Magnificat – akt strzelisty

Ktoś kiedyś zauważył, że przy pierwszym słuchaniu Bachowskiego Magnificat do słuchacza dochodzi w pierwszej części tego utworu jedno tylko słowo. Właśnie: magnificat.

Z początkowym słowem pieśni Maryi wiążę dwa spostrzeżenia.

Zarówno grecka, jak i łacińska wersja tekstu w pierwszym słowie przywołuje myśl o wielkości. Uwielbienie ("Wielbi dusza moja Pana") łączy się w ten sposób z uznaniem wielkości Boga, co prowadzi do jednego z kolejnych wersetów, w którym mowa o uniżeniu Jego służebnicy. Paradoks uniżonego Najwyższego – Pana, który stał się sługą – jeśli jest tu obecny, to tylko między wierszami. Równie ukryte są inne skojarzenia, wśród nich szczególnie bliska mi ostatnio myśl o wielkości przybierającej postać czegoś drobnego. Wystarczy pomyśleć o mazurkach Chopina albo o utworze, który jest dla mnie muzycznym obrazem niebiańskiego spokoju. Chorał Jesus bleibet meine Freude Bacha z kantaty 147 w fortepianowym opracowaniu Myry Hess – to właśnie ten utwór. Koniecznie trzeba posłuchać nagrania Dinu Lipattiego.

Uwypuklenie słowa magnificat u Bacha (i nie tylko) każe mi myśleć o aktach strzelistych, tych modlitewnych strzałach, które mierzą prosto do nieba. Czy te modlitwy nie są częściej błaganiami niż słowami uwielbienia? A Bach wciąż nam kładzie do ucha swoje magnificat.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Błażej Matusiak OP

Błażej Matusiak OP na Liturgia.pl

Obecnie w dominikańskim klasztorze w Pradze. Publikacje: Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki (Kraków 2003); recenzje płytowe w Canorze, cykl audycji „Musica in Ecclesia” w Radiu Józef.