Łaską dla mnie jest chłosta z rąk sprawiedliwego (Ps 141, 5)

3o listopada umarł w wieku 89 lat o. Franciszek Małaczyński OSB. To jest jeden z gigantów polskiej liturgiki w XX w. I mam jeden bardzo osobisty powód, by Go wspomnieć.

O. Małaczyński wiele lat temu doktoryzował się w Rzymie na S. Anselmo. Był doskonałym znawcą łaciny i w okresie posoborowej reformy współodpowiadał za opracowywanie polskich przekładów tekstów liturgicznych. Nie było obrzędu, który nie przeszedłby przez Jego ręce. Jak zaświadczają ci, którzy znali Go osobiście, nie dało się Go zaszufladkować ani jako "tradycjonalisty", ani "progresisty". On po prostu kochał Boga i Kościół, a co za tym idzie – kochał liturgię i tradycję liturgiczną.

Nigdy nie spotkałem o. Małaczyńskiego osobiście, ale kilkanaście lat temu (lata 1995-1996) odebrałem od Niego pożyteczną lekcję na łamach biuletynu "Teologia w Polsce". W jednym z numerów tego biuletynu ukazał się krytyczny artykulik o polskich przekładach kilku konkretnych tekstów liturgicznych. Byłem na drugim roku studiów liturgicznych na S. Anselmo i uznałem, że to świetna okazja do "zaistnienia". Wysmażyłem dośc długi tekst polemiczny i w ferworze pisania pozwoliłem sobie m.in. na szereg tyleż górnolotnych co po prostu aroganckich uwag na temat jakości polskich tłumaczeń tekstów liturgicznych. Na wyrost udałem też wielkiego eksperta od liturgicznej łaciny (komentowałem zwłaszcza dwa hymny św. Ambrożego: "Niebiańskim blaskiem pogodny" z Godziny czytań Okresu Wielkanocnego i "Nieśmiertelny blasku Ojca" z poniedzialkowej Jutrzni w 1. tygodniu Okresu zwykłego). Mój tekst został opublikowany w "Teologii w Polsce", no i doigrałem się odpowiedzi samego o. Małaczyńskiego, który w krótkich, konkretnych i bynajmniej nie napastliwych zdaniach pokazał mi miejsce w szeregu i obnażył całą moją niekompetencję w materii o której się wypowiadałem. Pamiętam zdanie: "Trzeba najpierw przekopać Wergiliusza i Owidiusza, a dopiero potem rozprawiać na temat łacińskich tekstów liturgicznych". Oczywiście zabolało i zostawiłem tekst bez odpowiedzi, bo na polemikę nie miałem argumentów, a na to, by przyznać rację i podziękować – zabrakło mi klasy. W każdym razie to spotkanie z o. Małaczyńskim na łamach "Teologii w Polsce" chyba czegoś mnie nauczyło, stałem się w pisaniu ostrożniejszy, a już zwłaszcza w polemizowaniu. Nie miałem wątpliwości, że – jak mówi Psalmista – "Łaską dla mnie jest chłosta z rąk sprawiedliwego" (Ps 141, 5). No a co do tłumaczeń tekstów liturgicznych na polski – wiem, jest moda na krytykowanie, ale niech ci co krytykują, sami zrobią to lepiej.  Tekst liturgiczny nie może być tylko wierny oryginałowi i ścisły teologicznie, ale musi to być także tekst modlitewny, mający odpowiednią rytmikę i nadający się do śpiewu. Jest to zadanie więcej niż skrajnie trudne i chwała o. Małaczyńskiemu, który na gruncie polskim był prawdziwym pionierem.

Z wielką życzliwością myślę o o. Małaczyńskim i każdemu, komu zbyt wcześnie wydaje się, że coś wie, życzę, by też spotkał takiego anioła.

Requiem aeternam dona ei, Domine, et lux perpetua luceat ei. Requiescat in pace. Amen.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....