Nauczanie na pustkowiu

Gdy się medytuje nad tym fragmentem, to prędzej czy później jest się jednym z tego tłumu.

 
Wtedy Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A on rzekł do ich: „Pójdźcie wy sami osobno na pustkowie i wypocznijcie nieco”. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na pustkowie osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu [sprawach]. (Mk 6. 30 -34)
 
Łukasz (9.11) i Mateusz (9. 35 – 36) piszą, że Jezus naucza tu i uzdrawia. Marek koncentruje się tylko na nauczaniu. Jak określić powód różnicujący narracje? Tłum jest niejednolity – znajdą się w nim łowcy sensacji i cudowoności, ludzie pragnący uzdrowienia, są w nim i tacy, którzy chcą Jezusa słuchać i to jest dla nich najważniejsze. Nieraz w tłumie jedna z grup jest we większości. Prawdziwie chorzy nie popędzą na pustkowie, bo sił na to nie mają. Łowców sensacji wszyscy ewangeliści doskonale ignorują. Pozostają ci trzeci.
 
Jezus i uczniowie, gdy dopływają na miejsce bezludne nad brzegiem jeziora, spotykają wielki tłum. W tym tłumie większość chce słuchać nauczania Jezusa. Podążają za Nim wybrzeżem pieszo za łodzią widoczną na horyzoncie. Nie baczą na uciążliwość wędrówki, na  czas oczekiwania. Wyraźnie Jezusowe nauczanie jest tego dla nich warte.
 
Tego rodzaju masowe zachowanie w ludzkim świecie jest cudowne, bo ekstremalnie rzadkie, nieprawdopodobne. Niezwykle rzadko pojawiają się osobowości, które takie zachowania wyzwalają. Tłum gromadzący się zasadniczo po to, by słuchać drugiego człowieka, by przebywać w jego obecności. Tłum zdolny do wysiłku by swego dopiąć. Tłum nie zegnany strachem, nie rozpalony ideologiczną namiętnością, nie oczadziały histerią, muzyką, pragnieniem sensacji, a tłum oczekujący na człowieka, który opowiada o Bożym świecie. Opowiada rzeczowo bez żadnych retorycznych chwytów, bez grania na emocjach. Opowiada spokojnie jako ten, który zna to, o czym naucza. Opowiada jak ten, który w tym, o czym mówi, tkwi, który jest „stamtąd” i „stamtąd” przemawia.
 
Miałem w życiu szczęście być raz jednym z takiego tłumu, w którym zyskałem świadomość tego, o czym tu piszę. Rok 1983. Postanawiamy z bratem, że pojedziemy za nim, gdzie tylko się da: Warszawa, Częstochowa, Kraków. Nocne zapchane pociągi, dwanaście godzin tkwienia w tłumie pod murami Jasnej Góry aż przybędzie na spotkanie z młodzieżą. I udział w czymś całkowicie nowym i nieoczekiwanym. Stadion w Warszawie – porwanie serca i pytanie o to, skąd wziął się ten płacz. Ludzie jacyś jaśni, otwarci, wyczekujący. Wieczór pod murami Jasnej Góry – szczęście z obecności. Dobrze, że jesteś, śpiewają. Mają rację. Jest jeszcze coś – doświadczenie blasku osoby. Od wtedy wiem, czym jest ten złoty krążek, który świętym malują wokół głowy, rzadziej wokół postaci – wiem, czym jest aureola. Wiem, bo widziałem.
 
Jakie ogromne było wtedy we mnie oczekiwanie na nauczanie. Nic z niego nie pamiętam. Nic z tego nie zapamiętałem już wtedy. Cóż, jestem tylko jedną z owiec, a te z natury głupie. Najtrudniej nakarmić takie słowem. Tamtego wieczora nauczał o sumieniu. Pięknie mówił. Tylko tyle zostało – dojmująca pamięć urody paru sformułowań, chociaż nauczał wiele.
 
Gdy wspominam teraz tamten wieczór sprzed ćwierć wieku w perspektywie tego, o czym nie da się na blogu napisać, to przychodzi mi do głowy fragment nauczania znad brzegów Genezaret o słowie jako ziarnie rzuconym w glebę Czy śpi czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, sam nie wie jak. 
 
   

Wpisy blogowe i komentarze użytkowników wyrażają osobiste poglądy autorów. Ich opinii nie należy utożsamiać z poglądami redakcji serwisu Liturgia.pl ani Wydawcy serwisu, Fundacji Dominikański Ośrodek Liturgiczny.

Zobacz także

Marian Grabowski

Marian Grabowski na Liturgia.pl

Dr hab. fizyki teoretycznej, profesor zwyczajny nauk humanistycznych. Kierownik Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Zajmuje się aksjologią nauki, etyką, antropologią filozoficzną. Autor m.in. książek: "Historia upadku", "Pomazaniec. Przyczynek do chrystologii filozoficznej", "Podziw i zdumienie w matematyce i fizyce".