Niech Twoja wola się spełnia

Wtorek I tyg. wielkiego postu, lit. słowa: Iz 55, 9–11; Mt 6, 7–15

Niech Twoja wola się spełnia na ziemi, tak jak w niebie (Mt 6,10).

Codziennie o to się modlimy. Jednocześnie u Izajasza czytamy, że słowo, które wychodzi z ust Boga, nie wraca do Niego bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciał (Iz 55,11). Dlaczego zatem mamy prosić o spełnienie się Jego woli, kiedy ona i tak się spełni?

Przede wszystkim musimy sobie zdać sprawę z tego, jaka jest ta Boża wola. Czego dotyczy? Święty Paweł nazwie ją „tajemniczym planem” ukrytym przez wieki, a objawionym w Chrystusie. Tajemniczy plan odnosi się do naszego zbawienia, jest on Bożym zamysłem zbawienia człowieka. Jeżeli byśmy powiedzieli, że nie trzeba się modlić o wypełnienie się tego planu, to tym samym odcięlibyśmy się od niego samego, a to oznacza, że nie chcielibyśmy, aby się on spełnił. Bóg, stwarzając nas bez naszego przyzwolenia, nie chce zbawić nas bez naszego udziału. Nie będzie nam narzucał zbawienia wbrew naszej woli. Modlitwa o spełnienie się Bożej woli wyraża nasze pragnienie, aby tak się stało. Jest ona jednocześnie dla Boga zaproszeniem, aby dokonał w nas tego, co zamierzył. To otwarcie drzwi naszego serca, aby On mógł w pełni działać w nas.

Spontanicznie najbardziej pragniemy, aby się spełniły nasze pragnienia i oczekiwania. Są one dzisiaj bardzo mocno podsycane zarówno przez wychowanie, jak i przez propagandę ideału szczęścia polegającego na zrealizowaniu się ludzkich pragnień. Nie jest to jednak to, czego nas uczy Pan Jezus. Kiedy mówi, żebyśmy na modlitwie nie byli jak poganie, którzy myślą, że przez wielomówstwo będą wysłuchani, ostrzega nas przed postawą forsowania swoich pragnień. Modlitwa „Ojcze nasz”, którą nam zaleca, właściwie koncentruje się wokół realizacji Bożego zamysłu. Już samo zwrócenie się do Boga słowem „Ojcze” oznacza przylgnięcie do Niego jako do wychowawcy. On wie lepiej od nas, co jest dobre. Pierwsze prośby odnoszące się do Jego świętości, królestwa i woli („prośby Ty”) jedynie podkreślają, że pragniemy wypełnienia się Jego zamysłu miłości. Natomiast prośby odnoszące się do naszego życia („prośby my”) koncentrują się jedynie wokół tego, co niezbędne, abyśmy mogli osiągnąć Jego królestwo: chleba powszedniego (chodzi tylko o to, co konieczne do życia, a może nawet o Eucharystię, a nie o zwyczajny chleb), odpuszczenie win i pomoc, byśmy nie ulegli pokusie. Cała modlitwa jest wielkim gestem powierzenia się Bogu i oddania Mu siebie, aby On zrealizował w nas swój plan zbawienia.

Włodzimierz Zatorski OSB

Fragment książki „Rozważania liturgiczne na każdy dzień”, t. 2a, Tyniec 2010. Zapraszamy do zapoznania się z ofertą Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec.

 

Zobacz także