Miara wzrostu Królestwa

Wtorek XXX tygodnia zwykłego, lit. słowa: Rz 8,18–25; Łk 13,18–21

Sądzę, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić (Rz 8,18).

Bardzo często pojawiają się pretensje do Pana Boga o to, że świat jest zły, a On jako jego stwórca ponosi za to odpowiedzialność: „Jak mógł dopuścić do tego, że jest tyle i takiego zła, które cierpią niewinni”.

Taki bunt przeciw Bogu, który czasem prowadzi do niewiary, jest o tyle trudny do przezwyciężenia, że jego motywem jest sprzeciw moralny wobec zła wyraźnie uchwytnego. Te zarzuty w odniesieniu do Boga można stawiać jedynie wówczas, gdy patrzy się na życie z perspektywy, której horyzontem jest życie ziemskie. Jednak bez spojrzenia w perspektywie sięgającej poza śmierć nie można prawdziwie odpowiedzieć na te zarzuty. Niewątpliwie nasze życie jest punktem wyjścia naszego rozumienia i oceny, jednak nie jest kryterium ostatecznym. Bóg, znając nasze ograniczone widzenie, daje nam odpowiedź w tym wymiarze: posyła Syna, który bierze cały ciężar ziemskiego zła i idzie na śmierć krzyżową. Jest to jedyna możliwa odpowiedź w tej perspektywie, ale jest to odpowiedź trudna i dopiero doświadczenie zmartwychwstania, czyli spojrzenie poza granicę śmierci, nadaje jej przejrzysty charakter. Jeżeli nie doświadczamy rzeczywistości zmartwychwstania, ta odpowiedź pozostaje dla nas jakimś rozpaczliwym apelem.

Święty Paweł w Liście do Rzymian podaje taką odpowiedź w postaci teologicznej wizji życia w perspektywie wiecznej: wszelkie cierpienia dzisiejsze nie mają się w żaden sposób do wielkości chwały, jaką otrzymujemy w Chrystusie. Tę perspektywę dało mu spotkanie ze Zmartwychwstałym. Ono otwarło przed nim zupełnie nowe widzenie swojego życia i sensu całego istnienia. Chrystus zmartwychwstały jest Panem Wszechświata, a my mamy w Nim udział.

Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności – nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał – w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych (Rz 8,18–21).

W nas i przez nas dokonuje się odnowienie Wszechświata. Człowiek jest Chrystusem Wszechświata. Podobnie jak On cierpiał na krzyżu, tak i my cierpimy dla zbawienia świata. Jeżeli nie dotykamy tajemnicy zmartwychwstania, ciągle tego nie rozumiemy, bo nie mamy właściwej perspektywy patrzenia. Święty Paweł pisze dalej:

I my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując – odkupienia naszego ciała. W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni (Rz 8,23n).

Chrystus nie przyszedł jedynie wyciągnąć nas z tego upadłego świata, ale pragnie odkupienia naszego ciała, co oznacza, że pragnie odkupienia świata, którego nasze ciało jest uczestnikiem. Zmartwychwstanie odnosi się do ciała, a tym samym do całego stworzenia. W naszym myśleniu, wydaje się, ciągle koncentrujemy się na sobie i dobru naszego życia, a przecież stworzeni zostaliśmy dla zarządzania całym stworzeniem. Kapłaństwo najlepiej oddaje sens naszego istnienia. I jako kapłani mamy uczestniczyć w zbawieniu całego kosmosu. W tej perspektywie całkowicie przerastającej nasze wyobrażenia widać małostkowość myśli koncentrującej się na zagadnieniu cierpienia.

Ewangelia dzisiejsza pokazuje w dwóch obrazach, jak się ma nasza obecna kondycja i nasze horyzonty do pełni naszego powołania, która się zrealizuje w królestwie Bożym. Zarówno ziarnko gorczycy jest czymś znikomym w porównaniu do wyrastającej z niego rośliny, jak i odrobina zaczynu wielkości ziarnka pozostawionego z poprzedniego dnia jest czymś znikomym w stosunku do całej misy ciasta, którą zakwasza. Oba te obrazy wzajemnie się uzupełniają. Pierwszy mówi o wielkości ukrytej w czymś znikomo małym. Ziarno jest przecież tożsame z rośliną, tyle że jeszcze niewyrosłą i niedojrzałą. „Już, choć jeszcze nie”, jak to określi św. Jan w swoim liście (zob. 1 J 3,2). Drugi natomiast mówi o zdumiewającej ekspansji czegoś małego na całość. Tak jest z nami: jesteśmy pyłkiem wobec Wszechświata, a nasze zbawienie stanie się udziałem tego ogromnego świata!

Właściwe widzenie jest kluczem do rozumienia siebie, naszej więzi z Bogiem i sensu naszego życia.

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 5, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także