Lex orandi, lex credendi – o co właściwie chodzi? (2)

Miałem ten wpis gotowy już od jakiegoś czasu, czekałem tylko na ponowne uruchomienie strony. Niniejszym więc inauguruję swoją aktywność blogową na odnowionej stronie. Na początku listopada zrobiłem wpis na temat korzeni maksymy "Lex orandi, lex credendi", aby pokazać, że tak naprawdę nie pochodzi ona od Ojców Kościoła, przynajmniej nie w tym sensie w jakim zwykle się jej używa.

Współczesne użycie tego hasła (liturgia jako uprzywilejowane miejsce odczytywania wiary Kościoła) upowszechnił tak naprawdę dopiero o. Prosper Guéranger (1805-1875). Nie on je stworzył, gdyż znany nam sposób używania tej maksymy był już znany wcześniej. Paul De Clerck w artykule na kanwie którego zrobiłem wpis wcześniejszy, przywołuje m.in. francuskiego teologa bpa Jacquesa-Bénigne’a Bossueta (+ 1704). Bossuet, dyskutując z ówczesnym francuskim egzegetą Richardem Simonem na temat ewangelicznej perykopy o pokłonie Mędrców (Mt 2, 1nn), twierdzi stanowczo, że Mędrcy ze Wschodu mieli świadomość, że w Jezusie adorują Boga i jako decydujący argument przywołuje mszalną kolektę ze święta Epifanii: „Boże, Ty w dniu dzisiejszym, za przewodem gwiazdy, objawiłeś Jednorodzonego Syna swego poganom…”. Bossuet przypomina, że kolekta ta pochodzi z najstarszych sakramentarzy i dodaje: „Kościół dla ks. Simona nie zmieni maksymy św. Augustyna, który zapewnia nas, że wiarę Kościoła znajdujemy w jego modlitwach, ani nienaruszalnej reguły świętego papieża Celestyna, że prawo modlitwy ustanawia prawo wiary”. Zobaczmy jaki użytek czyni bp Bossuet ze zdania Prospera z Akwitanii „ut legem credendi lex statuat supplicandi”, podniesionego do rangi „nienaruszalnej reguły” (dzieło Prospera przypisywano wówczas papieżowi Celestynowi): dla niego kolekta mszalna rządzi egzegezą tekstu biblijnego!

Ale w tym wpisie nie chcę już zajmować się wprost dalszą karierą naszego hasła. Chcę zrobić coś innego, co na pierwszy rzut oka nie ma związku z maksymą „Lex orandi, lex credendi”. Zamierzam opowiedzieć, oczywiście panoramicznie i skrótowo, o historii uroczystości Niepokalanego Poczęcia Maryi. Traktuję to jako studium przypadku, ponieważ historia ta jest znakomitym przykładem na to jak w praktyce oddziałują na siebie liturgia i teologia, czyli to co zwyczajowo nazywa się „lex orandi” i „lex credendi”. Z tą historią chcę też skonfrontować nasze hasło, rozumiane w duchu Bousseta / Guérangera.

