Nasze oczekiwania

20 grudnia, liturgia słowa: Iz 7, 10-14; Łk 1, 26-38

Oto Panna pocznie i porodzi syna i nazwie Go imieniem Emanuel (Iz 7,14).

Przedziwne są Boże zapowiedzi i ich wypełnienie. Scena z Księgi Izajasza odnosi się do konkretnej sytuacji - zagrożenia Jerozolimy ze strony królów Aramu i Izraela. Achaz, król Judei, nie chce żadnego znaku od Boga ani Jego interwencji. Sam zamierzał sobie zapewnić obronę i ratunek. W odpowiedzi Bóg jednak dał mu znak w postaci syna.

I rzeczywiście, zgodnie z zapowiedzią Boga, Jerozolima zostaje ocalona, młoda żona (alma – to kobieta, która jeszcze nie urodziła dziecka, a nie po prostu dziewica) Achaza urodziła mu syna Ezechiasza, który później jako król dokonał głębokiej reformy religijnej w Judei.

Jerozolima zostanie ocalona mimo upadku Aramu i Izraela. Imię Emanuel, czyli „Bóg z nami”, okazało się prawdziwym proroctwem w najbliższym doświadczeniu historycznym, jak i później w życiu Ezechiasza. Bóg ocalił Jerozolimę i był z Ezechiaszem, błogosławiąc jego dziełu odnowy narodu.

Niemniej, podobnie jak wcześniejsza Boża zapowiedź, skierowana przez usta proroka Natana do Dawida, narodzenia syna, który miał objąć królestwo w Jerozolimie i panować na nim na wieki (zob. 1 Krn 17,11-14), nie wyczerpała się wraz ze śmiercią Salomona, syna Dawida, który po tym proroctwie się narodził i był rzeczywiście jego następcą. Słowo Boga jest głębsze i dotyczy perspektywy większej niż sięgają nasze ludzkie wyobrażenia i pragnienia. Prawdziwa realizacja obu tych zapowiedzi dokonała się później w Osobie Jezusa Chrystusa.

Doskonale przewidywali to prorocy i przez nich utrwaliło się w świadomości całego Izraela wiele lat po śmierci zarówno Dawida, jak i Salomona oraz Ezechiasza. Syracydes niedługo przed narodzeniem się Pana Jezusa napisał: Miłosierdzie człowieka – nad jego bliźnim, a miłosierdzie Pana – nad całą ludzkością (Syr 18,13). Prawdziwy Emanuel, którego wyczekiwali Żydzi, nie dokonał politycznego wyzwolenia Izraela, ale wyzwolił wszystkich ludzi z niewoli zasadniczej: z niewoli grzechu, który odcinał wszystkich od prawdziwego życia. Niestety ta prawda nie była łatwa do przyjęcia dla Żydów. Święty Paweł właśnie z powodu głoszenia uniwersalności zbawienia był przez Żydów znienawidzony i prześladowany.

Wydaje się, że w takiej perspektywie trzeba spojrzeć na scenę zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie. W otoczeniu, w jakim żyła, istniało bardzo określone wyobrażenie o mesjaszu i jego roli w życiu Izraela. Dosyć jasno ujawniło się to w scenie prośby synów Zebedeusza – Jakuba i Jana – o uzyskanie miejsca po stronie prawej i lewej w królestwie Chrystusa (zob. Mk 10,35-44). Prośba dwóch braci wzbudziła wówczas oburzenie innych uczniów. Jednak sam spór o pierwszeństwo pomiędzy nimi ujawnił, że mieli oni podobną wizję misji Jezusa. Podstawą wyobrażenia byli władcy, wówczas panujący i ci, których znali z historii. Władza oznaczała panowanie nad innymi, stąd spór o pierwszeństwo. Nie tak jednak zamierzył Bóg relacje w swoim królestwie. Znowu nie ta miara i nie ta perspektywa.

To przesłanie pozostaje aktualne dla nas. Nas także odcinają od Pana nasze oczekiwania wyrastające z wyobrażeń. Musimy się stale uczyć otwartości na to, z czym do nas przychodzi Bóg, na coś, co nas nieustannie przerasta. Narodzenie się Jego Syna, które dokonało się w Betlejem, także pozostaje dla nas perspektywą duchową. Musi się ono dokonać w nas samych. Ze swej strony możemy jedynie przygotować Bogu miejsce w sercu.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 1, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także