Msza bez ministranta?

Ostatnimi czasy przyszło mi uczestniczyć w kilku celebracjach liturgicznych w różnych parafiach kilku diecezji. Tak się złożyło, że w wielu przypadkach msze święte celebrowane były bez obecności żadnego ministranta (a ja niestety nie poszedłem służyć, z braku własnego stroju i z przekonania, ze jednak ktoś sie pojawi - niemniej mea culpa).

Ostatnimi czasy przyszło mi uczestniczyć w kilku celebracjach liturgicznych w różnych parafiach kilku diecezji. Tak się złożyło, że w wielu przypadkach msze święte celebrowane były bez obecności żadnego ministranta (a ja niestety nie poszedłem służyć, z braku własnego stroju i z przekonania, ze jednak ktoś sie pojawi – niemniej mea culpa).

I tu zaczyna się ciekawostka… wspominałem już na jednym ze starszych wpisów blogowych (Gdzie są ministranci (…) ?), że troska o to, by w każdej parafii była (spora) grupa dobrze uformowanych ministrantów jest czymś ważnym…. ale nie tylko ze względu na wymienone wtedy powody (szkoła powołań kapłańskich itd).

Pierwszym i naturalnie podstawowym powodem potrzeby posiadania ministrantów jest ich obecność by służyć do Mszy Świętej. Brzmi banalnie? Ale cóż to właściwie znaczy?

Wprowadzenie Ogólne do Mszału Rzymskiego podaje, że właściwymi osobami do pełnienia służby przy ołtarzu są diakoni, akolici i lektorzy. Jeśli ich jednak brak, można ich zadania powierzyć tzw. ministrantom:

100. Gdy nie ma ustanowionego akolity, do posługiwania przy ołtarzu oraz do pomocy kapłanowi i diakonowi mogą być upoważnieni świeccy ministranci, którzy noszą krzyż, świece, kadzielnicę, chleb, wino, wodę lub też zostają wyznaczeni do rozdzielania Komunii świętej jako szafarze nadzwyczajni.

107. Funkcje liturgiczne, które nie są właściwe dla kapłana lub diakona i o których jest mowa wyżej (nry 100-106), proboszcz lub rektor kościoła może powierzyć także odpowiednio przygotowanym wiernym świeckim  poprzez liturgiczne błogosławieństwo lub upoważnienie przekazane na określony czas. Jeśli chodzi o funkcję posługiwania kapłanowi przy ołtarzu, winny być przestrzegane normy ustalone przez biskupa dla jego diecezji.

110. Jeśli we Mszy świętej z udziałem ludu jest tylko jeden usługujący, winien wykonywać różne funkcje.

 

Wprowadzenie w jednym z kolejnych punktów definiuje, czym jest msza święta z ludem:

115. Określenie „Msza święta z ludem” oznacza taką Mszę, w której uczestniczą wierni. Zwłaszcza w niedziele i święta obowiązujące należy ją sprawować w miarę możliwości ze śpiewem i z odpowiednią liczbą usługujących . Można ją jednak sprawować także bez śpiewu i z jednym ministrantem.

 

I tu koniecznie musimy poczynić jedną ważną adnotację:

Przepisy nie przewidują takiej mszy świętej celebrowanej dla wiernych, do której nie służy ani jeden ministrant…

 

Istnieje też forma Mszy świętej, w której obok kapłana uczestniczy tylko jeden usługujący:

III. MSZA ŚWIĘTA, W KTÓREJ UCZESTNICZY TYLKO JEDEN USŁUGUJĄCY

252. We Mszy świętej celebrowanej przez kapłana, któremu asystuje i odpowiada tylko jeden usługujący, zachowuje się obrzęd Mszy z ludem (por. nry 120-169). Ministrant w miarę możliwości wykonuje funkcje ludu.
(…)
254. Mszę bez usługującego lub bez obecności przynajmniej jednego wiernego można celebrować tylko ze słusznej i rozumnej przyczyny. Opuszcza się wówczas pozdrowienia, zachęty oraz błogosławieństwo na zakończenie Mszy.

Tymczasem od lat pojawiła się dziwna bardzo częsta praktyka, iż przy pełnym kościele wiernych kapłan celebruje mszę swiętą bez ani jednego ministranta. Przy czym nierzadko:

1. Zakrystian (laik czy zakonnik) przebywa w tym czasie w zakrystii i się nudzi, zamiast służyć do mszy…

2. Inni duchowni, którzy mogliby wypełniać funkcję nieobecnego ministranta nie podejmują tego zadania… przychodzą zebrać tacę, pomóc w rozdawaniu Komunii, wygłosić homilię… a resztę czasu przesiadują w zakrystii

Niestety, w ślad za pierwym "błędem" w postaci braku jak się okazuje właściwie niezbędnego do celebracji Mszy Świętej ministranta idzie cały szereg kolejnych patologii.

Sam więc przebieg liturgii nierzadko ulega niezgodnym z prawem modyfikacjom. Dość wymienić tu najczęściej w Polsce spotykane:

1. Czytania mszalne bywają wykonywane od ołtarza (choć we mszach z udziałem ludu muszą być wykonywane z ambony – jednak "chodzić się nie chce"); modlitwa powszechna bywa pomijana

2. Na ołtarzu umieszcza się kielich (często bez welonu, co jest powszechnym mankamentem), ampułki i wodę oraz ręczniczek do obmycia rąk. W efekcie ołtarz staje się graciarnią na wszystko, co do mszy potrzebne. Jakby celebrans nie mógł sam pójść do stolika/kredensji po patenę, następnie przy kredensji nalać do kielicha wina i wody, itd. Się jednak "nie chce".

3. Jeśli jest to msza ślubna, to na ołtarzu potrafi zalegać cały komplet: obrączki, rytuał, lekcjonarz, księga modlitwy wiernych, dodatkowa stuła, kielich, ampułki, lavabo… i wygląda to koszmarnie…

Tymczasem OWMR podaje jasno:

306. Na mensie ołtarza bowiem można umieszczać tylko te przedmioty, które są konieczne przy sprawowaniu Mszy świętej, to znaczy: Ewangeliarz od początku celebracji aż do ogłoszenia Ewangelii; od przygotowania darów do puryfikacji naczyń: kielich, patenę, puszkę, jeśli to konieczne, korporał, puryfikaterz, palkę i mszał.
W sposób dyskretny można w razie potrzeby umieścić na ołtarzu przyrządy wzmacniające głos kapłana.

Czy te braki ministrantów przy ołtarzu nie są też winą nas, wiernych? I czy skoro już ministranta nie ma, to należy mszę celebrować aż tak minimalistycznie? Czy tak daleko jest to stolika stojącego 2-3 metry od ołtarza? Czy lenistwo liturgiczne to grzech?


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Łukasz Wolański

Łukasz Wolański na Liturgia.pl

Chemik-biotechnolog. Pasjonat teologii, liturgista-praktyk. Czas dzieli między Legnicę i Wrocław. Szczęśliwie żonaty.