1. Prehistoria: święto Poczęcia Maryi w liturgii bizantyjskiej (VIII wiek)

 W VIII wieku w liturgii bizantyjskiej zaczęto obchodzić pod datą 9 grudnia święto Poczęcia przez św. Annę Bogurodzicy. Troparion święta (antyfona pełniąca podobną funkcję liturgiczną jak rzymska kolekta) nawiązuje do apokryficznej Protoewangelii Jakuba i akcentuje cudowność poczęcia Maryi w łonie niepłodnej dotąd św. Anny: „Dziś rozwiązują się więzy niepłodności, ponieważ Bóg, wysłuchując modlitw Joachima i Anny, jasno im obiecuje, że nadspodziewanie urodzą Dziewczę Boże, z której narodzi się Sam Nieogarnięty i, stawszy się Człowiekiem, poleca aniołowi wołać do Niej: Witaj, Pełna łaski, Pan z tobą” (tekst za: Menologion, red. R.R. Piętka, Kostomłoty 2007, s. 109). Święto Poczęcia dopełniało cykl świąt maryjnych w rycie bizantyjskim i wyrównywało pewien brak: liturgia bizantyjska w tamtym czasie miała już święto Poczęcia św. Jana Chrzciciela (23 września), w naturalny sposób zauważono więc potrzebę wprowadzenia także święta Poczęcia Maryi, której rola w życiu Jezusa była większa. Żadną miarą nie jest to jednak święto Niepokalanego Poczęcia! Ojcowie wschodni i liturgia wschodnia nie znają nauki o wolności Maryi od grzechu pierworodnego, a wszelkie próby odczytywania w takim duchu niektórych homilii Ojców (zwłaszcza św. Andrzeja z Krety) albo maryjnych tekstów liturgicznych są oczywistą nadinterpretacją. Wschód nigdy nie przyjął augustyńskiej koncepcji grzechu pierworodnego jako dziedziczonej winy, dlatego nie widział też potrzeby nauki o wolności Maryi od tego grzechu. To prawda, że bizantyjska liturgia nazywa Maryję „całą świętą” i „nieskalaną” (gr. achrantos; starocerkiewnosł. prenieporocznaja), ale to nie znaczy „niepokalanie poczęta”. Katolicką naukę o Niepokalanym Poczęciu przyjmowali przejściowo niektórzy teologowie prawosławni w XVII i XVIII wieku. Jak mówi Kallistos Ware, prawosławny biskup Londynu, związany z The Ecumenical Society of the Blessed Virgin Mary, prawosławny wierny może prywatnie przyjmować Niepokalane Poczęcie i nie będzie uznany za heretyka, ale to nie jest i nigdy nie była nauka Kościoła prawosławnego.

Święto Poczęcia od IX w. było obchodzone także przez Italo-Greków, czyli w greckich klasztorach na terenie Italii.

2. Liturgia inspiruje doktrynę: święto Poczęcia Maryi w Anglii i początki nauki o Niepokalanym Poczęciu Maryi (XI/XII wiek)

W XI wieku, jeszcze przed inwazją Wilhelma Zdobywcy (1066), święto Poczęcia Maryi, celebrowane 8 grudnia, jest poświadczone źródłowo w trzech miejscach w południowej Anglii: Winchester, Exeter i Canterbury. Źródłem inspiracji była najpewniej liturgia bizantyjska, a Wyspiarzy cechował podówczas silny eklektyzm i duża podatność na zewnętrzne wpływy. Po podboju Wilhelma Zdobywcy (1066 r.) przybyli do Anglii Normanowie odnieśli się do święta Poczęcia Maryi nieufnie i zaczęli je eliminować z liturgicznych kalendarzy (po konkwiście to głównie Normanowie zostawali w Anglii biskupami i opatami), jednak święto zdążyło się już zakorzenić wśród ludu i po krótkim czasie zaczyna się odradzać. W pierwszych dekadach XII wieku po raz pierwszy formułuje się tezę, że przedmiotem święta jest całkowita wolność Maryi od grzechu pierworodnego. Pierwszym dającym się zidentyfikować teologiem wprost formułującym taką tezę jest anglosaski mnich Eadmer z Canterbury (+ 1124/1134). Mamy tu więc przykład teologii inspirującej się liturgią. Nie jest to jednak teologia zapisana w tekstach liturgicznych! Ówczesne teksty liturgiczne święta Poczęcia jedynie sławią poczęcie Maryi nic nie mówiąc o zachowaniu Maryi od grzechu. Eadmer z Canterbury nie wyczytuje tej teologii z modlitw liturgicznych, ale dokonuje refleksji nad znaczeniem misterium, które jest celebrowane w liturgii. Do święta Poczęcia zaczynają się przekonywać także Normanowie, tak iż święto szybko przechodzi na kontynent: najpierw do Normandii, potem do innych rejonów Francji. Pod koniec lat 30. XII wieku obchodzą je kanonicy w Lyonie, rozumiejąc je wg teologii Eadmera. To jednak wywołuje ostry sprzeciw cieszącego się wielkim autorytetem św. Bernarda z Clairvaux (+ 1153).

