Misericordias Domini in aeternum cantabo

Jaka korzyść z krwi mojej, gdy pójdę do grobu? Czyż mój proch będzie Cię sławił albo głosił wierność Twoją? (Ps 30,10)

Caravaggio, Niewierność Świętego Tomasza

„Dzisiaj jest ósmy dzień waszych narodzin w Bogu; dziś dopełnia się w was znamię wiary”. Tymi słowami przemawiał św. Augustyn do jemu współczesnych (por. Kazanie 8. na Oktawę Wielkanocy; Godzina czytań II Niedzieli Wielkanocnej). Tymi też słowami Kościół przemawia do nas w jednym z dzisiejszych czytań Liturgii Godzin. Dla nowo ochrzczonych, dla neofitów jest to prawdziwie ósmy dzień ich narodzin dla Boga. A dla nas? Który jest to nasz dzień dla Pana? I czy jesteśmy Mu wdzięczni za ten najważniejszy dzień naszego życia?

Każdy, kto dostąpił radości ze spotkania Pana, pragnie dzielić się tą radością z innymi. Doświadczenie bowiem żywego Chrystusa – Zmartwychwstałego Zbawcy – napełnia serce człowieka młodzieńczym entuzjazmem do świadczenia o Prawdzie i do dzielenia się Miłością. Tego właśnie – jak pokazują dzisiejsze czytania – doświadczyli najpierw sami Uczniowie: „Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana” (J 20, 20b). Doświadczyli tego także pierwsi chrześcijanie, jeśli umieli się dzielić z potrzebującymi tym wszystkim co posiadali (por. Dz 4, 32-35).

Każdy też jednak kto dostąpił tej prawdziwej radości, zaznał też zapewne i prawdziwego smutku. Bo jak nazwać stan, kiedy pragnąc dobra, czynimy zło, lub co gorsza, czynimy zło w ogóle nie pragnąc dobra? I właśnie to ciągłe zmaganie się dobra ze złem jest odwiecznym problemem każdego człowieka. Zmaganie się, a może raczej walka. Gdy wygrywamy wraz z dobrem – to wygrywa w nas Chrystus wraz z łaską Jego zbawczych Sakramentów. Gdy przegrywamy – odtrącamy miłość Pana i Jego samego. Wojna o zbawienie człowieka została już przez Jezusa wygrana. Miłość pokonała nienawiść. Życie zwyciężyło śmierć. Miłosierdzie zwyciężyło egoizm. Pozostała jednak bitwa o zbawienie naszego życia…

II Niedziela Wielkanocna kończy oktawę Wielkiej Nocy. Przepiękna to klamra spinająca w jedną całość odkupiającą nas śmierć Chrystusa i chwalebne Jego Zmartwychwstanie, z okazywanym nam przez Niego współczuciem, zmiłowaniem i litością – a więc łaską miłosierdzia. Przeżywana uroczystość skłania do refleksji nad tą łaską, jaką każdorazowo otrzymujemy od Pana, który w imię miłości przebacza nam popełnione grzechy. Ten, który zginął za nasze grzechy na drzewie krzyża jest także Tym, który każdorazowo nam je odpuszcza. Dzisiejsza uroczystość jest niejako principium Wigilii Paschalnej, istotą łask i sakramentów, jakie w niej czerpią swój początek. Bo jak w Noc Paschalną dostępujemy łaski obmycia w wodzie chrztu, napełnieni zostajemy ogniem Bożego Ducha i nakarmieni Chlebem Życia, tak Uroczystość Bożego Miłosierdzia jest dniem, w którym już tu na ziemi dostępujemy zbawiennych owoców Bożej miłości.

„Proś wiernego sługę mojego:, żeby w dniu tym powiedział światu całemu o tym wielkim miłosierdziu moim, że kto w dniu tym przystąpi do Źródła Życia, ten dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar” („Dzienniczek”, 300). Oto i sens, oto i sedno tajemnicy Miłosierdzia Bożego: przebaczenie wypływające z miłości. Warunkiem zaś jego jest przystąpienie do Źródła Życia, czyli zawierzenie Panu; czyli przystąpienie do Niego, przylgnięcie, wpatrywanie się w Jego Oblicze, napełnianie się Jego miłością. Znamiennym jest, że Pan łaskę przebaczenia powiązał tak ściśle ze swoim sakramentalnym działaniem.

„Córko moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu moim. Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrz­ności miłosierdzia mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łas­ki; niech się nie lęka zbliżyć do mnie żadna dusza, chociażby grze­chy jej były jako szkarłat” („Dzienniczek”, 699).

