Lex orandi i komiksy

Burzliwa dyskusja na blogu prof. Grabowskiego przy tekście o uzdrowieniu teściowej Piotra skłoniła mnie do rozmyślań. (Ładne, gładkie zdanie na początek.) Po części liturgicznych, po części biblijnych. Ich owoc poniżej.

Zacznę od cytatu ze wspomnianego blogu, a właściwie z komentarza prof. Grabowskiego, będącego odpowiedzią na mój komentarz: "Jezus jest Synem Bożym. Nie jest Bogiem stwarzającym, ale zbawiającym". Pisałem, że takie sformułowanie trąci herezją. A ponieważ lex orandi est lex credendi – kilka cytatów z oficjum, które mi się nasunęły przy tej kwestii.

Weźmy np. hymn adwentowy Conditor alme siderum – hymn, którego adresatem jest Chrystus Jezus, już w pierwszych słowach nazwany Stwórcą gwiazd. W hymnie na oktawę Bożego Narodzenia czytamy, że Nowonarodzony, którego Matka owinęła w pieluszki, cum Patre caelos condidit, z Ojcem stwarzał niebiosa. W innym hymnie bożonarodzeniowym, którego autorem jest Seduliusz, Chrystus jest beatus Auctor saeculi, błogosławionym Stwórcą świata. Wenancjusz Fortunatus w słynnym hymnie o Krzyżu świętym napisał, że, kiedy nadeszła pełnia czasu, Ojciec posłał swego Syna, Stworzyciela całej ziemi – missus est  ab arce Patris Natus, orbis conditor. W hymnie przypisywanym temuż Wenancjuszowi, który używany jest w godzinie czytań tekstów o świętej Maryi, Syn Dziewicy jest supernus artifex, niebiańskim Twórcą.

To są przykłady, które sobie przypominam, nie szukałem głębiej, ale pewnie można znaleźć jeszcze kilka w liturgii łacińskiej. W greckiej z pewnością też. Warto jeszcze wspomnieć hymn do Ducha Świętego – Veni, Creator – żeby sobie jasno uświadomić, że nie tylko Ojciec jest Stwórcą, ale i Syn, i Duch Święty.

Sobór święty usunął z oficjum godzinę zwaną prymą (i jak najbardziej zgadzam się z tą decyzją!) Ale wlaśnie w tej godzinie, w każdą niedzielę odmawiano tzw. Symbol Atanazjański – Quicumque – zawierający wyznanie wiary w Trójcę Świętą. Piękny tekst, niejako w pigułce podający to, w co Kościół nakazuje nam wierzyć.

Br. Tomasz Grabowski w swojej z kolei wypowiedzi we wspomnianej dyskusji pisze o "odkomiksowaniu" postaci z Ewangelii, aby więcej powiedzieć o człowieczeństwie Jezusa. Zatrzymam się nad komiksami, a właściwie na naszym "wizualnym" obrazie Jezusa, ukształtowanym w dużej mierze przez sztukę religijną Europy. Ginie gdzieś przy tym obraz Jezusa Żyda, Jezusa modlącego się w synagodze, Jezusa noszącego talit i tefilim, modlącego się w świątyni, obchodzącego szabat, jedzącego przepisane Prawem paschalne potrawy. To jest w dużej mierze "odczłowieczenie" Jezusa, zrobienie z Niego papierowego człowieka, który nie jest zakorzeniony w tradycji swojego ludu, w klimacie, w którym żył, krajobrazie, zwyczajach – zamiast tego jest Jezus nieokreślony, schematycznie przedstawiany w sztuce i w ludzkich wyobrażeniach. I to samo się robi z innymi postaciami w Ewangelii – zapomina się, że to ludzie żyjący w określonych warunkach, i aby ich zrozumieć, aby zrozumieć opowiadanie Ewangelii, musimy starać się zrozumieć, jak ci ludzie żyli, jak myśleli, jak się zachowywali. Inaczej będziemy przenosić na tekst nasze własne poglądy, a to – przynajmniej dla filologa – jest fałszowaniem tekstu.

Przypomniał mi się jeszcze jeden hymn, wielkopostny – Ex more docti mystico (oficjum czytań niedzielne); tam Chrystus nazwany jest Królem i Stwórcą wszechświata.

Przypominania ciąg dalszy: hymn Vexilla regis – Chrystus jest carnis Conditor, Stwórcą ciała [w sensie człowieka]. Antyfona z oktawy Bożego Narodzenia O admirabile commercium – Stwórca rodzaju ludzkiego przyjął duszę i ciało. Dawna antyfona na adorację Krzyża: Dum Fabricator mundi – Gdy Stwórca świata cierpiał mękę.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.