3. Liturgia zdaje się być przeciw doktrynie: argument św. Bernarda z Clairvaux przeciw Niepokalanemu Poczęciu

W polemicznym liście do kanoników liońskich św. Bernard przyznaje, że Maryja jest godna wielkiej czci, ale nie potrzebuje Ona czci fałszywej. Przyznanie Jej całkowitej wolności od grzechu pierworodnego jest zaś przejawem czci fałszywej. Jak pisze św. Bernard, nauki o Niepokalanym Poczęciu nie znają obrzędy Kościoła, rozum się jej sprzeciwia i nie potwierdza jej tradycja. Zobaczmy, że św. Bernard odwołuje się tu m.in. do argumentu liturgicznego, powiedzielibyśmy „argumentu z lex orandi”. W czasach św. Bernarda istotnie, obrzędy Kościoła (czyli liturgia) nie mogły jeszcze poświadczyć nauki o Niepokalanym Poczęciu Maryi, tylko co ma z tego wynikać? To jest koronny przykład na to, że argumentu liturgicznego trzeba używać ostrożnie. Jakaś nauka może być bowiem prawdziwa mimo że dotąd nie jest poświadczona przez liturgię. Św. Bernard w praktyce stosuje zasadę „lex orandi, lex credendi” i to go kieruje w ślepy zaułek.

4. Liturgia nadal dyskretnie inspiruje doktrynę: rozwój nauki o Niepokalanym Poczęciu do bł. Jana Dunsa Szkota (+ 1308)

 Okres od XII do XIV wieku to czas rozpowszechniania się święta Poczęcia Maryi. Nie jest ono jednak obchodzone wszędzie i nie przyjmuje go Kościół w Rzymie, papieże zaś nie zabierają głosu na temat nauki o Niepokalanym Poczęciu. Do końca XIII wieku czołowi teologowie (św. Anzelm z Canterbury, św. Bernard z Clairvaux, św. Albert Wielki, św. Tomasz z Akwinu, św. Bonawentura) nie przyjmują Niepokalanego Poczęcia i nauce tej są przeciwne czołowe ówczesne uniwersytety (Paryż i Bolonia). Ważne uściślenie: wszyscy ci wielcy teologowie byli jak najbardziej przekonani, że Maryja została w jakimś momencie uwolniona od grzechu pierworodnego (z całą pewnością przed Zwiastowaniem), np. św. Tomasz z Akwinu był przekonany, że stało się to jeszcze w łonie matki, krótko po złączeniu duszy z ciałem, ale nie w samym poczęciu. Nie ma co się temu dziwić ani tym gorszyć. Istniały rzeczywiste trudności teologiczne, które wydawały się nie do przezwyciężenia i na które immakuliści (zwolennicy Niepokalanego Poczęcia) długo nie znajdowali dobrej odpowiedzi. Najważniejsza sprawa: jak pogodzić Niepokalane Poczęcie z faktem, że Chrystus jest Odkupicielem wszystkich ludzi? Przecież skoro Maryja była wolna od grzechu to znaczy, że nie potrzebowała odkupienia. Ponadto na ówczesnej myśli teologicznej bardzo ciążyło pochodzące od św. Augustyna przekonanie, że grzech jest przekazywany przez akt seksualny z powodu zawierającego się w nim zmysłowego pożądania. Stąd brał się u wielu opór przed samym świętem Poczęcia Maryi (dominikanie byli za tym, aby liturgiczne święto 8 grudnia nazywać świętem Uświęcenia Maryi, nie Poczęcia). A św. Bernard z Clairvaux argumentował, że Maryja nie mogła być święta w momencie poczęcia, ponieważ poczęciu musiałby wtedy towarzyszyć Duch Święty, a to jest niemożliwe, gdyż z powodu pożądliwości akt płciowy jest sam przez się nieczysty. Dlatego – konkluduje św. Bernard – Maryja musiałaby być poczęta w sposób dziewiczy, jak Jezus, ale to już byłby czysty wymysł, bo o niczym takim nikt nie słyszał. Dopiero bł. Jan Duns Szkot (1266-1308) znalazł rozwiązanie powyższych trudności. W Maryi łaska Chrystusowego odkupienia zadziałała uprzedzająco nie poprzez uwolnienie Jej od grzechu, ale przez zachowanie od niego. Maryja zatem również została odkupiona a nauka o Jej Niepokalanym Poczęciu nie narusza dogmatu o Chrystusie powszechnym Odkupicielu. Odszedł on też od augustyńskiego przekonania o nieczystości samego poczęcia. Grzech jest bowiem sprawą duchową i nie zależy od aktu fizycznego jako takiego. Doraźnie Szkot wzbudził kategoryczny sprzeciw (zwłaszcza w Paryżu, gdzie był profesorem), ale szybko zyskał zwolenników i naśladowców, szczególnie w kręgach franciszkańskich.

