Nadmuchiwana kaplica na plaży Sardynii – parę słów komentarza.

Kilka dni temu media podały informację o przedsięwzięciu ks. Adnrei Brugnoliego z Werony, który wraz z członkami katolickiego stowarzyszenia „Strażnicy poranka”, 26 lipca br. zaczęli akcję ewangelizacyjną na plażach Sardynii, używając do tego nadmuchiwanego „budynku” o kształcie kościoła/kaplicy. Sam pomysł jest dość kuriozalny, ponieważ jednak wywołuje kontrowersje warto spojrzeć na niego we właściwym świetle.

Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę (czego wielu dziennikarzy nie zrobiło), że nadmuchiwany „budynek” nie jest w rzeczywistości kościołem (część serwisów bardziej poprawnie używa tu słowa kaplica, choć i co do tego można by mieć wątpliwości). Nie stanowi przestrzeni konsekrowanej, nie sprawuje się tam Eucharystii etc. Zgodnie z tym, co mówią organizatorzy, ma on służyć adoracji Najświętszego Sakramentu i głoszeniu katechez. Sensacyjne doniesienia medialne tymczasem roją się różnego rodzaju terminologicznych nieścisłości, przy czym nie wiadomo czy w grę wchodzi ignorancja dziennikarzy, czy chęć zrobienia większego szumu. Do takich językowych nadużyć należą np. tytuły artykułów typu „Spowiedź w bikini”, albo „Nadmuchiwany kościół i wierni topless” (wydaje się wątpliwe, żeby wpuszczono na adorację kobietę bez stanika!), bądź też sformułowania mówiące, że dzięki owej „kaplicy” wierni nie będą mieli dylematu czy iść do kościoła czy wygrzewać się w słońcu, gdyż swoje „religijne obowiązki” będą mogli wypełnić nie opuszczając plaży. Powierzchowność tego rodzaju zdań nie wymaga chyba komentarza.

Dziennikarzom tym nie przeszkadza wyraźna sprzeczność, jaka występuje pomiędzy powyższymi sformułowaniami, a cytowanymi w tych samych artykułach wypowiedziami autora całego pomysłu, który wyraźnie mówi, że jest on nakierowany przede wszystkim na ewangelizację i to szczególnie ludzi młodych, którzy często nie opuszczają plaży również w nocy (obiekt ma być otwarty w godz. 23:00-3:00). Podsumowując, doniesienia medialne na ten temat, są w dużej mierze konstruowane w sposób albo nieporadny, albo celowo zniekształcony, tak aby stanowiły sensację, nie ma więc potrzeby unosić się na ich podstawie świętym oburzeniem.

Inna rzecz, że dla celów takiej „plażowej” ewangelizacji nie trzeba było wydawać tysięcy euro, jakie ponoć kosztował,a jeśli już tak to można było lepiej się postarać i uniknąć potwornego kiczu, jakim jest „wystrój” nadmuchiwanej kaplicy. Upiorne wrażenie robią zwłaszcza krzyż i lichtarze, przywodzące na myśl w najlepszym wypadku dmuchane dziecięce plażowe zabawki. Pomijając kwestie odpowiednich przepisów, a biorąc pod uwagę jedynie niestosowność wnętrza, trzeba przyznać, że rzeczywiście wystawienie tam Najświętszego Sakramentu jest nadużyciem.

Czy zatem nie lepiej byłoby prowadzić na plaży akcję ewangelizacyjną, z bazą choćby w zwykłym namiocie, a zainteresowanych informować, że w konkretnym kościele odbywa się, zorganizowana specjalnie dla nich adoracja? W przeciwnym wypadku, ewangelizatorzy sprawiają wrażenie dodatkowego elementu dekoracyjnego plaży. Kościół, czy kaplica są jedynie innego rodzaju atrakcją, zrównaną do innych wygłupów zwracających uwagę swą pomysłowością. To, co dla chrześcijan istotne: podkreślająca godność Najświętszego Sakramentu przestrzeń, a przez to i sama Eucharystia, stają się tak samo warta uwagi jak budka z lodami, czy dmuchany zamek, po którym z zapałem skaczą dzieci.

Jedna z osób zaangażowanych w całe przedsięwzięcie (cytowana przez „Dziennik” za „Il Messaggero”) stwierdziła, że ma ono na celu zaoferowanie „żywego Kościoła, nowoczesnego, zjednoczonego i stworzonego dla młodych ludzi przez młodzież”, oraz że ludzie mogą przychodzić do kaplicy modlić się, lub też ze względu na zwykłą ciekawość. Trzeba powiedzieć, że w kontekście zastosowanych środków pierwsze sformułowanie brzmi tu dość przygnębiająco. Nie najlepiej świadczy o Kościele, że chwyta się tak rozpaczliwych środków, by prezentować się jako „żywy, nowoczesny i zjednoczony”. Ciekawość natomiast może i owszem kogoś przyciągnąć, tylko co dalej (a może raczej: co z tego)?

Tomasz Dekert
Tomasz Grabowski OP

 

Zobacz także