Muza polska abo obrok duchowny wielce rymowny

(przez barda poznańskiego uczyniona Bogu na chwałę, ludziom na pożytek ku zabawie dostojnej a piórem skromnym autora recenzji opisana, czyli rzecz o "Historiach dominikańskich" Jacka Kowalskiego)

Trudna rada, bo jakże recenzję takiej płyty napisać? Przyzwałem więc do pomocy Wacława Potockiego i uradziliśmy, iż wierszem jeno. Usiedliśmy razem i z pierwszej zwrotki jego Muzy polskiej zmajstrowaliśmy szybko oną pochwałę autorowi wielce szanownemu a zacnemu.

Król muzy idzie do lutni, do citol! / Niech każda pieśń ze swoją sztuką skacze!
 / Wsze instrumenty! co pieśni, liter, stron!
 / Stawajcie wszytkie na płycie uroczej:
 / Jacek zaczyna śpiewać, nie Apollon, / 
 Już za poddanych ma swoje słuchacze / 
Już nad ojczyste wyniesion obłoki – / to niechaj szumią hippokreńskie stoki.

Wyobraźcie sobie Państwo napisanie recenzji z płyty Kabaretu Starszych Panów. Co napisać, żeby istotę tamtych piosenek uchwycić? Można próbować – że humor bardzo wyrafinowany, że dowcip subtelny oraz inteligentnie celny, że muzyka prosta a piękna i łatwa w przyswojeniu. I co? I wcale nie wyłania się żywy obraz tego, co Kabaret proponuje. Moja próba również jest skazana na niepowodzenie, ale to dobrze – większa radość będzie udziałem słuchaczy Historii dominikańskich. A wszystko, co o Kabarecie Starszych Panów, to i płyty Jacka Kowalskiego się tyczy.

Sama zaś jego osoba kojarzy mi się przede wszystkim z gawędą. I takie też są te piosenki: gawędziarskie, napisane doskonałą polszczyzną, uświetnione wyszukanymi rymami (fragment nawet poczyniony dwuzgłoskowcem!). Jedne mądre i uczone, drugie „głupie” i zabawne. Wszystkie nader szybko wpadające w ucho. Wszechstronnie uzdolniony bard ma niebywały talent do tworzenia melodii, które w błyskawicznym tempie opanowują pamięć słuchaczy, by pojawiać się w ich głowach (i na ustach) w przeróżnych życiowych sytuacjach. Co ciekawe, liczne są świadectwa, że ta „dorosła” muzyka staje się przedmiotem zachwytów i skowytów dziecięcych.

Muzycznie album jest dopieszczony. Sam Jacek gra na citoli, choć mógłby przecież sięgnąć po gitarę. Reszta instrumentarium jest równie egzotyczna dla dzisiejszego słuchacza. Należą się ukłony dla Tomasza Dobrzańskiego, opracował on aranżacje, w których schematyczna zwykle „poezja śpiewana”, okazuje się kunsztowną formą złożoną ze zmieniających się pomysłów na akompaniament, z licznych smaczków, ozdobników. Czasem wręcz narzucających interpretację – wers „Wkrąg się rozszedł siarki smród” dotyczący podejrzanego stwora, być może z piekieł, okazuje się być bardzo dosłowny i… przyziemny. Ale to trzeba usłyszeć, bo gdyby opisać, wyszłoby ordynarnie.

Interpretację tekstów ułatwia też znakomita dykcja śpiewaka. Czyżby wokalistyka była na tak niskim poziomie, że na pochwałę zasługuje już poprawna wymowa? U Jacka Kowalskiego chodzi o coś więcej niż tylko poprawność. Nie tracąc nic ze śpiewności pozwala sobie on na gawędę śpiewem. Na przykład hiperpoprawna wymowa (wyśpiew?) wspaniale obrazuje nadęcie i bufonadę dominikanina w sporze z franciszkaninem (ech, ile razy słyszeliśmy taką wymowę…). Nie dajmy się zwieść, to nie są tylko proste pioseneczki – zawierają mnóstwo sensów poukrywanych przemysłem Jackowym.

Nie dajmy się też podejść z drugiej strony, to nie pieśni, ale podszyta ciepłą ironią najlepsza tradycja piosenki studenckiej w mistrzowskim, już profesorskim, wykonaniu. Pochwały skończyć pora, jak się je zaczęło, wierszykiem (mam nadzieję dowcipnym). Ten pozornie nie nie ma wiele wspólnego z tematem:

Gdy co chcesz szybko rozprzestrzenić w świecie,
 / nie krzycz na dachach „Ludzie, czy wy wiecie?!”, / 
raczej po cichu wyszeptaj w sekrecie.
 / Pewnie powtórzy kobieta kobiecie.

Będzie mieć można oczywiście niejakie zastrzeżenia, czy powtórzy dokładnie, ale, że niezawodnie to wątpliwości nie ma. Podobnie z piosenką – jeśli ma trafić pod strzechy, a nie zależy kompozytorowi na dokładnym odwzorowaniu:

Chcesz by śpiewał cię naród? Wkładkę płyty
 / zapatrz rychło w gitarowe chwyty: / 
Popłynie muzyka niezbyt czysta,
 / rozsławią twe barda imię ogniska.

Płyta jest piękna i dopracowana, ale właściwym medium rozbrzmiewania tych piosenek nie są głośniki. Jacek Kowalski uczynił wszystko, byśmy brali gitary i zdzierali gardła. Do dzieła!

Michał Buczkowski

 

Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia strony poświęconej Historiom dominikańskim w naszym sklepie oraz do zapoznania się z fragmentami utworów z płyty Jacka Kowalskiego.

Posłuchaj „Pochwała teologiczna św. Tomasza”
z płyty „Historie dominikańskie”

http://www.liturgia.pl/sklep/fragmenty/historie_dominikanskie/01.mp3

 

Zobacz także