To wszystko pozornie nie ma nic wspólnego z liturgią. Pamiętajmy jednak, że w tle cały czas znajdowało się święto Poczęcia Maryi i to ono nie pozwalało zapomnieć o całej sprawie. Można więc powiedzieć, że liturgia pośrednio i dyskretnie inspirowała doktrynę o Niepokalanym Poczęciu, mimo że sama nie mówiła o nim wprost.

Tak przy okazji, warto wiedzieć, że w Polsce święto Poczęcia zaczęło być znane w XIV wieku. Ośrodkiem immakulistycznym był Kraków. Teksty liturgiczne są neutralne i nie rozstrzygają kwestii świętości Maryi od samego poczęcia. Jedynie źródła dominikańskie i zależne od nich źródła krzyżackie mówią, w duchu św. Tomasza, o późniejszym uświęceniu Maryi w łonie matki. Tak, tak, Krzyżacy też byli przeciwnikami Niepokalanego Poczęcia i dostali łomot pod Grunwaldem, a potem dokładkę w wojnie trzynastoletniej.

Znakomite źródłowe opracowanie tematu liturgii Poczęcia Maryi w średniowiecznej Polsce sporządził ks. bp Julian Wojtkowski (Wiara w Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny w Polsce w świetle średniowiecznych zabytków liturgicznych. Studium historyczno-dogmatyczne, Lublin 1958).

5. Doktryna wpływa na liturgię: oficja i formularze liturgiczne Sykstusa IV (1471-1484)

 Po Dunsie Szkocie doktryna immakulistyczna nabiera wigoru. Kończy się też dotychczasowa obojętność papieży w kwestii święta Poczęcia Maryi. W okresie awiniońskim (1308-1377) papieże zaczynają obchodzić to święto. Jest to osobisty akt ich pobożności i nie oznacza to ani rozszerzenia święta na cały Kościół ani też opowiedzenia się za doktryną immakulistyczną. W XV wieku na Soborze w Bazylei zostaje podjęta pierwsza próba zdogmatyzowania Niepokalanego Poczęcia. Uroczyste ogłoszenie dogmatu nastąpiło 15 września 1439 r., ale niestety, Sobór Bazylejski był wówczas już nielegalny (papież Eugeniusz IV w 1437 r., wbrew większości ojców soborowych, przeniósł sobór do Florencji). Z kolei w 1476 r. papież Sykstus IV zatwierdził nowe teksty liturgiczne dla Poczęcia Maryi w liturgii papieskiej. Oficjum brewiarzowe i formularz mszalny ułożył franciszkanin Leonardo Nogarola. Ułożone przez niego teksty wprost mówią o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Tak brzmi znakomita pod względem teologicznym kolekta mszalna: „Boże, który przez Niepokalane Poczęcie Dziewicy przygotowałeś Synowi swojemu godne mieszkanie, prosimy, abyś, który zachowałeś Ją od wszelkiej zmazy przez przewidzianą śmierć swego Syna, nam także, przez Jej wstawiennictwo, pozwolił dojść do siebie czystymi„. Kilka lat później Sykstus IV zatwierdził inne jeszcze oficjum i mszę o Niepokalanym Poczęciu, ułożone przez franciszkanina Ferdinando de Bustis. Teksty o. de Bustis są nieco słabsze teologicznie. Kolekta: „Boże, który przez Niepokalane Poczęcie Dziewicy przygotowałeś Synowi swojemu godne mieszkanie, daj, aby ktokolwiek będzie obchodził tę najświętszą uroczystość, otrzymał na ziemi pokój i pomyślność, w niebie zaś odpoczynek i wieczną chwałę”. Obydwa oficja i formularze szybko stały się znane. Ze studium bpa Wojtkowskiego wynika, że jeszcze w XV w. przeniknęły one do mszałów i brewiarzy polskich. Np. przechowywany w bibliotece seminarium lubelskiego XV-wieczny Mszał kraśnicki zawiera formularz o. de Bustis.

