Misjonarz z Sahary

Książka nosi tytuł: „Umiłowane ostatnie miejsce. Listy do braci trapistów”. Poszczególne rozdziały prowadzą nas drogą duchową, którą przebył Karol de Foucauld od czasu swego nawrócenia aż po, uważaną za męczeńską, śmierć w Tamanrasset w 1916 roku.

SPOTKANIE Z BR. KAROLEM DE FOUCAULD

Okładka książkiPrzygoda z Karolem de Foucauld zaczęła się dla mnie już w szkole średniej, kiedy to przeczytałam jego medytacje. Kolejny kontakt miał miejsce parę lat później, już na studiach, kiedy to prowadziłam grupę dyskusyjną w Duszpasterstwie Akademickim . Na jedno ze spotkań zaprosiłam małą siostrę od Najświętszego Serca Jezusa. Owocem tego było przeczytanie książki Echa Nazaretu. Teraz natomiast staję przed zadaniem przedstawienia rzeczy niezwykłej, dotąd niepublikowanej w Polsce w takiej wersji. A mianowicie zbioru listów Karola de Foucauld. Pisał je do przyjaciół zakonnych i rodziny.

Książka nosi tytuł: Umiłowane ostatnie miejsce. Listy do braci trapistów. Może on być nieco mylący, ponieważ zbiór obejmuje także korespondencję z osobami świeckimi; głównie panią de Bondy (kuzynką świętego z Sahary). Poszczególne rozdziały prowadzą nas drogą duchową, którą przebył Karol de Foucauld od czasu swego nawrócenia aż po, uważaną za męczeńską, śmierć w Tamanrasset w 1916 roku.

Listy postulanta z lat 1889–1890 wprowadzają nas w życie duchowe niepokornego jeszcze porucznika strzelców afrykańskich. Modlitwa z wcześniejszych czasów – „Boże mój, jeśli istniejesz, spraw, bym Cię poznał” – zostaje wysłuchana. Oto w 1889 roku rezygnuje z życia rozhukanego żołnierza, żeby poddać się całkowicie prowadzeniu księdza Huvelina. Próbuje rozpoznać swoją drogę w kościele. Początkowo wydaje się, że będzie to droga trapisty…

Przyszły święty mocno odczuwa oddalenie i odizolowanie od bliskiej mu dotychczas kuzynki, wicehrabiny de Bondy. Podczas czytania listów można odnieść wrażenie, że nie do końca jest przekonany, czy dobrze zrobił, rzucając wszystko tak radykalnie. Rozstanie ułatwia mu jednak pozwolenie mistrza nowicjatu, który zgodził się na jego korespondowanie z krewną. Pełne górnolotnych wyrażeń pisma młodego człowieka są faktycznie głosem z innej epoki. Dziś już tak nikt nie pisze listów, a w zasadzie niewiele osób je w ogóle pisze.

Karola ciągnie na Wschód. Ten zupełnie inny od ówczesnej Europy, a dostępny dla niego z uwagi na kolonie francuskie. Przyjmuje imię br. Maria Alberyk, od imienia jednego z opatów trapistowskich. To w Syrii, do której się udaje, ćwiczy się w posłuszeństwie. Stanie się ono dla niego osią życia. Nigdy nie wystąpi przeciw woli przełożonych. Może tylko czasami pomoże losowi, spotykając się z odpowiednimi osobami.

Od samego początku poznajemy br. Alberyka jako mistrza umartwień. Jednych to buduje, innych odpycha. Duch radykalizmu, który go przenika, wyziera z każdego listu z tamtego czasu. Jesteśmy już w latach 1890–1893. Młody profes pisze listy z Akbès niedaleko Aleksandretty. Złożenie profesji okazuje się zbawienne dla jego korespondencji. Od tego czasu jego listy stają się bardziej dojrzałe i nie tak bardzo emocjonalne. Co prawda wróci do podobnego stylu pisania za parę lat, ale na krótko. Ostatni okres pisania listów, to pisma mężczyzny w pełni dojrzałego, który dzięki doświadczeniu nie jest już tak surowy dla innych (surowość względem siebie pozostanie mu do końca życia).

Bardzo ciekawa jest lektura listów z tego okresu również z innego względu. Korespondencja z tych trzech lat pokazuje niesamowite zmaganie olbrzyma duchowego z palącym go pragnieniem umartwienia i realizowania się w bardziej wymagającym dziele kościoła niż zakon trapistów. Decyduje się w końcu na wystąpienie z klasztoru. Niezwykłe jest, jak zostało to przeprowadzone w skostniałych przecież jeszcze w tamtym czasie strukturach zakonnych i kościelnych.

Kolejna odsłona to pobyt w Nazarecie w latach 1897–1900. Posługa u klarysek uczy go pokory i życia w zapomnieniu, którego cały czas pragnie. Listy słane z Nazaretu odsłaniają nam po części kulisy życia w Ziemi Świętej, tzn. tej, po której stąpał Jezus. Pojawia się nowy podpis: br. Karol od Jezusa. Świadczy to zapewne o jakiejś niewidzialnej dla oka przemianie, która się dokonała w Karolu de Foucauld.

Potem na krótko wraca do opactwa Matki Bożej Śnieżnej, w którym dopiero teraz decyduje się na kapłaństwo. Bardzo interesujące jest, w jaki sposób stało się to możliwe, mimo braku przypisania do jakiejkolwiek diecezji.

Ta „najpiękniejsza dusza o niewiarygodnej szlachetności wkracza krokiem olbrzyma na drogę ofiary i ma niezaspokojone pragnienie, aby oddać się dziełu odkupienia niewiernych.” Tak o nim powie br. Henryk, jego powiernik i korespondent. Brat Karol od Jezusa udaje się do Beni–Abbès. Rozpoczyna się przedostatni okres jego korespondowania (1901–1905). Listów jest już mniej. Z trudem docierają one do Francji czy innych miejsc, w których przebywają jego rozmówcy. Powodem jest również nawał pracy, który ma boski samotnik na Saharze. Niezwykła jest jego postawa wobec muzułmanów i naprawdę warto się tego dowiedzieć z ust samego świętego.

W Tamanrasset przebywa na samym końcu, planując powrót na jakiś czas, żeby ukończyć dzieło, o którym marzy już od dawna. Niestety nie doczeka się czasu pokoju. Umrze dwa lata przed zakończeniem zmagań wojennych, w 1916 roku. Pod koniec swojej ziemskiej wędrówki porządkuje zasady, według których mają żyć jego naśladowcy. Za życia nie było mu dane doczekać się współtowarzysza niezwykłej drogi, którą obrał. Ostatnie listy, już po jego śmierci, pisane przez jego bliskich naświetlają okoliczności śmierci marabuta, jak go nazywali Tuaregowie.

Wkrótce listy stały się materiałem do biografii o. Karola, pisanej przez René Bazina. Niestety nie wszystkie przetrwały próbę czasu. Wiele zaginęło w zawierusze wojennej. Inne stały się pobożnymi prezentami i nie dało się ich odzyskać.

Te, które ocalały, są cennym źródłem wiedzy o Karolu de Foucauld nie tylko dla biografów, ale także dla wszystkich, którym bliska jest duchowość małego brata od Jezusa. Zwłaszcza że pierwszy raz możemy poznać odpowiedzi jego korespondentów; jakże różne od tekstów pustelnika z Tamanrasset…

Listy wydało wydawnictwo Karmelitów Bosych, można je kupić na stronie wydawnictwa.

 

Zobacz także