Na początku było Słowo…

Tekst brata Łukasza o prawosławnej Wielkanocy i czytaniu prologu św. Jana przypomniał mi jedną z modlitw wielkanocnych. (Poza tym, trzeba w końcu napisać coś radośniejszego, czyż nie? Po co narażać się na zadziobanie.*)

W czasie wielkanocnej Wigilii pojawia się taka modlitwa: Boże, niezmienna Potęgo i wieczna Światłości, wejrzyj łaskawie na sakrament całego Kościoła i w pokoju prowadź dzieło zbawienia ludzkości według swoich odwiecznych zamiarów; niech cały świat ujrzy, że podnosisz upadłych, odradzasz słabych i wszystko wraca do pierwotnej nieskazitelności dzięki Chrystusowi, od ktorego wszystko pochodzi.

Nie zagłębiając się w całość tłumaczenia, zwrócę uwagę na końcówkę tej modlitwy: po łacinie to jest per ipsum Christum redire omnia in integrum, a quo sumpsere principium. Czyli: przez tego samego Chrystusa, od którego wszystko wzięło początek, principium.

A w prologu św. Jana czytamy: In principio erat Verbum (ew. Sermo, jeśli ktoś woli przekład Erazma).

*) Takie moje dziwaczne poczucie humoru…


Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marcin L. Morawski

Marcin L. Morawski na Liturgia.pl

Filolog (ale nie lingwista) o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Szczególnie bliska jest mu teologia Wielkiej Soboty. Miłośnik Tolkiena, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt i psów wszelkich ras. Uczy greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Interesuje się greką biblijną oraz średniowieczną literaturą łacińską i angielską. Członek International Society of Anglo-Saxonists, Henry Bradshaw Society.