Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem

Dlaczego tłum, który musiał dołączyć do grupy faryzeuszy prowadzących kobietę, się rozchodzi?

 

Bije w oczy psychologiczne nieprawdopodobieństwo tej sceny. Niektórzy, sądzę, trzymają już kamienie w garści. Ci, którzy przyprowadzili niewiastę są w dobrym prawie. A tu tylko jedno zdanie i się rozchodzą. Ono nie pasuje do klimatu całego wydarzenia. Musi „upaść na ziemię”, któż je przyjmie w tym tłumie oczekującym z jednej strony złej uciechy, z drugiej sprawiedliwości na cudzołożnicę? Trzeba być kimś prawym i być poza tym klimatem, by właściwie zareagować na polecenie Jezusa. Oni zaś nie przyszli na rekolekcje, chcą przemocy, która wiąże się z seksualnością. Lubią to samo, co czytelnicy tabloidów – seks i przemoc: mieszanka, która oszałamia. Mają grzechy, mają ich dużo, to pragnienie przemocy też jest grzeszne, ale co z tego. Co innego ciągnie teraz przemożnie. Nie mogą się rozejść jak potulne baranki. To po prostu niemożliwe. Tłumy, by móc rozkoszować sie widokiem przemocy i zabijania, naginały do swojej woli cezarów, a tu miałyby ustąpić wobec tego jednego zdania. Co tu się dzieje? Jak Jezus opanował ten tłum?   


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".