Moje lektury: Liturgia pierwotnego Kościoła

Chciałem w tym wpisie krótko omówić książkę Josefa A. Jungmanna „Liturgia pierwotnego Kościoła”, wydanej rok temu przez Tyniec. Oczywiście nie jest to z mojej strony żadna formalna recenzja, tylko subiektywne omówienie.

Najpierw jedno uściślenie: pełny tytuł książki brzmi „Liturgia pierwotnego Kościoła do czasów Grzegorza Wielkiego”, jest on jednak podany tylko na stronie tytułowej, natomiast na okładce i grzbiecie książki widnieje tylko jego forma skrócona: „Liturgia pierwotnego Kościoła”. Polski tytuł nie jest precyzyjny, gdyż Kościół doby św. Grzegorza, czyli przełomu VI i VII w. trudno nazwać „Kościołem pierwotnym”. Zwłaszcza mylące może być pozostawienie skróconej formy tytułu na okładce. Tytuł oryginału angielskiego brzmi: „The Early Liturgy to the Time of Gregory the Great”. Rozmawiałem z jednym z redaktorów polskiego wydania, mówił mi że dobór adekwatnego polskiego tytułu był bardzo trudny, ostatecznie zdecydowano się na taką właśnie wersję, z pełną świadomością jej braków.

Książka po polsku ukazała się równo 54 lata po swym pierwszym wydaniu amerykańskim oraz 64 lata po wygłoszeniu przez Jungmanna wykładów, będących podstawą tej książki. Jest to bowiem przeredagowana wersja wykładów, które Josef A. Jungmann wygłosił latem 1949 roku na Uniwersytecie Notre Dame (USA), książka zaś ukazała się nakładem uniwersyteckiego wydawnictwa dziesięć lat później. Jednak mimo znacznego upływu czasu warto było tę pozycję przetłumaczyć i wydać, dlatego inicjatorom polskiego wydania można tylko pogratulować bardzo dobrego pomysłu. Redaktorzy polskiego wydania dodali szereg przypisów oraz umieścili na końcu wybór nowszej literatury dotyczącej historii liturgii w pierwszych kilku wiekach.

Książka Jungmanna stanowi znakomite i bardzo przystępne wprowadzenie do studium liturgii wczesnego Kościoła. Dlatego nie jest to pozycja zastrzeżona dla specjalistów, ale  świetnie się nadaje dla każdego kto chce poznać dzieje liturgii w pierwszych kilku wiekach. Książka składa się z pięciu części: „Pierwotny Kościół”, „Trzeci wiek”, „Wiek konstantyński”, „Rozwój liturgii od IV wieku” i „Liturgia rzymska przed św. Grzegorzem Wielkim”.

Oczywiście wiele rzeczy o których pisze Jungmann były mi już znane, co oczywiście nie znaczy to że nie mogłem dowiedzieć się przy tej lekturze czegoś nowego. Bardzo interesujące było dla mnie zwrócenie przez Jungmanna uwagi na swoisty wpływ gnostycyzmu na wczesną liturgię (s. 179-195); wpływ polegający oczywiście nie na przejmowaniu idei i praktyk gnostyckich, ale odwrotnie, na wypracowaniu pewnych form obrzędowych w polemicznej reakcji na gnostycyzm. Zdaniem Jungmanna, o ile na samym początku Kościół musiał podkreślać duchowy charakter swego kultu, dla odróżnienia od kultu judaistycznego i – jeszcze bardziej – pogańskiego, o tyle później, wobec fałszywej duchowości gnostyckiej, widzącej w materii siedlisko zła i negującej realizm wcielenia Syna Bożego, konieczne było większe dowartościowanie widzialnej, materialnej strony liturgii chrześcijańskiej. Jak później powie św. Leon Wielki, „to co było widzialne w naszym Zbawicielu, teraz jest dostępne w sakramentach” (mowa 2 na Wniebowstąpienie). Podobnie bardzo inspirujące jest to co pisze Jungmann o analogicznym wpływie arianizmu na liturgię (s. 297-311), przy czym tutaj przezwyciężenie arianizmu nie obyło się bez strat: konieczność podkreślania boskiej natury Jezusa zaowocowała mniejszym naciskiem na Jego rolę Pośrednika zbawienia, z licznymi konsekwencjami praktycznymi (tu np. należy widzieć podstawową przyczynę drastycznego spadku częstotliwości przystępowania wiernych do Komunii świętej po IV w.). Bardzo ważne jest to co pisze Jungmann o wzajemnym oddziaływaniu liturgii i kultury świeckiej. Oddziaływanie to następowało w obu kierunkach: zarówno jako wpływ kultury świeckiej na liturgię (s. 199-242), jak i liturgii na kulturę (s. 261-276).

Wiele z tego co pisze Jungmann zachowuje swoją aktualność. Jednak badania nad historią liturgii wciąż trwają i siłą rzeczy pewne sprawy dziś ujmuje się nieco inaczej. Wskazałbym tu na kilka spraw.