Niebywałe obietnice i łaski związał Pan z dzisiejszym dniem. Rabbi – jak niegdyś swych Uczniów, jak wędrowców w drodze do Emaus – zaprasza nas do swojego Stołu. Pragnie, byśmy czerpali z owoców Jego męki, śmierci i zmartwychwstania „Jak niedawno narodzone niemowlęta, pragnijcie duchowego niesfałszowanego mleka, abyście dzięki niemu wzrastali ku zbawieniu” (1P 2, 2; por. Antyfona na wejście II Niedzieli Wielkanocnej). Oto i nasze zadanie, które odkrywamy: wzrost w wierze ku zbawieniu! A jakie są ku temu środki: Sakramenty! Gdzie – pytam – jest nasza nadzieja? W Bożym miłosierdziu!

To właśnie sakramenty Wtajemniczenia Chrześcijańskiego (Chrzest, Bierzmowanie i Eucharystia) przemieniają nas cudownie, odradzają i odkupiają, czyniąc nas coraz bardziej podobnymi do naszego Zbawiciela (por. Kolekta na II Niedzielę Wielkanocną). Ten sam Jezus dwadzieścia wieków później przypomni nam o swojej przebaczającej miłości za pośrednictwem s. Faustyny. „Sekretarko moja, napisz, że jestem hojniejszy dla grzeszników niżeli dla sprawiedliwych. Dla nich zstąpiłem na ziemią… dla nich przelałem krew, niech się nie lękają do mnie zbliżyć, oni najwięcej potrzebują mojego miłosierdzia” („Dzienniczek”, 1275). A ponieważ każdy z nas jest grzesznikiem, podobnie jak po łaskę Sakramentów, może sięgać i po uświęcające Boże miłosierdzie. Pod jednym wszakże warunkiem: przychodząc z pokorą – jak marnotrawny syn do domu swego Ojca – musi mieć świadomość utraconej godności Dziecka Bożego i pragnienie stanięcia w całej prawdzie. Owocem zaś tego działania Bożej miłości i obecności miłosierdzia w naszym życiu powinno być nasze wewnętrzne nawrócenie, nasza prawdziwa metanoia (por. Jan Paweł II – „Dives in Misericordia”, 6).

Z przebitego boku Jezusa wypłynęły krew i woda. One to dały początek świętym sakramentom: obmywającej wodzie chrztu, zdrojom łask Ducha Świętego (którego biblijnym symbolem jest woda), oraz nowemu i wiecznemu Przymierzu Boga z człowiekiem zawartemu we krwi Chrystusa. Te dwa promienie krwi i wody widzimy też na Miłosiernym wizerunku „Jezu, ufam Tobie”. Jak pouczył nas sam Jezus: „Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest ży­ciem dusz (…). Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie” („Dzienniczek”, 299).

Święty Tomasz musiał dotknąć by uwierzyć; musiał zobaczyć, aby się przekonać. Jak wiele w tej jego postawie naszego „szkiełka i oka”, które wszystko pragnie zbadać, samemu doświadczyć i przeżyć. Dlaczego tak wiele sensacyjnych wiadomości przyjmujemy za autentyczne, a tak trudno nam uwierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa? A jeśli nie trudno, to dlaczego tak często żyjemy w taki sposób, jakby Bóg umarł, a życie polegało jedynie na doświadczaniu coraz to nowych przyjemności? A może wierzymy w Boga, tylko wciąż brak w nas paschalnej odwagi i radości głoszenia, płynącej z faktu spotkania Zmartwychwstałego?

Druga prefacja wielkanocna ukazuje związek pomiędzy zbawczą męką i zmartwychwstaniem Jezusa, a naszym życiem: „On swoją śmiercią wybawił nas od śmierci, a Jego zmartwychwstanie jest zadatkiem naszego zmartwychwstania”. Prośmy więc Pana w tym szczególnym dniu łaski, abyśmy korzystając jak najczęściej ze świętych sakramentów, pozwolili się przenikać Bożemu miłosierdziu. Aby w nas zamieszkała radość, odwaga i świętość. Aby działanie wielkanocnego Sakramentu trwało w nas nieustannie… (por. Modlitwa po komunii na II Niedzielę Wielkanocną).

„Panie, Boże mój, do Ciebie wołałem,
a Tyś mnie uzdrowił.
Panie, mój Boże,
z krainy umarłych wywołałeś moją duszę
i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu” (Ps 30, 3-4)

Tomasz Grabowski

Tomasz Grabowski – student Wydziału Teologicznego PAT; animator Ruchu Światło-Życie i członek Krakowskiej Archidiecezjalnej Diakonii Liturgicznej.

 

Zobacz także