Modne słowa

Lubię określenie 'Wigilia wielkanocna'. Tak, 'wielkanocna', a nie 'paschalna'. Może ze względu na upodobanie do pływania pod prąd?

Owszem, ‚Pascha’, ‚paschalny’ to też piękne słowa, niosące w sobie wiele treści, i czasami są jak najbardziej na miejscu. Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha – jak to inaczej oddać? Jako ‚wielkanocna ofiara’? Nie całkiem, bo tu jednak chodzi o Paschę w rozumieniu żydowskim, jak to wyjaśniał Benedykt XVI w swojej homilii.

Po łacinie mamy tempus paschale, po polsku – okres wielkanocny. Po łacinie mamy kolejne Dominicae Paschae, po polsku – Niedziele wielkanocne. Ale o Wigilii wszyscy mówią – paschalna. Brzmi to trochę snobistycznie, kojarzy mi się z hiperpoprawnością w akcentowaniu niektórych wyrazów – żeby brzmiało bardziej uczenie albo cudzoziemsko.

A przecież ‚wielkanocna’ brzmi tak pięknie, tak świeżo, i tak właściwie – pokazuje, który moment tych świąt jest najważniejszy. Noc. Nie taka, jak inne noce. Wielka Noc. Jedyna w swoim rodzaju, kiedy sprawy ziemskie wiążą się – na stałe – ze sprawami niebiańskimi.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.