Mowa o Męce Pańskiej

Wierzcie, że w Chrystusie jest i prawdziwe Bóstwo – i prawdziwe człowieczeństwo. On jest i ciałem i Słowem zarazem. Podziela On istotność Ojca, podziela też naturę matki.

Mowa 69 – O Męce Pańskiej

1. Najmilsi! Wielkość, nie dającej się ująć w słowa, tajemnicy Odkupienia tak przechodzi pojemność ludzkiego rozumu i wszelką zdolność mówniczą, że najbystrzejsi myśliciele i najwymowniejsze języki nie zdołają wypowiedzieć triumfu Męki Pańskiej. Mimo to jednak cieszyć się nam raczej nie wypada, niźli wstydzić, że nie możemy sprostać wzniosłości tego przedmiotu. Nikt zaś bardziej nie obniża jej, niż ten, co sądzi, że dostateczny dał jej wyraz. Nie będzie więc zbyteczna kazać o tym, o czym już niejednokrotnie kazaliśmy. Kto mówi o boskich sprawach, nie potrzebuje też obawiać się przesytu w słuchających „cielesnymi uszyma”, rzekomo ze względu na możliwość znudzenia ich częstszym powtarzaniem rzeczy znanych. Boć właśnie solidarna zawartość najbardziej znamionuje wiarę chrześcijańską, tak że podług nauki Apostoła „to samo mamy mówić wszyscy i być doskonale zgodni w jednej myśli i w jednym zdaniu” (1 Kor. 1,10). Brak wiary, przyczyna wszystkich błędów, w licznych gubi się opiniach, dlatego musi je upiększać krasomówczą sztuką. Wyznawanie prawdy natomiast, nie oddala się nigdy od swego ogniska; a że ono jednym mniej, drugim więcej przyświeca, to nie wina różnorodnego światła, jeno niedoskonałości patrzącego weń wzroku. Prawdzie służyć swoim kazaniem i ja także pragnę z pomocą nadprzyrodzonego światła. a ponieważ „rolą Boga uprawną jesteście i budowaniem Bożym” (1 Kor. 3,9), niechaj więc On sam i włodarzowi i otrzymującemu udzieli dostatniej miary. On, co wie najlepiej, jakiego czynszu może wymagać sprawiedliwie ze swych szczodrych nadań.

2. Patrzcie więc, najmilsi! Oto przeczytany tekst Ewangelii o zwycięskiej Męce Pańskiej (Mt. 26, 27; Mar. 14, 15; Łk. 22, 23; Jan 18, 19), – a słuchaliście go z natężoną uwagą – otwiera przed wami wszystkie tajemnice boskiego objawienia! Cieszcie się, że wszystko to, co w przepowiedniach prorockich osnuwał cień Starego Testamentu, wydobywa się na światło w tajemnicy Męki Pańskiej. Kończy się teraz rozmaitość ofiar (Kapł. 1) i różnica oczyszczeń; ustaje nakaz obrzezania (Rodz. 7, 10), rozróżnianie potraw (Kapł. 1, 1), święcenie szabatu (Wyj. 20, 10; Powt. Pr. 5, 14) i zabijanie baranka wielkanocnego (Wyj. 12, 3; Powt. Pr. 16, 6); wszystko to dlatego, ponieważ „Zakon przez Mojżesza był dany: łaska zaś i prawda stała się przez Jezusa Chrystusa” (Jan 1, 17). Były naprzód figury, aby po nich nastała rzeczywistość; z nadejściem rzeczy zwiastowanych zwiastuny skończyły swoje zadanie. a pojednanie ludzi z Bogiem tak było pokierowane, żeby zbawienie w Chrystusie, drogą jednakowego zawsze usprawiedliwienia, dostępne było wszystkim czasom; jego zaś odkładanie pomagało tylko do tego, żeby to, w co długo naprzód wierzono, z bezzwłoczną spotkało się czcią po urzeczywistnieniu. Boć skoro na tym polega zasługa wiary, że się przyjmuje za prawdę, czego się nie widzi (Żyd. 11, 1), Boski Nauczyciel szczególniejszą dobroć w tym nam okazał, że nas odłożył na te czasy, kiedy nam łatwiej jest poznawać, bo wiarę naszą możemy opierać na liczniejszych prorokach i świadkach, niż ci, co przed nami żyli.

