Moja rodzina i inne zwierzęta

Przyznaję się: Ukradłem tytuł tego wpisu z książki Geralda Durrella. A chciałem napisać, może nie do końca liturgicznie, o zwierzętach i ostatnim dniu kalendarzowego roku.

Jak pisałem gdzie indziej, dla mnie rok się zaczyna w 1. niedzielę Adwentu. Zupełnie nie rozumiem sylwestrowego szaleństwa, całego tego szału, hałasu etc. (Nikt mi nigdy nie potrafił wytłumaczyć, skąd te wybuchy "radości": czy dlatego, że stary rok się skończył, czy dlatego, że przyszedł nowy. Jeśli to drugie, to bardzo współczuję, jako urodzony pesymista, czy raczej melancholik, bo przecież nowy rok może się okazać gorszy niż stary, więc z czego tu się cieszyć?)

Wracając jednak do sylwestra: Kto z bawiących się na balach, prywatkach, imprezach etc. zdaje sobie sprawę, że nazwa tego dnia, tej zabawy, pochodzi od imienia świętego papieża z czasów Konstantyna? I że jest to przedostatni dzień oktawy Narodzenia naszego Pana?

Co mają z tym wspólnego zwierzęta? Dużo. Sylwestrowa noc to fajerwerki, hałas i błyski przez przynajmniej pół godziny. W miejscu, gdzie mieszkam, w centrum Warszawy, są one dosłownie naokoło: i od strony Wisły i Starego Miasta, i od strony Pałacu Kultury. Może to i ładnie wygląda, bardzo gandalfowato, ale psy ciężko znoszą takie atrakcje. Albo panicznie się boją, albo szaleją. O moją Nessę w tym roku szczególnie się boję – jak to zniesie?

Co zaś do samych zwierząt, nie tylko tych dzikich, ale i domowych (a zwłaszcza psów ) Zastanawiam się zawsze, czemu osoby duchowne, z nielicznymi wyjątkami, i osoby bardzo religijne, też z pewnymi wyjątkami, z takim lekceważeniem podchodzą do zwierząt? Kiedyś mówiłem pewnemu zakonnikowi w białym habicie, że mój pies jest chory, i usłyszałem lekceważące: "Aaa, pies?" Mieliśmy z prof. Świderkówną – wielką miłośniczką psów – własną teorię nt. stosunku ludzi do psów, ale nie będę tu o niej pisał, bo ktoś może się poczuć urażony. Tomasz z Akwinu gdzieś pisał, że Bóg dał nam "pieczę o całe stworzenie", z której będziemy kiedyś rozliczeni. Matka nasza, św. Teresa, podobno gdzieś napisała czy powiedziała, że nasze psy przemówią za nami na Sądzie Ostatecznym. Św. Cuthbert był zaprzyjaźniony z wydrami. Św. Edmund, król i męczennik (nota bene, umęczony przez wikingów w rycie ‚krwawego orła’) – z wilkiem, który pilnował jego zmasakrowanego ciała. Św. Oswald, król i męczennik – przedstawiany jest z krukiem. (To dwaj spośród moich ukochanych świętych, Oswald z Northumbrii, Edmund ze wschodniej Anglii.) Beda w komentarzach do Księgi Rodzaju jawi się jako wielki miłośnik przyrody. O św. Franciszku nie będę wspominał, bo to oczywiste. W kolędach śpiewamy o bydlętach, które klękają, a wół i osioł się Narodzonemu kłaniają. Na krzyżu z Ruthwell mamy dwójkę zwierząt (coś pomiędzy borsukiem a psem i smokiem), które swoimi nosami dotykają i rozpoznają Chrystusa (dziękuję dr Annie Gannon za zwrócenie na to uwagi).

O fragmentach Pisma, w których nasz Pan się przedstawia jak Pan wszelkich stworzeń, już pisałem. W dzisiejszej lekcji brewiarzowej czytamy słowa Pawła o Ewangelii głoszonej pośród całego stworzenia (Kol 1:23), a prorok zapowiadała, że wszelkie ciało ujrzy Boże zbawienie (Iz 40:5). I wreszcie – List do Rzymian: Całe stworzenie oczekuje wyzwolenia z niewoli zepsucia, aby w chwale dzieci Bożych mieć swój udział (Rz 8:18-23).

Wszystko, co daje Mi Ojciec, do Mnie przyjdzie (J 6:37)

Nessa


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.