Po pierwsze, kwestia źródeł. Odnośnie do Didache 9-10, Jungmann stwierdza, że według zgodnej opinii badaczy rozdziały te dotyczą zwykłego posiłku a nie Eucharystii. Opinia ta była aktualna w 1949 r., jest jednak zupełnie nieaktualna w roku 2014, ponieważ obecnie większość badaczy opowiada się za uznaniem tego tekstu za eucharystyczny. Co do Tradycji apostolskiej, będącej jednym z najważniejszych starożytnych źródeł liturgicznych i z tego powodu wielokrotnie przywoływanej, Jungmann bez cienia wątpliwości opowiada się za przypisaniem dziełka św. Hipolitowi Rzymskiemu i datowaniem na ok. 215 rok. Konsekwentnie więc uznaje Tradycję za pewny element dziejów liturgii Kościoła w Rzymie. Dzisiaj jednak nie jesteśmy już tego tak pewni. Zwłaszcza od czasu serii artykułów Marcela Metzgera z lat 1988-1992 coraz bardziej zyskuje na znaczeniu hipoteza, że Tradycja nie jest dziełem Hipolita, ale anonimowym zbiorem tradycji niepewnego pochodzenia, raczej wschodniego.

Po drugie, Jungmann wielokrotnie dotyka kwestii historii rozwoju anafory eucharystycznej. Pewne kwestie z tej dziedziny są dziś stawiane nieco inaczej. Nie podtrzymuje się dziś tezy, że aklamacja Sanctus istnieje w anaforze od samego początku, jak twierdził Jungmann (s. 463), utrzymujący, że w anaforze z Tradycji apostolskiej aklamacja ta została celowo usunięta przez św. Hipolita (s. 119, 463) – twierdzenie takie jest pozbawione podstaw. Co do słów ustanowienia Eucharystii, Jungmann jest przekonany o niemożliwości istnienia anafory bez słów ustanowienia i zbywa problem nieobecności tych słów we wschodnio-syryjskiej anaforze Addaja i Mariego (s. 116). Dzisiaj znacząca grupa autorytatywnych badaczy uznaje, że takie przypadki miały miejsce a anafora Addaja i Mariego bynajmniej nie była w swoim czasie wyjątkiem.

Po trzecie, odnośnie do genezy święta Narodzenia Pańskiego, Jungmann jednoznacznie opowiada się za teorią „apologetyczną”, wg której święto miało być przeciwwagą dla pogańskiego święta narodzin słońca niezwyciężonego. Teoria ta jest dziś wprawdzie nadal uważana za możliwą, jednak obecnie duża część badaczy za co najmniej równie prawdopodobną uważa hipotezę L. Duchesne’a, wg którego genezą święta jest kalkulacja daty 25 marca jako dnia zarówno śmierci Jezusa, jak też poczęcia w łonie Maryi – Jungmann oczywiście znał tę teorię, ale odrzucał ją jako nieprawdopodobną (s. 236-237).

Po czwarte, odnośnie do liturgii zachodnich (s. 355-369), Jungmann klasyfikuje je w dwa typy: rzymsko-afrykański i galijski – ten drugi zawiera liturgie: galijską, hiszpańską, mediolańską i celtycką. Za główne centrum rozwoju tego drugiego typu liturgii Jungmann uważał Mediolan. Znowu, jest to możliwe, ale nie jest to jedyna istniejąca interpretacja. Zdaniem grupy badaczy, do liturgii typu galijskiego należy zaliczyć również liturgię północnoafrykańską, co więcej, ich zdaniem to właśnie Kartagina a nie Mediolan miałaby być kolebką liturgii typu galijskiego. Pisząc o różnicach między obydwoma typami liturgii Jungmann kontrastuje prostotę i zwięzłość liturgii typu rzymskiego z rozwlekłością liturgii typu galijskiego. Opinia ta wprawdzie do dziś jest dominująca, natomiast różne aktualnie prowadzone studia (np. Matthieu Smytha) prowadzą do nieco innych wniosków – chaotyczność i rozwlekłość stały się cechą liturgii galijskiej w kryzysowym dla niej okresie późnomerowińskim, gdy liturgia ta stała się hybrydą, łączącą elementy różnego pochodzenia, natomiast we wcześniejszej fazie odznaczała się klarownością nie mniejszą niż liturgia rzymska, choć wyrażaną na inne sposoby.

Po piąte, odnośnie do teologii liturgii, Jungmann zdecydowanie dystansuje się od misteryjnej teologii Odo Casela (s. 243-260), w tym również od jego tezy, że w liturgii jest obecne samo dzieło zbawcze Chrystusa, a nie jedynie jego owoce. Na pewno najsłabszym punktem teorii Casela było szukanie inspiracji w analizie misteriów pogańskich, natomiast istota jego teologii jak najbardziej jest podtrzymywana, a teza o obecności zbawczego dzieła Chrystusa w liturgii została przejęta przez nauczanie Kościoła (np. KL 6).