3. Przyjmujcie zatem bez cienia wątpliwości to, co nam święte Ewangelie, Bożym palcem pisane, zaświadczą o Męce Pana naszego Jezusa Chrystusa! o wszystkim, co w niej zaszło, bądźcie tak silnie przeświadczeni, jak gdybyście tych rzeczy dotykali się osobiście i na nie patrzyli własnymi oczyma! (por. Jan 20, 25, 27). Wierzcie, że w Chrystusie jest i prawdziwe Bóstwo – i prawdziwe człowieczeństwo. On jest i ciałem i Słowem zarazem. Podziela On istotność Ojca, podziela też naturę matki. Nie ma w nim zdwojenia osoby – nie ma też zlania się w jedno natur. Boskiej jego mocy nie ima się cierpienie, a do ludzkiej słabości śmierć ma dostęp. Posługuje się on jedną i drugą naturą, ale w ten sposób, żeby moc słabości mogła nadawać chwałę, ale słabość mocy przyćmić nie zdołała. On, co dzierży świat cały, pozwala się pojmać prześladowcom i związać rękom tych, co go sercem nie pojmują. On – Sprawiedliwość – nie stawia sprzeciwu niesprawiedliwym; Prawda daje wolną drogę fałszowanym świadectwom. Tak, zachowując postać Boską, postaci sługi pozwala spełnić swe zadanie: przenosząc zaś okrutne męki w ciele, stwierdza tym sposobem, że narodził się w prawdziwym ciele. Ale do podjęcia cierpień nie zmuszała jednorodzonego Syna Bożego żadna konieczność; skłoniło go do tego jego miłosierdzie: aby grzech zniszczył grzech[1] i dzieło szatana szatańskim działaniem było udaremnione (Rzym. 8, 3). Wróg rodzaju ludzkiego zadał nam śmiertelną ranę w samym naszym zarodku, aby zgubić całą ludzkość. Pierwsi nasi rodzice poszli pod jarzmo niewoli, i potomstwo ich niezdolne było zrzucić z siebie żelaznego prawa śmierci. Kiedy więc szatan spostrzegł, że na tle pokoleń, poddanych mu tym prawem, jeden z synów ludzkich wybija się cnotami swymi ponad wszystkich dotychczasowych świętych, sądził, że wtedy zabezpieczy trwale swoje uprawnienia, gdy przetnie mu samą możliwość górowania zasługą i sprawiedliwością nad owym prawem śmierci. Podburza tedy w najgwałtowniejszy sposób swoich służalców i hołdowników i uderza nań z całą furią, ale ku własnej przegranej. Przypuszczając, że i on jednak coś musi mu być dłużny, za co miałby prawo go zabić, prześladuje go na zasadzie podobieństwa jego natury z innymi, a nie widzi, że to wyjątek, wolny od wszelkiej winy. Nie mylił się więc co do jego pochodzenia wedle ciała, ale błądził, co do przypisywanej mu winy. Boć „pierwszy Adam” o „drugi Adam” (1 Kor. 15, 47) jednacy byli ciałem, ale nie postępowaniem. w tamtym wszyscy umierają, w tym zaś wszyscy będą ożywieni (1Kor. 15, 22). Tamten swoją żądzą wyniesienia się zepchnął nas w nędzę, ten swoją mężną pokorą utorował nam drogę do chwały. Dlatego też powiada Pan o sobie: „Jam jest drogą, i prawdą, i życiem” (Jan 14, 6); drogą, czyli wzorem sprawiedliwego życia, prawdą, tj. pewną rękojmią spełnienia oczekiwań, i samym życiem w wiecznej szczęśliwości.

4. Nie przejrzeli tajemnicy tej wielkiej miłości tak bezbożni Żydzi, jak i pyszny szatan. Boć „gdyby byli poznali, nigdyby Pana chwały nie byli ukrzyżowali” (1 Kor. 2, 8). Ponieważ jednak postanowione zmiłowanie Pańskie zakryte było przed wrogiem rodzaju ludzkiego, a Boga, jednającego w Chrystusie świat z sobą (2 Kor. 5, 19), przesłaniała mu powłoka cielesna, nie zaprzestawał szaleć przeciw temu, w kim nie mógł znaleźć uprawnień dla siebie. Byłoby to nawet z większą korzyścią dla jego złośliwych dążeń, gdyby go był oszczędzał, i powstrzymał się od przelania krwi tego, co miał usunąć jego niewolę i wszystkim wolność przywrócić. Ale ciemności nie brały w siebie światła (por. Jan 1, 5), kłamstwo i ślepota nie mogły dojrzeć prawdy i mądrości. Pan zaś – wcielona łagodność – planowo zachował cierpliwość. Nie dopuścił do tego, by hufce aniołów, do usługi gotowe, przyszły mu z pomocą; do dna wypił kielich cierpienia i śmierci; mękę swą w całości obrócił w swój triumf: zwyciężył błędne nauki, pokonał wrogie moce. Rozpoczął się świat nowy, tak że szkodą dla tych, którym odrodzenie pomaga do zbawienia. „Stare rzeczy przeminęły, oto wszystko nowym się stało” (2 Kor. 5, 17; por. Iz. 43, 19; Obj. 21, 5). Wszyscy wierzący w Chrystusie i odrodzeni w Duchu Św. przez niego i z nim uczestniczą i w jego cierpieniu i w jego zmartwychwstaniu na wieczność. Świadczy o tym Apostoł w następujących słowach: „Albowiem umarliście i życie wasze ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się Chrystus, żywot wasz, ukaże, wtedy i wy z nim ukażecie się w chwale” (Kol. 3, 3).

