Mszał maryjny

W niedzielę miałem okazję rzucić okiem na telewizor, w którym pokazywano transmisję Mszy św. - z sanktuarium maryjnego w Markowicach. Akurat w tym momencie była prefacja. Od razu poznałem, z jakiego mszału Eucharystia była odprawiana.

Był to, potocznie mówiąc, mszał maryjny. Mszał ten wyróżnia mianowicie zupełnie inny, piękny, świeży język modlitw, w większości wprost opartych na Bibilii. Nie sposób tego nie zauważyć.

Pierwszy raz się zetknąłem z tym mszałem na Jasnej Górze – piękno prefacji tak mnie zafascynowało, że po mszy zapytałem księdza, co to był za formularz. I właśnie pierwszy raz usłyszałem o mszale maryjnym.

Kilka lat temu Ruch Światło-Życie przygotowywał się do pielgrzymki na Jasną Górę. W ramach przygotowania co miesiąc odbywały się spotkania, podczas których przewidziano formularze mszalne z mszału maryjnego. Pamiętam po jednej mszy odprawionej na takim spotkaniu zachwyt proboszcza, który stwierdził że musi kupić mszał maryjny dla swojej parafii. Zastanawiał się, czy nie odprawiać według tych formularzy mszy przed Nowenną do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. "Przez te modlitwy można pokazać zupełnie nowy obraz Maryi" – mówił.

Chciałoby się marzyć by takich liturgicznych modlitw jak w mszale maryjnym było jak najwięcej i by były obecne w codzienności parafialnej. No i by ten mszał, by jak najczęściej używany – tam gdzie oczywiście jego użycie jest możliwe.


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Krzysztof Jankowiak

Krzysztof Jankowiak na Liturgia.pl

Mąż i ojciec, od wielu lat w Ruchu Światło-Życie (obecnie w jego gałęzi rodzinnej). Redaktor pisma „Wieczernik”.