Maryja, Rut i inne

Na początek dnia chorał, na koniec Sonaty różańcowe

Święto Narodzenia NMP zacząłem pierwszą wizytą w klasztorze naszych mniszek. Ależ te siostry pięknie śpiewają chorał! Naturalnie, muzykalnie, ze słyszalną znajomością teorii. Tak się ten dzień zaczął, a zakończył się koncertem otwierającym cykl czwartków muzyki barokowej w naszym klasztorze, a to w jeszcze szerszych ramach kulturalnej działalności tutejszego domu. Dwie młode artystki zagrały cztery z Sonat różańcowych Bibera, w tym moje dwie ulubione: Ofiarowanie i zamykającą utwór Passacaglię. W trakcie koncertu były czytane odpowiednie urywki Ewangelii oraz parę słów o różańcu. Nie zabrakło elementów wizualnych: zapalania i gaszenia świec w lichtarzach, a także projekcji scen różańcowych zawartych w partyturze.

Passacaglia to poniekąd ilustracja dzisiejszego kazania. Była mowa o tym, że świętujemy początek życia Maryi, a Bóg jest u początku wszystkiego i każde najmniejsze dobro chce doprowadzić do rozkwitu. Ziarnko gorczycy, dziecko stawiane za wzór, Słowo, które obejmuje wszystko, a stało się niemowlakiem – to wszystko przypomina o tym, jak wiele kryje się w czymś skończenie małym. To wielka sztuka umieć dostrzegać drobne rzeczy, cieszyć się nimi, sprzyjać ich rozwojowi, a nade wszystko widzieć, że prawdziwym początkiem wszystkiego jest zawsze łaska – dar od Boga.

Passacaglia Bibera to muzyczne objawienie – pokazanie, co kryją cztery opadające dźwięki. W tych czterech dźwiękach cała historia albo i wieczność, a mówiąc bardziej technicznie – wielkie bogactwo możliwości rozwinięcia prostego motywu. Coś najbardziej niepozornego – cztery dźwięki i jeden instrument – zawiera w sobie cały świat.

Przypadło mi dziś w udziale odczytanie genealogii Chrystusa Pana. Dopiero kiedy piszę te słowa, przypomina mi się tegoroczna uroczystość Objawienia Pańskiego, kiedy to dane mi było zaśpiewać Genealogię wg Łukasza. Dziś była Mateuszowa i skojarzyła mi się z innym czasem i miejscem. W ramach tegorocznego Jarmarku św. Jacka pokazano przedstawienie na podstawie Księgi Rut. Wiele tam było szczęśliwych pomysłów inscenizacyjnych. Ubrana w czarną żałobną suknię Rut na spotkanie z Boozem przywdziała czerwony płaszcz i przyozdabiała głowę czerwonym kwiatem. Booz kładąc się spać całował Biblię i tęż księgę głośno zamknął, kiedy nadszedł czas decyzji. Życzenia dla panny młodej odczytywały Rut i Noemi tak, jakby to były wysłane do oblubienicy kartki. Na koniec obie bohaterki przystąpiły do wieszania pieluszek, przypominając sobie i mówiąc – jedna przez drugą – genealogię Pana Jezusa. I jak tu nie dziękować twórcom i wykonawcom: Marcie, Gosi, Agnieszce, Adrianowi i Jankowi?


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Błażej Matusiak OP

Błażej Matusiak OP na Liturgia.pl

Obecnie w dominikańskim klasztorze w Pradze. Publikacje: Hildegarda z Bingen. Teologia muzyki (Kraków 2003); recenzje płytowe w Canorze, cykl audycji „Musica in Ecclesia” w Radiu Józef.