Na początku drogi

Zapraszamy do przeczytania wywiadu z ks. Stanisławem Hartliebem

– Jak to się stało, że zainteresował się ksiądz właśnie liturgią?

– W dość późnym wieku zostałem ministrantem – bodajże w piątej klasie licealnej. To chyba sprawiło, że przeżywałem liturgię rzeczywiście z zainteresowaniem. Potem w seminarium bł. Michał Kozal, który był rektorem, już na pierwszym roku zastał mnie w bibliotece z książkami liturgicznymi. W czasie wojny drogi zaprowadziły mnie do Tyńca – bywałem tam w wakacje w czasie studiów. I tak to się jakoś zaczęło. Z tym „bakcylem” przyszedłem już do Konarzewa. Zawsze było dla mnie najważniejsze odprawianie Mszy św.

– A w jaki sposób zetknął się ksiądz z Ruchem Światło-Życie?

– Oczywiście przez liturgię. Byłem wykładowcą liturgiki w seminarium księży Chrystusowców. Na sympozjum dla wykładowców z całej Polski poznałem ks. Blachnickiego i zostałem przez niego z miejsca wciągnięty do roboty liturgicznej.

Najważniejsza jest Msza św.

– Całą formacje seminaryjną i święcenia otrzymał Ksiądz na długo przed Soborem. Czym była dla Księdza soborowa odnowa liturgii?

– Odpowiem może w ten sposób: bywałem mocno zmęczony w mojej pracy. Zwłaszcza przez pierwsze lata, gdy miałem dwie parafie: Konarzewo i Dopiewo, a potem Tomice. Zdarzało się tak, ze brewiarz odmawiałem dopiero o 23.00. I to na stojąco przy jakimś podwyższonym stoliku, bo jakbym usiadł… Ale była jedna rzecz, które mogłem czytać nawet najbardziej zmęczony, całą noc mogłem nad tym siedzieć – gdy dostałem z Watykanu jakiś dokument odnowy liturgicznej.

Nabywałem te dokumenty przez palotynów w Paryżu. Oni kupowali wydawnictwa w Rzymie, ja od nich otrzymywałem i za to musiałem odprawiać Msze św. – oni organizowali intencje. Za soborowy brewiarz, cztery tomy, przysłali mi do odprawienia 4 gregorianki i jeszcze 30 innych intencji – tak, ze było to prawie pół roku odprawiania Mszy św. No, ale ja musiałem to mieć.

– Jak ksiądz ocenia odnowę liturgii w Polsce? Na ile została ona już zrealizowana?

– Jesteśmy dopiero na początku drogi. Widzę oczywiście, że przeprowadzono wiele zmian, uważam jednak, że jest to dopiero początek. Chciałoby się aby zmiany dokonywały się szybciej…

– A co uważa Ksiądz za najważniejsze do zrobienia?

– Dla mnie rzeczą najważniejszą jest Msza św. przecież na Mszę chodzi jeszcze 30% ludzi w Polsce! Gdyby te Msze były tak naprawdę odprawiane według ducha liturgii… przecież to jest taki przekaz wiary, że nie potrzeba nic więcej! Słowa z Konstytucji Soborowej, że liturgia, szczególnie eucharystyczna, jest szczytem i źródłem, nie są dla mnie poetycką przenośnią – to jest prawda! Dlatego jestem ogromnie zmartwiony gdy widzę, jak czasem odprawia się Msze św. Jest ciekawa rzecz. Mamy księży, którzy są ogromnie zaangażowani w katechezę, naprawdę jej oddani – a liturgię odfajkowują. A przecież tutaj najwięcej ludzi przychodzi. Tutaj przychodzą z własnej woli – nie dlatego, że muszą. Niestety, nie zawsze dostają to co powinni dostać. A druga sprawa to Triduum Paschy. Nie ma piękniejszych i głębszych rekolekcji. Tylko to trzeba rzeczywiście pięknie zrobić, z całym oddaniem, z sercem.

– Może odnowa liturgii jest za trudna?

– Na pewno przeprowadzenie pełnej odnowy jest trudne. Jednak ten trud się po Bożemu „opłaca”, czego wielu nie rozumie. Przypomina mi się taka sytuacja z Krościenka, z lat siedemdziesiątych. Ostatnia Msza św. na rekolekcjach przed agapą. Przewodniczył ks. Blachnicki. Wiadomo, że jak on przewodniczył, to nie były to krótkie Msze św. Po Mszy w drodze na Kopią Górkę przyłączyła się do mnie moja parafianka, która była na rekolekcjach. Rozmailiśmy m.in. o Mszy. „Księże, jakie to było piękne! Ale jak krótko!” Ja spojrzałem na zegarek i stwierdziłem, że wcale nie było krotko – chyba dwie godziny. I ona się wtedy zorientowała, że jej zegarek stanął.