Wszystko co tu napisałem nie jest w najmniejszym stopniu krytyką Jungmanna – jest rzeczą absolutnie normalną, że po z górą 60 latach pewne rzeczy są ujmowane inaczej.

Świetną pracę wykonali redaktorzy wydania polskiego, dodając różne przypisy objaśniające oraz bibliografie i indeksy. Dwie drobne uwagi, jedna co do przypisu, druga co do bibliografii. W przypisie 19 na s. 346 redaktorzy napisali, że w Mszale Pawła VI jest pięć Modlitw eucharystycznych plus dwie o pojednaniu i trzy na Msze z dziećmi. Byłoby to ścisłe w odniesieniu do Mszału dla diecezji polskich, ale nie dla editio typica, gdzie są cztery Modlitwy podstawowe plus „Modlitwa na Msze w różnych potrzebach” (ta co w „polskim” mszale jest Modlitwą piątą) i pozostałe wymienione. Polska wersja trzeciej edycji typicznej też będzie musiała przyjąć taki układ. Z kolei w bibliografii na s. 477 mamy następującą pozycję:

„Taft R.F., A History of the Liturgy of St. John Chryzostom, vol. 1-6, Rome 1978-2008 (Orientalia Christiana Analecta. [Dotąd nie ukazał się jeszcze pierwszy tom]).”

Informacja w nawiasie kwadratowym jest trochę nieścisła. Funkcję pierwszego tomu serii pełni pozycja: J. Mateos, La célébration de la Parole dans la liturgie byzantine. Étude historique (Orientalia Christiana Analecta 191), Roma 1971. To właśnie o. Juan Mateos SJ był pomysłodawcą projektu całościowej historii liturgii św. Jana Chryzostoma i ta jego książka obejmuje zakres od „oficjum trzech antyfon” do modlitw litanijnych po Ewangelii. Taft jest kontynuatorem projektu i jego tom drugi The Great Entrance (Roma 1978) jest bezpośrednią kontynuacją książki Mateosa. Potem Taft wydał jeszcze tomy IV-VI, dochodząc już do końca liturgii. Nie ukazał się natomiast tom III o anaforze św. Jana Chryzostoma, Taft odłożył to na koniec i pracuje nad tym w tej chwili, jest to już dość zaawansowane, ale nie wiadomo czy zdąży (Taft ma ponad 80 lat i problemy zdrowotne), jest nadzieja że w razie czego dokończą to jego uczniowie Stefano Parenti i Elena Velkovska. Gdyby Taftowi udało się doprowadzić do końca tom III, być może wróciłby jeszcze do tomu I, uaktualniając książkę o. Mateosa.

Na sam koniec muszę jeszcze z przykrością wspomnieć o najsłabszym punkcie polskiego wydania książki Jungmanna, jakim jest posłowie autorstwa ks. prof. Helmuta Sobeczki (s. 479-485). Tekst zawiera zupełnie nie to co powinno się znaleźć w posłowiu, nie ma zaś w nim tego co się tam znaleźć ewidentnie powinno. Autor posłowia podaje najpierw informacje o powstaniu książki i jej wydaniach w różnych krajach, a następnie przybliża życiorys o. Jungmanna. Są to oczywiście pożyteczne informacje, ale pasują one nie do posłowia a do przedmowy. Między wierszami zaś ks. Sobeczko wtrąca zupełnie niepotrzebne akcenty polemiczne przeciw tradycjonalistom, pisząc, że Jungmann „zbija ich argumenty” (s. 481). Jakie argumenty i w jaki sposób je zbija – tego akurat się nie dowiadujemy. No cóż, każdy ma swoje hobby, a Ksiądz Profesor jak widać potrzebuje powbijać szpile „tradsom”, niezależnie od tego czy jest to do czegoś potrzebne czy nie. Aż się prosiło natomiast, żeby w posłowiu napisać coś o aktualności książki po kilkudziesięciu latach, czyli co zachowuje aktualność, a co nie, czyli mniej więcej to, czego szkic zrobiłem powyżej, na ten temat jednak nie ma ani słowa. W istniejacym kształcie posłowie jest w tej książce właściwie zbędne. Jest to łyżka dziegciu w beczce miodu, na szczęście jednak w tym przypadku można łatwo ten dziegieć od miodu oddzielić.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Maciej Zachara MIC

Maciej Zachara MIC na Liturgia.pl

Urodzony w 1966 r. w Warszawie. Marianin. Rocznik święceń 1992. Absolwent Papieskiego Instytutu Liturgicznego na rzymskim "Anselmianum". W latach 2000-2010 wykładał liturgikę w WSD Księży Marianów w Lublinie, gdzie pełnił również posługę ojca duchownego (2005-2017). W latach 2010-2017 wykładał teologię liturgii w Kolegium OO. Dominikanów w Krakowie. Obecnie pracuje duszpastersko w parafii Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Bazylianówka w Lublinie. Ponadto jest prezbiterem wspólnoty neokatechumenalnej na lubelskiej Poczekajce, a także odprawia Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w rektoralnym kościele Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Staszica w Lublinie....