List św. Dominika do braci Polaków

Synom i najdroższym Braciom, wszystkim Przeorom i Klasztorom Zakonu Kaznodziejskiego w Prowincji Polskiej, Brat Dominik, pokorny sługa, przesyła pozdrowienia i radość w Duchu Świętym Pocieszycielu.

Zamieszczony poniżej list, mimo iż trafnie oddaje wymagania stawiane braciom przez św. Dominika, nie jest autentyczny. Został zredagowany na początku XVII wieku, kiedy Prowincja Polska wobec opozycji dominikańskich klasztorów ruskich usiłowała za wszelką cenę wykazać swoją starożytność i ścisły związek z założycielem zakonu. Na pochodzenie listu z tego właśnie czasu wskazuje i styl właściwy utworom barokowym. Autorem, który go pierwszy przytoczył, był Abraham Bzowski w dziele Propago D. Hyacinthi (1606) i on też najprawdopodobniej jest jego autorem. List ten nie był jedynym utworem Bzowskiego, mającym uzasadnić historyczną tradycję, dominikanów polskich. Przynajmniej do połowy XIX wieku święcie wierzono w jego autentyczność. W klasztorze dominikanów krakowskich jeszcze w 1879 roku w każdy wtorek odczytywano uroczyście rzekome posłanie założyciela. List ten swoją głęboką treścią był źródłem inspiracji zakonnej dla wielu pokoleń dominikańskich i dlatego mimo niewątpliwej nieautentyczności zasługuje na uwagę.

* * *

Synom i najdroższym Braciom, wszystkim Przeorom i Klasztorom Zakonu Kaznodziejskiego w Prowincji Polskiej, Brat Dominik, pokorny sługa, przesyła pozdrowienia i radość w Duchu Świętym Pocieszycielu.

W trosce o wasz codzienny duchowy postęp i o zbawienie was wszystkich mamy zwyczaj co roku napominać was słowem zachęty. Teraz znowu po dopiero co odbytej Kapitule Generalnej pragniemy spłacić waszej miłości naszą niejako roczną daninę służby, a właściwie spłacamy dług miłości, który im więcej spłacamy, tym bardziej jesteśmy dłużni.

Przeto Braci moi najdrożsi i najukochańsi, radości i wesele serca mego, zaklinamy was przez miłosierdzie Boga a przez miłość Ducha Świętego usilnie błagamy, abyście wśród zmienności świata tego i wzburzonych nawałnic morskich, w których — jak widzicie — toną niecne wysiłki złych ludzi, wy, którzy dzięki łasce Bożej znaleźliście schronienie w życiu zakonnym i skryliście się w porcie Niebieskiej Ojczyzny, mogli nadal dążyć do celu pełni niezachwianej nadziei oraz niestrudzenia w pracy. A gdy umocnieni wiarą stąpać będziecie po wezbranych falach przeciwności i wśród wielorakich burz pokus uciekać się będziecie z ufnością i ochoczo do Chrystusa, panującego nad żywiołami morza i uciszającego jego wzburzenie, spieszcie się, Najdrożsi, by odzyskać spokój, wy, którzy innych napominacie, aby się spieszyli. Bądźcie sami czujni, gdy innych pobudzacie do czujności. We wszystkim odznaczajcie się czystością i świętością, skoro zachęcacie wiernych do świętego życia.

„Obuwszy nogi dla głoszenia Ewangelii” (Ef 6, 15) bądźcie zgodni w braterskiej miłości, a w pokorze i posłuszeństwie bądźcie podobni do Syna Bożego, tak abyście mogli spełniać godnymi w zasługę czynami wasze anielskie posłannictwo profesji zakonnej, wy, którzyście zostali posłani dla zbawienia ludzi. W każdym miejscu pamiętajcie ze czcią o obecności Bożej a także starajcie się budować bliźnich swą gorliwością, aby wasze życie mogło w nadmiarze owocować płomienną mową na ambonie a zbawienną poradą w konfesjonale.

Bądźcie nadal wytrwali w słuchaniu, rozważaniu i pogłębianiu znajomości natchnionych ksiąg Pisma św. a także „nieskażonego prawa Bożego, nawracającego dusze” (Ps 18, 8); bądźcie zawsze zajęci studium rzeczy pożytecznych, a unikajcie rozproszenia na ciekawostki. A ponieważ wasz język, poświęcony najświętszym czynnościom, powinien wydawać słowa miłości, a nie czczą gadaninę, stąd niech mowa wasza będzie zawsze przyprawiona solą, aby sprawiała radość słuchającym. Jak wiadomo niektórzy z was bez szacunku i zbyt pochopnie pozbywają się bariery milczenia, i dlatego, gdy mówicie, przykładajcie prawdziwą wagę do słów waszych, przetapiajcie je jak złoto i srebro, a na usta nałóżcie odpowiednie wędzidło (Syr 28, 24). Niech mowa wasza będzie żywa i skuteczna, wolna od tego, co próżne i niejasne, „język zaś niech zasługuje na dar drzewa życia” (Prz 15, 15), a słowa wasze niech będą tak święte i nienaganne, by szanował je przeciwnik, budował się nimi bliźni, a chwała Boża przez nie się rozszerzała.

Niech goreje w waszych sercach płomienny żar gorliwości o zdobywanie dusz dla Boga, ale niech nad tą gorliwością panuje rozsądek, delikatność i łagodność postępowania. Ponieważ oczy wielu patrzą na was jak na postawionych wysoko w wieży warownej i oczekują od was bardziej przykładu cnót niż kwiecistej wymowy, przyłóżmy ręce do dzieł odważnych, a „palce niech przesączają balsam mirry” (Pnp 5, 5), w dziełach wykażmy moc, a w przeciwnościach stałość, tak abyśmy przez wytrwałość, pociechę z Pisma św. i nadzieję życia wiecznego mogli w spokoju ducha odczuć na ziemi przedsmak tego, czym nasyceni będziemy w wieczności.

Bądźcie zdrowi i niech się umocni wasze ojcostwo w Panu naszym Jezusie Chrystusie, a mnie, nieużytecznego sługę waszego polecajcie w waszych pobożnych modlitwach.

Do druku podał Zygmunt Mazur OP, przetłumaczył Mateusz Bogucki OP (list ukazał się w miesięczniku „W drodze”, 8/1979)

 

Zobacz także