Kult przez słowo

Podstawowym zagadnieniem rozważanym w pierwszej części „Jezusa z Nazaretu” (tł. W. Szymona, Kraków 2007) Benedykta XVI jest odpowiedź na pytanie: „Co takiego właściwie dał nam Chrystus”?

Odpowiedź jest całkiem prosta: „Przyniósł Boga: teraz znamy Jego oblicze, teraz możemy Go wzywać” – napisał Papież (s. 49–50). To zdanie równie dobrze może stanowić streszczenie niedawno wydanej drugiej części (tł. W. Szymona, Kielce 2011). Tym razem jednak Papież wyraził tę prawdę w terminie „nowy kult”. Ks. G. Strzelczyk na łamach Tygodnika Powszechnego pisał: „Jeśli zapytamy o tematykę przenikającą całość dzieła, to odpowiedź wskaże na problematykę kultu. Ten wątek dochodzi do głosu od pierwszego rozdziału poświęconego oczyszczeniu świątyni, i właściwie sięga aż do rozdziału ostatniego” (TP 11 [3128], 13 marca 2011). Nie da się temu zaprzeczyć.

Kult Najświętszej Trójcy

Prymat Boga w kontekście liturgii

Oczywiście duże zainteresowanie Benedykta XVI tematem liturgii nie powinno dziwić, wszakże wiele z jego twórczości teologicznej dotyczy liturgii. Jednakże kult, liturgia nie są dla Benedykta ważne same w sobie, lecz porusza on ten temat zawsze w kontekście innego, absolutnie dla niego pierwszorzędnego – prymatu Boga w świecie. Niczym mantra we wszelkich pismach J. Ratzingera/Benedykta XVI pojawiają się zdania typu: „W gruncie rzeczy wszystko zależy od problemu Boga” (Nowa pieśń dla Pana, tł. J. Zychowicz, Kraków 1999, s. 60); „Zasadnicze znaczenie ma dla nas to pierwszeństwo Boga” (Myśli duchowe, tł. W Szymona, Poznań 2008, s. 129). Prymat Boga w świecie – oto główne przesłanie całej teologii J. Ratzingera. Co jednak ma z tym wspólnego liturgia? Chyba najtrafniejszą odpowiedź znajdujemy w niedawno opublikowanym wywiadzie–rzece z Papieżem. Czy faktycznie Ojciec Święty uważa, że „los wiary i Kościoła rozstrzyga się nie gdzie indziej, jak tylko «w kontekście liturgii»”? – pytał Peter Seewald przytaczając w pytaniu słowa samego Benedykta XVI. Papież w udzielonej odpowiedzi powiedział: „Kościół staje się dla ludzi widzialny w wielu rzeczach: w świadczonych dziełach miłosierdzia, w projektach misyjnych. Jednak miejscem, w którym jest on najbardziej przeżywany jako Kościół, pozostaje liturgia. I tak to ma właśnie być. Sensem Kościoła jest w końcu przyprowadzenie nas do Boga i wprowadzenie Boga w ten świat” (s. 163). Dopiero w tym kluczu prymatu Bogu osiągniętego w kontekście liturgii można właściwie zrozumieć przesłanie drugiej części eseju Benedykta XVI o Jezusie z Nazaretu, którego myślą przewodnią jest nowy kult.

Chrystus ofiarą, kapłanem i świątynią nowego kultu

Już pierwszy rozdział książki poświęcony oczyszczeniu świątyni ukazuje nam, że ten czyn Chrystusa miał na celu „usunięcie tego, co jest sprzeczne z powszechnym poznaniem Boga i oddawaniem Mu czci – a więc otwarcie przestrzeni dla wspólnego kultu” (s. 28). Dalej Benedykt omawiając eschatologiczną mowę Jezusa wskazuje, że zburzenie świątyni, które dokonało się w r. 70 jest jedynie dopełnieniem, a chyba lepiej powiedzieć za ks. Strzelczykiem: przypieczętowaniem całkowitego zniesienia starego kultu. Zburzenie świątyni oznaczało całkowitą zmianę w oddawaniu Bogu czci, i w oczyszczaniu się z grzechu: ofiar już odtąd nie było, nie było zatem i ekspiacji za grzech – „nic już nie mogło równoważyć jego (świata) coraz większego zbrukania przez grzech” (s. 43). Jednakże samo zniesienie kultu ofiarniczego świątyni (starego kultu) zostało dokonane w osobie i zbawczym wydarzeniu Jezusa Chrystusa, a kulminację osiągnęło w Jego śmierci i zmartwychwstaniu (sam Benedykt w książce akcentuje przede wszystkim krzyż). „[…] na krzyżu Jezusa Chrystusa wszystkie ofiary osiągnęły pełnię; w Nim dokonało się to, co było intencją wszystkich ofiar – ekspiacja – i w ten sposób sam Jezus zajął miejsce świątyni, On sam jest nową świątynią” – napisze Papież (s. 49). Benedykt analizując termin teleioun, który odpowiada ostatniemu słowu Jezusa na krzyżu (tetelestai – wykonało się), zauważa, że w Torze oznacza on inicjację, konsekrowanie do godności kapłańskiej. W tym sensie – pisze Papież – „Jezus do samego końca dokonuje aktu konsekracji, czyli kapłańskiego oddania Bogu siebie samego i świata” (s. 238). W wydarzeniu krzyża „odprawiona została nowa liturgia kosmiczna. Miejsce wszystkich innych aktów kultu zajmuje Krzyż Jezusa, jako jedyne rzeczywiste otoczenie chwałą Boga” (s. 239). Ofiara Chrystusa całkowicie znosi stary kult, aby w Chrystusie zaistniała właściwa forma oddawania czci Bogu.