Gdy Msza św. będzie odprawiana pięknie, nikt się nie będzie nudził. Ludzie bynajmniej nie szukają liturgii krótkiej, tylko liturgii ładnej. Na przykład we Francji, tam gdzie ładnie sprawują liturgię – tam są pełne kościoły. Przed rokiem w „Tygodniku Powszechnym” był wywiad z biskupem Christophem Schonbornem, sufraganem wiedeńskim. Mówił on, że od czasu kiedy kard. Lustiger został arcybiskupem Paryża i zaczął pięknie sprawować liturgię w katedrze Notre Dame, zapełniła się ludźmi pragnącymi się modlić, przestała być muzeum i stała się naprawdę domem Bożym. Niedaleko Notre Dame jest kościół Gerwazego i Protazego, przy którym jest mnisza wspólnota jerozolimska. Tam jest sprawowana liturgia grecko-rzymska. Ikony, kadzidła, świece. Eucharystia nigdy nie trwa poniżej godziny, zwłaszcza, że popołudniu jest łączona z nieszporami. I tam jest pełen kościół!

Spotkanie z żywym Bogiem

– Co jako Ruch Światło-Życie możemy robić, aby przyspieszyć odnowę liturgii?

– Przede wszystkim pielęgnować cały charyzmat Ruchu, nie zaś tylko to, co się z niego podoba. Ruch jest przecież oparty na liturgii. Właśnie dzisiaj rozmawiałem z jednym z księży moderatorów. Mówił, że tego co otrzymał w zakresie liturgii w Ruchu, nie otrzymał w seminarium. Wszyscy księża, którzy spotkali się z Ruchem, mówią że dopiero tutaj zobaczyli w pełni, iż liturgia to coś osobistego, to jest rzeczywiście spotkanie z żywym Bogiem.

A więc – aby naprawdę wprowadzić odnowę liturgii – powinniśmy, zarówno księża jak i świeccy, nie dziwaczyć na liturgii, nie wymyślać, tylko realizować czystą liturgię według myśli Kościoła. I oto dbać bezwzględnie.

– Jak na dziś ocenia Ksiądz „liturgiczność Ruchu?

– Szczerze mówiąc, ja bardzo mało wyjeżdżam teraz na oazy letnie, trudno mi więc się wypowiadać. Niemniej – przed dwoma czy trzema laty byłem na jednym turnusie w Krościenku. I już po połowie turnusu przyszedł do mnie moderator drugiego stopnia dorosłych. „Księże, czy Ksiądz by nie przyszedł do naszej grupy na jedną konferencję bo myśmy jeszcze nic z liturgii nie zaczęli”. Drugi stopień! Oczywiście poszedłem. Podczas konferencji szeroko otwierali oczy, skończyło się na tym, że chcieli jeszcze. „Nie, oni nie mają już czasu” – powiedział prowadzący. „To wobec tego możemy zrobić tak, że ja wam odprawię Mszę św. i podczas tej Mszy coś dopowiem”. To z wielką radością przyjęli. I to było w samym Krościenku!

W pierwszych latach oazowych podczas godziny świadectwa najwięcej było zachwytu nad Mszą św., liturgią. A później i obecnie mówi się o różnych innych rzeczach, a Mszy św. prawie się nie zauważa. Oczywiście, częściowo może to wynikać z tego, że w parafiach odnowa liturgii trochę się już dokonała. Ale w pełni się przecież ona nie dokonała. Czyli coś musi być nie w porządku w prowadzeniu oazy, jeśli uczestnicy nie zauważyli Mszy św.

Dziękuję za V Modlitwę Eucharystyczną

– Ma Ksiądz swoje ulubione modlitwy we Mszy św.?

– We Mszy św.? w każdym razie jedno jest pewne – strasznie boje się księży, którzy znają tylko II Modlitwę Eucharystyczną. Kiedyś w tramwaju podeszła do mnie jedna pani: „Dziękuję księdzu za V Modlitwę Eucharystyczną”. Na Niedzielę Palmową wziąłem modlitwę o pojednaniu, tak samo w poniedziałek, wtorek, środę. To aż się prosi. Tam ciągle się powtarza „My grzesznicy…”

– Odnowa soborowa polegała między innymi na inkulturacji czyli na wprowadzeniu do liturgii elementów narodowych. W Polsce takich elementów, jak na razie, nie wprowadzono zbyt dużo. Czy Ksiądz, mając tak duże doświadczenie duszpasterskie i taka wiedzę liturgiczną, miałby może jakąś propozycje w tym zakresie?

