Nie stawiajcie oporu złemu

Wtorek XI tygodnia zwykłego, lit. słowa: 2 Kor 6,1–10; Mt 5,38–42

A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu (Mt 5,39).

Ta zasada Pana Jezusa należy do najtrudniejszych do przyjęcia przez nas. Nasze doświadczenie wskazuje na to, że zwyciężają silniejsi i ci, którzy potrafią walczyć o swoje. Musimy jednak uznać prawdę, że Pan Jezus właśnie zgodnie z tą zasadą pokonał Złego. Jego krzyż był właśnie takim poddaniem się niszczącej sile zła i przez to ostatecznym zwycięstwem.

W dzisiejszym pierwszym czytaniu św. Paweł daje świadectwo ucznia, który idzie za Mistrzem w znoszeniu wszelkich utrapień:

Nie dając nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez [objawy] Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez zniesławienie i dobrą sławę (2 Kor 6,3–7).

Droga ucznia Chrystusa jest drogą jednoznacznie pozytywną, starającą się budować to, co jest podstawą pełni życia, bez prób pójścia na skróty przez użycie siły czy układów dla zdobycia sukcesu. Droga na skróty oznaczałaby pójście za światem i jego metodami działania. Niestety, chrześcijanie nieraz tak robią i robili w przeszłości. Nawet niektóre kraje były nawracane przy użyciu siły. Dokonano wielu zbrodni w imię głoszenia nauki Chrystusa. Stało się tak, gdy chrześcijaństwo zostało religią państwową. Nastąpiło wówczas powiązanie chrześcijaństwa ze światem w rozumieniu św. Pawła. Od tego czasu zatarły się granice, które dla św. Pawła były oczywiste i nie do przekroczenia. Pokutuje to niestety do dzisiaj w „katolickich” koncepcjach państwa i jego sposobach działania. Jednak bardziej konkretna w naszym życiu jest inna forma zdrady Chrystusowej zasady – gdy uznajemy Ewangelię za bardzo szlachetną ideę, ale jednocześnie uważamy, że „trzeba jakoś żyć”. Takie myślenie bardzo się rozpowszechniło i jest u chrześcijan dzisiaj dominujące. Widać, jak nie potrafimy zrozumieć, co naprawdę oznacza żyć zgodnie z Ewangelią.

Święty Paweł pisze nam: Współdziałając zaś z Nim, napominamy was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej (2 Kor 6,1). Napomnienie to odnosi się do wcześniejszych słów, w których Paweł uświadamia, że Bóg dla nas grzechem uczynił Tego [tj. Chrystusa], który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą (2 Kor 5,21). Nasza sprawiedliwość ma być znakiem Bożego działania w świecie. Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień (2 Kor 5,20). Nasze posłannictwo całkowicie nas przerasta. Sami nie jesteśmy w stanie go zrealizować. Trzeba całkowicie oddać się Bogu i Jego mocy. Okazuje się, że nasza posługa jednania świata z Bogiem jednocześnie staje się posługą dla nas, posługą dającą nam zbawienie.

Podejmując ją po Bożemu, uzyskujemy szczególny przystęp do Boga. Paweł pisze w kontekście swojej posługi: Oto teraz czas upragniony, oto teraz dzień zbawienia (2 Kor 6,2). Podejmując wezwanie Pana Jezusa z Ewangelii, upodabniamy się do Niego i przez to do Niego się zbliżamy, a tym samym zbliżamy się do zbawienia. Jednocześnie odcinamy się od świata i jego metod działania – przez to przybliża się czas zbawienia. I trzeba chyba powiedzieć odwrotnie: Jeżeli tego nie robimy, jeżeli nie idziemy za Nim i Jego wskazaniami, czas zbawienia się oddala. Tylko w harmonii Ducha, tylko żyjąc Jego Duchem, można prawdziwie przybliżyć się do Pana i mieć z Nim udział.

Eucharystia, do której przystępujemy, jest dla nas wezwaniem, abyśmy stawali się posłańcami Chrystusa na świecie.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 3, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także