzeciwu wobec łaski, naszego odwrócenia się od Boga. Nasze uczynki kształtują naszą historię i historię Kościoła na ziemi. Nie zawsze rozwój ziarna rzuconego w ziemię jest liniowy, zazwyczaj taki nie jest, dlatego św. Paweł wspomina o tym, że każdy z nas stając przed trybunałem Chrystusa otrzyma zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe i dobre. Również w tym słowie, odnajdujemy wielką nadzieję, również w tym słowie o odpłacie za złe uczynki. Dotykamy tu bardzo delikatnej kwestii naszego życia po śmierci. Często może wydawać się nam, że śmierć kończy relację z tymi którzy pozostają na ziemi, jednak „czas człowieka nie jest tylko czasem fizycznym ale i antropologicznym” (J. Ratzinger).

Co to oznacza? Oznacza to, że kiedy moje życie już się kończy i opuszczam czas fizyczny, czas związany z moją cielesnością, to pozostaje jednak sieć relacji pomiędzy mną i moimi bliskimi, ponieważ pozostaje w nich ślad mojej miłości, ślad mojej dobroci, ale również ślad zła, które stało się ich udziałem za moją przyczyną. To czego dokonał człowiek w życiu ma charakter nieodwołalny, jednak istnieje możliwość oczyszczenia jako ostatecznego dopełnienia losu człowieka. „Ta wina – jak pięknie pisał J. Ratzinger – pozostawiająca swój ślad, tląca się nadal płomieniem zawinionego cierpienia nazywa się „czyśćcem”. Czyściec to odcierpienie do końca ziemskiego długu, już w pewności ostatecznego przyjęcia przez Boga, ale i w bólach tęsknoty za ukrytym jeszcze obliczem Ukochanego.” Możemy powiedzieć, że nawet po śmierci, istnieje pewna „dynamika rozwoju łaski” w duszy człowieka, on sam co prawda jest już poza historią, poza możliwością zmiany swojej decyzji, jednak ci wszyscy, którzy pozostali jeszcze na ziemi, mogą mu dopomóc poprzez swoje modlitwy i decyzję przebaczenia, tak aby „płomień zawinionego cierpienia” został przezwyciężony przez miłość.

Królestwo Boże jest pośród nas, gdy głoszone jest wszystkim narodom Słowo Boże, które kształtuje Kościół. Królestwo Boże jest również w nas, jako rzeczywistość łaski, na którą staramy się w coraz większym stopniu otwierać. W tych dwóch perspektywach możemy zamknąć obraz Kościoła jako wspólnoty, która otwarta jest zawsze w płaszczyźnie horyzontalnej, gotowa przyjmować nowych członków poprzez Słowo i sakramenty; jak również pozostaje zawsze otwarta w płaszczyźnie wertykalnej na coraz większe wypełnienie naszego osobistego życia życiem samego Boga.

o. Wojciech Surówka OP

 

Zobacz także