5. Ponieważ tedy, najmilsi, taka nadzieja wam przyświeca, strzeżcie się szatana i wszelkich jego przebiegów. On nie tylko zastawia na was sidła żądz cielesnych i zmysłowych potnę, ale zachwaszcza też kąkolem fałszu posiew wiary, aby zniszczyć, co prawda wyhodowała. Kogo nie zdoła zepsuć przez złe uczynki, stara się zgubić błędami co do wiary. Strzeżcie się więc szumnych wywodów mądrości tego świata i unikajcie rozmów heretyckich, żmijowym zaprawnych jadem. Nie utrzymujcie łączności z tymi, co będąc naprawdę wrogami wiary, z imienia są niby chrześcijanami! Tacy ludzie ani nie są „świątynią Ducha Świętego” (por. 1 Kor. 6, 19), ani „członkami Chrystusowymi” (por. 1 Kor. 6, 15; Efez. 5, 30). o nie! Uwikłani w błędy, tyle mają w sobie odmian szatana, co bożków kłamstwa. My zaś uwolnieni ode złego przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, co i drogą i prawdą, i życiem jest naszym (Jan 14, 6), wszystkie doświadczenia doczesne i walki wytrzymujemy z pogodną wiarą w sercu! Jeśli nowiem współcierpimy z Chrystusem, wespół też z nim królować będziemy (Rzym. 8, 17; 2 Tym. 2, 12). Ta nagroda czeka nie tylko na tych, co ponieśli śmierć dla imienia Pańskiego z okrutnych i niegodziwych rąk, ale i wszystkich, co Bogu służą i dla Boga żyją. Będą oni ukoronowani w Chrystusie, tak jak w Chrystusie są ukrzyżowani! Zapewne, że ci, co aż do ostatniego tchnienia znosili straszliwe konanie i okrutne męczeństwo, będą przodowali w chwale bez porównania większej, ale zraz po nich pójdą ci, co pokonali w sobie żądzę chciwości, uroszczenia pychy i pragnienia rozkoszy, umartwiając ciało. Dlatego też słusznie powiada Apostoł, „że wszyscy ci, co chcą pobożnie żyć w Chrystusie, cierpią prześladowanie” (2 Tym. 3, 12). Nikogo ono nie ominie, kto nie stroni od pobożności. i wielkanocna uroczystość tego tylko oczekuje, kto urabia się „nie na kwasie starej złości, ale na przaśnikach szczerości i prawdy” (1 Kor. 5, 8); i kto już nie w „pierwszym” ale w „drugim Adamie” żyje jako „członek ciała Chrystusa”.

Chrystus, będąc w postaci Bożej, nie pogardził przyjęciem na się postaci sługi (Filip. 2, 7), aby w jednym jedynym „pośredniku między Bogiem i ludźmi, w człowieku Jezusie Chrystusie” (1 Tym. 2, 5), złączyły się: pełny majestat Boży z prawdziwie ludzką naturą. Boć gdyby „Słowo Boże” nie złączyło w jednej osobie swojej natury z naszą, to ani by nie było odrodzenia wodą chrztu, ani też odkupienia przez krew, przelaną w czasie męki. Ale ponieważ w podjętej dla nas tajemnicy Wcielenia nie ma żadnych fałszów ni pozorów, przeto nie na próżno wierzymy w to, że z umarłym współumieramy i ze zmartwychwstałym zmartwychwstajemy, jeśli tylko mieszka w nas ten, co „działa wszystko we wszystkich” (1 Kor. 12, 6), ten, co równy w Bóstwie z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje ma wieki wieków. Amen.

 


[1]tj. grzech popełniony na Chrystusie przez zadanie Mu męki i śmierci.

 

Zobacz także