Mamy tu więc sytuację, w której zainspirowana liturgią doktryna, po osiągnięciu swej dojrzałości, sama oddziałuje na liturgię i ją kształtuje. Po raz pierwszy bowiem teksty liturgiczne zaczynają wprost i bezpośrednio mówić o Niepokalanym Poczęciu Maryi.

6. Magisterium roztropnie koryguje liturgię: reforma św. Piusa V (1570)

 Od czasu Sykstusa IV (1471-1484) poglądy zwolenników i przeciwników Niepokalanego Poczęcia Maryi były równouprawnione. Jednym i drugim nie wolno było nazywać poglądów adwersarzy heretyckimi czy bezbożnymi. Św. Pius V (1565-1572) potwierdził ten stan równowagi. Tymczasem trwała reforma liturgii po Soborze Trydenckim. Ponieważ dotychczasowy Mszał Kurii Rzymskiej miał odtąd obowiązywać w całym Kościele, w ramach dokonywanej rewizji jego tekstów usunięto ze święta Poczęcia Maryi wspomniany wyżej formularz o. Nogaroli, wprost mówiący o Niepokalanym Poczęciu. Zastąpiono go formularzem ze święta Narodzenia Maryi (8 IX), zamieniając tylko słowo „nativitas” (narodziny) na „conceptio” (poczęcie). Tak brzmi kolekta z Poczęcia Maryi w Mszale Piusa V: „Prosimy Cię, Panie, udziel sługom Swoim daru łaski niebieskiej; a jak macierzyństwo Najświętszej Panny stało się dla nich początkiem zbawienia, tak uroczysty obchód Jej poczęcia niech im przysporzy pokoju„.

Jak oceniać decyzję Piusa V? Gdy chodzi o rozwój święta Poczęcia Maryi, był to krok wstecz, należy jednak pochwalić roztropność papieża. Sykstus IV w 1476 r. przyjął formularz o. Nogaroli nie dla całego Kościoła a jedynie dla swojej kurii. Utrzymanie tego formularza przez Piusa V w ogólnokościelnym mszale potrydenckim byłoby trudne do pogodzenia z podtrzymywaną równowagą między zwolennikami a przeciwnikami Niepokalanego Poczęcia Maryi. Ktoś mógłby na to spojrzeć w optyce „frakcyjnej”: oto franciszkanin Sykstus IV promował Niepokalane Poczęcie, a dominikanin Pius V zwalczał. To jednak niczego nie tłumaczy. Obaj papieże niezależnie od swoich osobistych poglądów podjęli taką samą decyzję o zachowaniu równowagi między obiema stronami sporu. Pius V działałby „korporacyjnie” gdyby w promulgowanym przez siebie mszale nazwał święto z 8 grudnia po dominikańsku, czyli jako święto Uświęcenia Maryi, ale tak przecież nie postąpił.

A jaka była wtedy sytuacja w Polsce? Polska była wówczas w większości zdecydowanie immakulistyczna. Immakulistami byli prymas Jan Łaski i ks. Stanisław Zaborowski, obaj promujący również ujednolicenie liturgii na modłę rzymską. Wydany w 1555 r. Mszał gnieźnieński, mający obowiązywać w całej gnieźnieńskiej prowincji kościelnej, zawiera święto Poczęcia Maryi z formularzem o. Nogaroli.

