Na brak wiary – miłość

Sobota XVIII tygodnia zwykłego, lit. słowa: Pwt 6,4–13; Mt 17,14–20

Słuchaj, Izraelu, Pan, nasz Bóg – Pan jedyny. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił (Pwt 6,4).

Jest to codzienna modlitwa Izraelity. Jest to jednocześnie „pierwsze i najważniejsze przykazanie”. Będziesz miłował! Nie po prostu uznawał, że Bóg istnieje. Wiara to miłość! Jeżeli nią nie jest, to jest chora.

W Ewangelii Pan Jezus zarzuca swoim współczesnym, a między nimi także uczniom: O, plemię niewierne i przewrotne! Jak długo jeszcze mam być z wami; jak długo mam was cierpieć? (Mt 17,17). Tym bardziej trzeba by tak zawołać dzisiaj, kiedy wiarę sprowadza się praktycznie do przyjęcia światopoglądu religijnego, uznającego istnienie Boga. I właściwie Pan Bóg powinien być zadowolony, że ludzie jeszcze Go uznają i chodzą do kościoła. Jednak Jego wymagania w odniesieniu do ludzi są kwestionowane jako atak na wolność. To jedna skrajność w podejściu do wiary. Inna pragnie widzieć w Bogu ostoję tradycyjnych wartości i wizji świata. Wiara jest w tym podejściu legitymacją porządności wobec zwariowanego świata. Bóg zapewnia człowiekowi dobre samopoczucie.

W obu przypadkach jednak nie ma mowy o miłości. Bóg jako zagrożenie dla wolności czy jako gwarant naszego świata jest Kimś na zewnątrz, jest Absolutem, ale nie jest kochającym Ojcem, kimś bliskim, kochanym. W obu przypadkach myślenie koncentruje się wokół zatroskania o siebie, wokół uznania swojej wartości i wolności. Właśnie to skoncentrowanie się na sobie jest główną przeszkodą na drodze do spotkania się z Bogiem i także z drugim człowiekiem. Prawdziwa wiara rozpoczyna się od rozpoznania w Bogu Kogoś, Kto nas kocha i pragnie, byśmy Go kochali. Miłość jest właściwym lekarstwem na brak wiary.

Pan Jezus zapytany o pierwsze przykazanie podał właśnie tę formułę modlitwy Izraela, ale jednocześnie uzupełnił ją przykazaniem miłości bliźniego. Nie da się bowiem kochać Boga, nie kochając bliźniego. Wiara w Boga przez miłość z całego serca i z całej duszy ukazuje się w naszej postawie wobec drugiego człowieka. Jeżeli nie ma w nas miłości do niego, to znaczy, że jeszcze naprawdę nie jesteśmy wierzącymi w Boga żywego. W tej materii nie ma względu na osoby. Nikt nie jest zwolniony od tego prawa.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 4, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

 

Zobacz także