Modlitwa jest lekarstwem

Środa XXVII tygodnia zwykłego, lit. słowa: Jon 4,1–11; Łk 11,1–4

Wiem Panie, żeś jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą (Jon 4,2).

Ta ewangeliczna treść może być, jak się okazuje, przyczyną smutku i cierpienia, jak to było w przypadku Jonasza.

Teraz Panie, zabierz, proszę, duszę moją ode mnie, albowiem lepsza dla mnie śmierć niż życie (Jon 4,3).

Nie on jeden miał „słuszne pretensje” do Boga z tego powodu. Pamiętamy z Dziejów Apostolskich, że Żydzi nie mogli znieść, gdy św. Paweł mówił im o udziale pogan w dziedzictwie synów Bożych. Skąd się bierze ten żal, ta złość na prawdę o Bożym miłosierdziu?

Okazuje się, że złość w naszym sercu jest większa, niż sobie z tego zdajemy sprawę. Kiedy mówimy o ogólnych prawdach na temat Boga, wszyscy się z nimi zgadzamy. Prawda o Jego miłosierdziu jest naszą wielką nadzieją, podobnie jak to było z Jonaszem, który we wnętrzu ryby głośno modlił się do Boga, znając Jego miłosierdzie i licząc na nie. Kiedy jednak chodzi o ludzi nam niemiłych, ta sama prawda staje się trudna do przyjęcia, a nawet wzbudza w nas gniew! To jedna ze smutnych prawd o mrokach naszego serca. Nie wiem, czy prawdziwie jesteśmy wolni od tej przewrotności. Trzeba sobie z tego zrobić rachunek sumienia, bowiem bez wyrzucenia z serca złości, która powoduje taką zatwardziałość, nie możemy stać się uczniami Chrystusa i nasze słowa nie będą w pełni prawdziwe.

Modlimy się codziennie: przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini. Modlitwa Pańska nie jest prostym pacierzem, ona jest dla nas szkołą nie tylko modlitwy, ale i życia. W Katechizmie czytamy: „Modlimy się tak, jak żyjemy, ponieważ żyjemy tak, jak się modlimy” (KKK 2725). Jest to niezmiernie trafne stwierdzenie mówiące o prawdzie naszego życia. Wynika z niego, że jeżeli mamy trudności na modlitwie, to trzeba poprawić nasze życie. Często chodzi po prostu o to, by wyrzucić z serca złe myśli, złość i zapalczywość, niechęć czy żal. Dopiero wówczas może pojawić się harmonia w modlitwie. Często jednak zapominamy o tej prawdzie i nie staramy się odmienić naszego życia, szczególnie naszych nastawień do ludzi i świata.

Ale istnieje także zależność odwrotna: modlitwa autentycznie wypowiadana staje się lekarstwem dla chorego ducha. Kiedy mówimy: Ojcze, serce powoli się rozszerza i człowiek uczy się od Boga miłosierdzia, co jest Jego największym pragnieniem. Chyba dostatecznie wyraźnie wyraża to podwójne przykazanie miłości Boga i bliźniego.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także