Kult Świętego Floriana w Krakowie i Polsce

Trudno sobie wyobrazić, by dziś gdziekolwiek religijna czy świecka cześć dla jakiejś osoby mogła się zaczynać od sprowadzenia sobie zwłok takiej persony, nikomu dotąd na miejscu nieznanej. Żeby odwiedzanie przeniesionego grobu interesowało ludzi bardziej, niż życie i dokonanie tego zmarłego.

I aby to była sytuacja na tyle typowa i tak częsta przez długie wieki, że oto mamy w kalendarzu sporo jeszcze postaci, z których biografii znamy jedynie ostatnie, męczeńskie godziny, z tym, że pewny bywa nierzadko tylko fakt męczeństwa, nie zaś jego opis, późniejszy o paręset lat i poskładany z wiarygodnej tradycji, zapożyczeń i schematów literackich.

Albrecht Altdorfer, Męczeństwo św. FlorianaTymczasem w XII w. piastowski książę i krakowski biskup, kierując się ówczesnymi a nie naszymi przecież kryteriami pobożności, zapragnęli mieć na Wawelu, dla siebie i swoich ludzi, fizycznie i na stałe, jakiegokolwiek świętego. Jego bowiem cielesna obecność była wówczas uznawana za rękojmię pośmiertnej aktywności, chroniącej i dobroczynnej, oddalającej zło i świadczącej cudowne uzdrowienia (…).

Nie ma żadnych dokumentów dotyczących Floriana z jego czasów. Powstała dopiero cztery i pół wieku od jego śmierci passio stanowi kompilację różnych wątków hagiograficznych, wziętych zwłaszcza z pasji biskupa Ireneusza z Sirmium. Legendarny charakter owego compositum skłaniał ongiś historyków (a na ich czele stał samże Bruno Krusch, znakomity wydawca Monumenta Germaniae Historica) do kwestionowania samego istnienia Floriana. Ich wątpliwości rozwiało odkrycie Martyrologium Hieronimiańskiego, będącego kalendarzowym zapisem (Galia, około 600 r). Jego krótka wzmianka o utopionym 4 maja męczenniku Florianie używa topograficznych i urzędowych określeń z czasów Dioklecjana (Noricum Ripense, Lauriacum, ex principe officii praesidis), nieznanych już w czasach karolińskich. Potwierdziło to historyczne jądro miejscowej tradycji i główne okoliczności śmierci Floriana.

Po pątnikach przybywających do pierwszego w Krakowie miejsca pielgrzymkowego w katedrze nie zachowały się mirakula

Cały ten ranking wsparcia specjalnego zatwierdzić miał sam Pan Bóg, jako że owych Czternastu „nad inne są wybrani, którzy ciężko mordowani /…/ w boleściach stali byli” – tak brzmiało uzasadnienie ich potężnego wstawiennictwa u Boga, wyrażone w książce do nabożeństwa Zygmunta Starego z 1533 r. Florian wprawdzie do tej grupy patronów nie był zaliczany, ale i jego przemożne orędownictwo nie tylko przeciw ogniowym ale i nieprzyjacielskim zagrożeniom Krakowa Piotr Skarga uzasadniał wpływami, jakie u Boga mają ci, co dlań krew przelali. Współbrzmiało to (mimo znamiennego zawężenia zasięgu) z konkluzją królewskiej modlitwy do Wspomożycieli, przydatnych „w kożdej naszej złej przygodzie, tak w niemocy, jak i w szkodzie /…/ Abowiemeś im obiecał, którykolwiek by ich wzywał na pomoc udręczony, iżby nie żądał na próżno, ale by wszytko otrzymał i był w tym pocieszony”

[1] S. Longosz, Męczeństwo św. Floriana, Vox Patrum, z. 6-7: 1984, s. 411-416; H. Fros, F. Sowa, Księga imion i świętych, t. 2, Kraków 1997, kol. 340-343; A. Witkowska, Kulty pątnicze piętnastowiecznego Krakowa, Lublin 1984, s. 77, 87.

[2] Cuda świętego Stanisława, wyd. Z. Perzanowski, Analecta Cracoviensia, t. 11: 1979, s. 69-141; M. Delimata, Dziecko w Polsce do połowy XVI w., Poznań 2004, s. 80-84.

[3] P. Skarga, Żywoty świętych, Wilno 1747, s. 308; M. Korolko, Leksykon kultury religijnej w Polsce, Warszawa 1999, s. 128.

[4] Chwała Boga w Trójcy Jedynego /…/ czyli koronka…., Kraków 1780; S. Stryjewicz, Kazania na święta uroczyste, Kraków 1680, s. 194-199.

 

Zobacz także