Mnich-kruk*)

3 czerwca tego roku, w swojej katechezie, wygłoszonej na audiencji generalnej, Benedykt XVI mówił o bardzo ciekawej postaci - Rabanie Maurze. Nazywany "Praeceptor Germaniae", ten benedyktyński mnich związany jest z epoką karolińską.

Papież wspomniał o jego pracy literackiej i zainteresowanich liturgicznych. Rabanowi przypisywany jest jeden z najbardziej znanych hymnów łacińskiego Kościoła: Veni, Creator Spiritus; jego autorstwa jest też hymn, śpiewany w czasie wielkoczwartkowej Mszy Krzyżma: O Redemptor, sume carmen. Poniżej trzy fragmenty z papieskiej katechezy.

Pierwsza praca teologiczna Rabana ukazała się w formie poetyckiej i miała za przedmiot tajemnicę Krzyża Świętego w dziele zatytułowanym „De laudibus Sanctae Crucis”, tak pomyślanym, by przynieść nie tylko pojęcia, ale również bodźce wybitnie artystyczne, wykorzystując zarówno formę poetycką, jak i formę malarską w tym samym ręcznie pisanym kodeksie. Proponując ikonograficznie między wierszami swego dzieła wizerunek Chrystusa ukrzyżowanego, pisze on na przykład: „Oto wizerunek Zbawiciela, który przez ułożenie swoich członków, świętym dla nas czyni najzdrowszy, przesłodki i umiłowany kształt Krzyża, abyśmy wierząc w Jego imię i okazując posłuszeństwo Jego przykazaniom otrzymać mogli życie wieczne dzięki Jego Męce. Za każdym więc razem, gdy wznosimy wzrok ku Krzyżowi, pamiętajmy o Tym, który cierpiał za nas, aby wyrwać nas z mocy ciemności, przyjmując śmierć, byśmy stali się dziedzicami życia wiecznego” (Lib. 1, Fig. 1, PL 107 zb. 151 C).
 
Rzeczywiście, Raban zrobił coś w rodzaju rebusa czy krzyżówki, w której wizerunek Ukrzyżowanego pojawia się na tle liter. Ponieważ dziełami Rabana zajmował sięWill Schipper, obecnie prezydent International Society of Anglo-Saxonists, mogłem zobaczyć kartę z owego manuskryptu na seminarium w Durham, poświęconym Świętemu Krzyżowi, na którym Will prezentował swoje badania. Chyba nawet gdzieś mam kserokopię; jeśli znajdę kogoś, kto umie to zeskanować, postaram się zamieścić tutaj.
Ta metoda łączenia wszystkich sztuk, intelektu, serca i zmysłów, która pochodziła ze Wschodu, miała się niebywale rozwinąć na Zachodzie, sięgając niezrównanych szczytów w kodeksach zdobionych miniaturami Biblii i w innych dziełach wiary i sztuki, które kwitły w Europie aż do wynalezienia druku, a nawet później. W każdym razie wykazuje ona u Rabana Maura niezwykłą świadomość konieczności włączenia do doświadczenia wiary nie tylko umysłu i serca, ale także zmysłów przez inne aspekty smaku estetycznego i ludzkiej wrażliwości, które prowadzą człowieka do korzystania z prawdy całym sobą, „duchem, duszą i ciałem”. To jest ważne: wiara jest nie tylko myślą, ale dotyka całego naszego jestestwa. Ponieważ Bóg stał się człowiekiem z krwi i kości, wszedł w świat zmysłów, my we wszystkich wymiarach naszego bytu musimy szukać i spotykać Boga. Tak oto rzeczywistość Boga, przez wiarę, przenika w nasz byt i go przemienia. Dlatego Raban Maur skupił swą uwagę przede wszystkim na Liturgii jako syntezie wszystkich wymiarów naszego postrzegania rzeczywistości. (…)
 
Istotnie, bardzo ważne, aby pamiętać, że wiara jest nie tylko myślą, ale dotyka całego naszego jestestwa, a więc i ciała, i jego zmysłów. Cielesność jest częścią nas, nie można temu zaprzeczać, nie można się jej bać.
 
Usiłował w ten sposób pojąć i przekazać innym treści teologiczne ukryte w obrzędach, odwołując się do Biblii i tradycji Ojców. Nie wahał się ujawniać, z uczciwości, ale także, by nadać większą wagę swym wyjaśnieniom, źródeł patrystycznych, którym zawdzięczał swoją wiedzę. Posługiwał się jednak nimi ze swobodą i uważnym rozeznaniem, rozwijając dalej myśl patrystyczną.
 
Vestigia patrum sequens – wstępując w ślady Ojców, tak mówił o sobie już Beda. Umieć się do tego przyznać – to nie tylko uczciwość, ale i pokora, których coraz mniej we współczesnej nauce, przekonanej, że we wszystkim jest pierwsza. A swoją drogą, kto dziś potrafiłby napisać, jak Raban, dzieło teologiczne, będące jednocześnie poezją?
 
*) Hraban = kruk.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.