W XVII wieku następuje ostateczne przesilenie sporu i jego rozstrzygnięcie na rzecz immakulizmu (w Polsce św. Stanisław Papczyński zakłada wtedy Zakon Niepokalanego Poczęcia, czyli marianów), dominikanie dostają zakaz nazywania święta Uświęceniem Maryi, ale to nie ma wpływu na treść modlitw liturgicznych. Dopiero w 1849 roku , w trakcie odbywania konsultacji w sprawie ogłoszenia dogmatu, bł. Pius IX zatwierdza formularz mszalny o Niepokalanym Poczęciu Maryi. Formularz ten nie zastępuje dotychczasowego, ale zostaje umieszczony w mszale jako alternatywny. Tak brzmi kolekta z 1849 r.:

Boże, który przez Niepokalane Poczęcie Dziewicy przygotowałeś swojemu Synowi godne mieszkanie, za Jej przyczyną daj nam, abyśmy serce i ciało nasze wiernie zachowali dla Ciebie, który Ją zachowałeś  od wszelkiej zmazy.

7. Doktryna zostaje zdogmatyzowana i definitywnie kształtuje liturgię (1854/1863)

 Jak wiadomo, w 1854 r. Pius IX zdefiniował ostatecznie Niepokalane Poczęcie Maryi jako dogmat wiary. Specjalnie powołana komisja liturgiczna opracowała oficjum i formularz o Niepokalanym Poczęciu, które zostały zatwierdzone w 1863 r. (czyli w czasie, kiedy u nas trwało Powstanie Styczniowe). Szczęśliwie zostaje przywrócona znakomita kolekta o. Nogaroli, nieznacznie tylko przeredagowana. Reforma liturgii po II Soborze Watykańskim zachowała bez zmian modlitwy formularza z 1863 r., dodając jeszcze do niego świetną teologicznie prefację o Niepokalanym Poczęciu.

Tak więc ponownie mamy sytuację, w której doktryna, ostatecznie zdefiniowana, wpływa na kształt liturgii.

Podsumowanie

 Ten panoramiczny przegląd historii święta i doktryny Niepokalanego Poczęcia Maryi traktuję, jak zaznaczyłem na wstępie,  jako studium przypadku wzajemnej relacji liturgii i doktryny, mając w pamięci nasze hasło „lex orandi, lex credendi”. Jak zatem wygląda nasze hasło w konfrontacji z tą historią? Można najkrócej powiedzieć, że wcale nie wygląda. Historia Niepokalanego Poczęcia całkowicie dezawuuje to hasło, a przynajmniej takie jego użycie, jakie stosował choćby wspomniany na początku bp Bousset i które upowszechnił o. Prosper Guéranger. Gdyby maksyma miała stanowić jakąś nienaruszalną regułę, według której treść wiary odczytujemy z tego co mówi liturgia, doktryna o Niepokalanym Poczęciu w ogóle nigdy by nie zaistniała, chyba że jako jakaś efemeryczna aberracja anglosaskich mnichów. Liturgia była niewątpliwym źródłem inspiracji, ale to nie ona podpowiedziała jaki jest właściwy przedmiot obchodu. Ostatecznie to doktryna, w pełni dojrzała i zdefiniowana, wpłynęła na kształt liturgii. Duch Święty prowadził Kościół do prawdy poprzez liturgię, pobożność ludu, refleksję teologów i roztropne ingerencje Magisterium. Wszystkie te czynniki oddziaływały wzajemnie na siebie. I to bym potraktował jako sytuację wręcz wzorcową.

Dlatego moja rada na koniec: najlepiej dajmy sobie w ogóle spokój z tą maksymą „lex orandi, lex credendi” (czy: „ut legem credendi lex statuat supplicandi”), bo pożytku z niej niewiele (albo i wcale) a niejasności z nią związanych niemało.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Marianin. Rocznik 1966. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". Ojciec duchowny Seminarium Księży Marianów w Lublinie. Prezbiter wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce. Odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie. Stała współpraca z miesięcznikiem "Oremus". Szczególne zainteresowania: historia liturgii chrztu i bierzmowania, rozwój obrzędów Mszy świętej, wzajemna relacja Mszałów Pawła VI i Piusa V.