„Kult przez słowo”

Jeżeli nowy kult jest skutkiem wydarzenia śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa to, na czym właściwie on polega?

Pierwszym niezwykle ważnym skutkiem jest zastąpienie starotestamentalnego kultu ofiar świątynnych posłuszeństwem Bogu. W ten sposób – w wydarzeniu Jezusa – został ukonstytuowany „kult przez słowo”. Benedykt pisze: „Im bardziej człowiek staje się słowem – albo lepiej: im bardziej całą swą egzystencją staje się odpowiedzią dawaną Bogu – tym lepiej sprawuje autentyczny kult” (s. 249). Innymi słowy, jest to nawiązanie do bardzo częstego dla J. Ratzingera/Benedykta XVI tematu: liturgia jako logiké latreía – czyli kult zanoszony w słowach i zgodny z rozumem. Ów temat pojawia się i jest szeroko omawiany w najważniejszych książkach Ratzingera z zakresu teologii liturgii, takich jak Nowa Pieśń dla Pana (s. 189–192) i Duch liturgii (s. 39–47), a także w adhortacji apostolskiej Sacramentum Caritatis (nr 70). Obecny jest również w II tomie Jezusa z Nazaretu, gdzie Papież pisze: „Ofiary ze zwierząt należą już do przeszłości. Ich miejsce zajmuje […] «słowo». […] Przez ustanowienie Eucharystii, siebie jako zabitego Jezus zamienia w «słowo», w radykalizm miłości, która oddaje siebie aż po śmierć”(s. 93). Eucharystia jest ofiarą, ale nie w sensie wielokrotnie powtarzalnych ofiar starotestamentalnych, ponieważ Chrystus jeden jedyny raz ofiarował się Ojcu na krzyżu, i w Eucharystii nie ofiaruje się na nowo, ale ta jedyna ofiara jest uobecniana przez „słowo”. W Chrystusie (Logos – Słowo) kult dokonuje się przez „słowo”.

Powszechność i bezpośredniość nowego kultu

Ale to jeszcze nie jest pełny opis nowego kultu, który zapoczątkował Chrystus swoją krzyżową ofiarą. Nowy kult jest wypełnieniem i przewyższeniem kultu Starego Przymierza, który polegał na tym, że jedynie arcykapłan miał możliwość raz w roku wejść do miejsca najświętszego i w Dniu Przebłagania (Jom ha–Kippurim) skrapiał je krwią młodego cielca, ofiarowanego Bogu w zastępstwie zasługujących na śmierć grzesznych ludzi. W ofierze Jezusa, objawiła się prawda, że „włączył On niejako w miłość Bożą cały grzech świata, i w niej gładzi go” (s. 50). Chrystus nie tylko stał się wtedy ofiarą, ale i arcykapłanem, a także samym miejscem najświętszym – miejscem obecności żywego Boga, w którym człowiek ma możliwość rzeczywistego kontaktu z Bogiem. Nowy kult nie dotyczy już tylko kapłanów, którzy mieli kontakt z Bogiem, ale w Chrystusie każdy stał się „kapłanem” (każdego dotyczy ekspiacyjna ofiara Chrystusa) i tym samym każdy ma teraz swobodny dostęp do Boga. Dopełniło tego Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Chrystusa, dzięki któremu „Jezusa można dotykać tylko «u Ojca». Można Go dotykać tylko wznosząc się” (s. 303). Ten bezpośredni kontakt z Panem, a przez Niego z Ojcem, zaczął się w tajemnicy chrztu. „Przez chrzest – napisze Benedykt XVI – nasze życie jest już odtąd ukryte z Chrystusem w Bogu; w naszej rzeczywistej egzystencji jesteśmy już «w górze»” (s. 303).

Życie człowieka a nowy kult

Egzystencja człowieka, życie „w górze” jest chyba zasadniczym wnioskiem całej refleksji Benedykta XVI o nowym kulcie. Polega on na prawdziwie chrześcijańskim życiu, na bliskiej relacji z Bogiem, która wyraża się w posłuszeństwie Jego słowu: „Oddajemy Bogu prawdziwy kult wtedy, gdy żyjemy w posłuszeństwie wobec Jego słowa i – przeobrażeni przez Jego wolę – upodabniamy się do Boga” (s. 249). Nie jest to nowy temat dla Benedykta, gdyż już w książce Duch liturgii pisał o prawdziwym kulcie w takich słowach: „Ostatecznie samo życie człowieka, człowiek wiodący prawe życie, jest prawdziwym uwielbieniem Boga, aczkolwiek życie staje się życiem rzeczywistym tylko wtedy, gdy kształtowane jest przez spojrzenie skierowane na Boga. Zatem kult Boży jest po to, by […] dawać życie, które staje się czcią oddawaną Bogu” (tł. E. Pieciul, Poznań 2002, s. 18).

Bez wątpienia temat nowego kultu jest nicią przewodnią całej refleksji Benedykta XVI w drugiej części „Jezusa z Nazaretu”. Jest on tak ważny, ponieważ ukazuje nam, że chrześcijaństwo polega na żywej relacji z obecnym wśród nas Chrystusem, który przyniósł całemu światu Boga. Nowy kult, polega zatem na nieustannym doświadczeniu gestu błogosławiących rąk Chrystusa, który „w swym odejściu przychodzi, ażeby nas wynieść ponad nas samych i otworzyć świat na Boga” (s. 310).

 

Zobacz także