Matka, matka i jeszcze raz matka

Komentarz do czytań X niedzieli zwykłej C

kobieta placzacaW każdym fragmencie pojawiają się te same osoby dramatu: Bóg, matka i syn. I rzeczywiście, chodzi o dramat, gdyż za każdym razem sprawy balansują pomiędzy życiem a śmiercią. Bóg wypowiada dzisiaj słowo o tym, jak ingeruje w życie kobiety – matki, jak wkracza w życie każdego człowieka zawieszonego pomiędzy życiem a śmiercią. Dramat rozgrywa się w trzech aktach:

Matka z pierwszego aktu, winnym śmierci swojego syna ogłasza męża Bożego, a pośrednio – samego Boga. Dowiadujemy się ponadto, że ona sama dźwiga w sumieniu jakieś zdarzenie, które mogłoby zasługiwać na taką karę jak śmierć dziecka. Jest niepogodzona ze swoją tragiczną sytuacją. Daj mi twego syna – to jest odpowiedź Boga na jej skargi i żal. To jest Jego propozycja: oddaj mi śmierć, którą trzymasz, a dam ci życie.

Matka z aktu drugiego – chodzi o matkę Pawła z Tarsu – nieświadomie uczestniczy w tajemnicy powołania jej dziecka. Syn, którego nosi w sobie, został powołany przez Boga zupełnie obok i pomimo woli i wiedzy matki. Bóg zadziałał tak, jak chciał: po cichu, niezauważony i jak zawsze powołując do oddania życia, by potem je zwrócić w nadmiarze.
Matka z Nain – bohaterka aktu trzeciego – traci w tym dramacie wszystko. Jej płacz jest jak najbardziej na miejscu, wyraża to, czego nie sposób wypowiedzieć słowami. Jezus zaprzecza tej oczywistości, mówiąc z naciskiem: nie płacz! Na drogę tej kobiety wkracza Ktoś, kto ma odwagę ogłosić jej słowo nadziei w tej beznadziejnej sytuacji. Bóg działa również tak: wbrew wszystkiemu rozkazuje nam przestać płakać. Jego słowa są przecież silniejsze od śmierci, są życiodajne.

Trzy matki, trzech synów i Trójjedyny Bóg działający w ich historiach. Bóg, który ma zawsze pomysł, nigdy nie powtarza schematów swojej ingerencji w nasze życie. Zawsze powtarza jedynie swój cel: ze śmierci poprowadzić nas do życia.

 

Wojciech Dudzik OP

 

Zobacz także