– No cóż … Na przykład: jest taka zasada, że jeśli watykańskie editio typica ma kilka formuł jakiegoś obrzędu czy modlitwy, to Konferencja Episkopatu może wprowadzić następne. I tak watykańskie wydanie ma trzy formuły aktu pokuty. Można w Polsce wprowadzić np. „Święty Boże, święty mocny…” albo coś z „Gorzkich Żalów”, albo „Przepuść Panie, przepuść ludowi swemu…”. Z kolei w okresie Paschalnym mamy piękny znak, którego poza Polską nie ma chyba nigdzie – krzyż ubrany w czerwoną stułę. Mamy odnowione Triduum, jest Rezurekcja w nocy. I mogłoby być tak, że ten krzyż, który w Wielki Piątek był wnoszony i adorowany, tu byłby intronizowany – po lekcji, gdy kapłan czy kantor śpiewa uroczyste Alleluja, ubierałoby się krzyż w czerwoną stułę. A na przykład paschał mógłby prowadzić procesje rezurekcyjną.

– Procesja to jest polski zwyczaj?

– Polski. Mają ją jeszcze niektóre diecezje w Austrii.

– Mówimy o ogromnym znaczeniu Triduum Paschalnego. Ale przecież są to nabożeństwa odprawiane tylko raz w roku. W jaki sposób osiągnąć aktywny udział w nich wszystkich obecnych w kościele? Jak na przykład nauczyć melodii, które tylko wtedy są śpiewane?

– Mogę odpowiedzieć jak to robiliśmy w Konarzewie. Takim śpiewem przeznaczonym tylko na Wigilie Paschalną jest na przykład odpowiedź na wezwanie „Światło Chrystusa”. Zazwyczaj odpowiadamy „Bogu niech będą dzięki”. Ale Editio Missale Vaticani wyraźnie stwierdza, że w tym może być bardziej wymowny śpiew aklamacyjny. W Konarzewie śpiewaliśmy „Światłości Najświętsza, odblasku chwały Ojca, Jezu Chryste, Tobie chwała na wieki”. I śpiewał to cały kościół, nie tylko schola. Podobnie cały kościół śpiewał uroczyste Alleluja czy też piękny refren kantyku Mojżesza „Śpiewajmy Panu, obrońcy naszemu, Jemu zawdzięczamy nasze ocalenie". Jak do tego doszliśmy? Otóż ja uważam, że dla tej pieśni, tej treści, tej melodii trzeba znaleźć więcej miejsc w roku liturgicznym. Bo nawet jeśli będę próbował uczyć od Popielca, to się na Wigilii włączy jakaś grupka – ale nie cały kościół. I tak „Śpiewajmy Panu…” śpiewaliśmy przez całe pięćdziesiąt dni przed Ewangelią. W każdą niedzielę i w każdy dzień powszedni. A „Światłości Najświętsza…” było pierwszą pieśnią procesji komunijnej Bożego Narodzenia. I w ten sposób, bez tego wrażenia, że się znowu czegoś uczymy – nauczyliśmy się.

– Na Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu ks. Bolczyk wspomniał, że Ksiądz obecnie dużo pisze. Czy mógłby Ksiądz coś na ten temat powiedzieć?

– Teraz kończę pracę o przygotowaniu i przeprowadzeniu pierwszej Komunii św. Chciałbym, by ukazała się na jesieni. A potem mam w planie dalsze rzeczy. Szczególnie o roku liturgicznym, o misterium Paschy, o tym w jaki sposób wprowadzić odnowę liturgiczną w parafii, jak to zrobić w praktyce. Chcę po prostu sprzedawać moje ponad czterdzieści lat proboszczowania, dzielić się doświadczeniem. Czytałem też ostatnio bardzo ciekawą książkę w języku francuskim (tłumaczoną z angielskiego) – „Korzenie roku liturgicznego”. Autor stawia tam miedzy innymi hipotezę (i bardzo interesująco ją uzasadnia) o obchodzeniu Bożego Narodzenia już w II wieku (dotychczas uważano, że obchodzone było od IV wieku). Kusi mnie, żeby tę książkę przetłumaczyć na język polski i ją tu wydać.

– Bardzo serdecznie dziękuję Księdzu za rozmowę.

Wywiad otwierał specjalny, poświęcony liturgii numer „Wieczernika, dedykowany ks. Stanisławowi Hartliebowi z okazji pięćdziesięciolecia święceń kapłańskich.

 

 

Zobacz także